lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
PAŹDZIERNIK 2007
nr 10/2007

Kryminaliści über alles

Życie jest święte. To prawda znana z nauki Kościoła. Wiele razy powtarzał ją Jan Paweł II.

W dobie wszechobecnych i wymienianych przez wszystkie możliwe przypadki praw człowieka, afirmowanie tej prawdy wydaje się być oczywiste. Tym tropem podążyli też decydenci Unii Europejskiej. Wobec zniesienia kary śmierci w całej Unii (wyroki śmierci są jedynie wykonywane na skutek samowolnych orzeczeń – często jednoosobowych – samozwańczych „trybunałów” bandyckich) postanowiono ustanowić „europejski dzień przeciw karze śmierci”. Lewactwo kocha ustanawianie nowych „świętych” dni. Ów dzień uroczysty miał być kalendarzowym peanem na cześć niebycia kary śmierci. Skoro zaś niebycie tejże kary mogłoby być tak fetowane, to ktoś mógłby pomyśleć, że Unia afirmację życia promulguje i afirmuje. Niestety – jak to się mówi – „letko” nie ma. Najcenniejsze dla unijnych ideologów i wysługujących się ideologii urzędników jest życie... zdegenerowanych kryminalistów, morderców. To, że oni zabijają, nie ma znaczenia. Unia wszak może ustanowić jakiś „europejski dzień przeciw zabójstwom”, albo „europejski dzień przeciw przemocy”, czy ewentualnie „europejski dzień przeciw przestępstwom przeciw życiu”. Nawet „europejski tydzień przeciw ciężkim przestępstwom kryminalnym” Unia mogłaby ogłosić. Jest wreszcie euroaktyw, który mógłby organizować jakieś „czarne” czy „bure marsze” przeciw przemocy. Poprawne politycznie media transmitowałyby oświadczenia, w których roiłoby się od protestów przeciwko tej ohydnej przemocy („przemocy i zbrodni mówimy nasze twarde, jednoznaczne i zdecydowane nie”).

Tak więc życie kryminalnych degeneratów dla Unii święte jest. Gorzej z życiem dzieci przed narodzeniem czy z życiem schorowanych staruszków. O nich nawet Unia rozmawiać nie chce. No bo i po co? Zamordowali kogoś? Zgwałcili i poderżnęli gardło? Wykorzystali seksualnie dziecko, które następnie udusili? Zlecili jakieś zabójstwo? Nie.

Po co więc Unia miałaby ich chronić. Ich życie nie jest tak „cenne” jak godna wegetacja morderców trzymanych na koszt państwa. Czyż ta Unia nie jest humanitarna?

ks. Marek Czech