lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
SIERPIEŃ 2007
nr 8/2007

Ksiądz prałat Mieczysław Paszkiewicz

W 20-tą rocznicę śmierci

Ks. Mieczysław PaszkiewiczAż się nie chce wierzyć, że minęło już 20 lat od śmierci niezapomnianego ks. Mieczysława Paszkiewicza, długoletniego profesora i ojca duchownego Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku, kapelana wojskowego i więźnia Pawiaka. Ci, którzy Go znali, wspominają niezwykle serdecznie, gdyż był człowiekiem wielkiej dobroci i kultury osobistej.

Urodził się on 20 III 1900 r. w miasteczku Wasiliszki w powiecie lidzkim w rodzinie Leonarda i Justyny z Tabeńskich. Rodzice wychowywali swoje dzieci (siedmiu synów i dwie córki) w przywiązaniu do Kościoła katolickiego i polskości. Ojciec był felczerem bardzo oddanym miejscowej ludności. Dla wielu udzielał porad lekarskich, a nawet lekarstw, za darmo. Mimo to starczało rodzicom na wykształcenie swoich dzieci, które pokończyły wyższe studia. Tylko jedna córka poprzestała na średnim wykształceniu i była nauczycielką w szkole powszechnej. W 1912 r. rodzina przeniosła się do Wornian.

Mieczysław uczył się najpierw w szkole powszechnej, a następnie prywatnie przygotowywał się do gimnazjum. W 1913 r. został przyjęty do drugiej klasy gimnazjum Winogradowa w Wilnie, skąd po roku przeniósł się do państwowego gimnazjum w Święcianach. Tu po roku naukę przerwało wkroczenie w 1915 r. Niemców. Rodzina wtedy została rozdzielona, gdyż starsi bracia, którzy wówczas byli już studentami, oraz siostry, zdążyli wyjechać do Petersburga, a rodzice z synem Mieczysławem pozostali na miejscu. W pobliżu Wornian przez dłuższy czas utrzymywał się front niemiecko-rosyjski. Dopiero odzyskanie niepodległości przez Polskę umożliwiło Mieczysławowi kontynuowanie nauki. W 1919 r. wyjechał do Warszawy i mieszkając razem z braćmi uczył się w gimnazjum K. Kulwiecia, gdzie w 1924 r. uzyskał świadectwo dojrzałości.

Chociaż od dawna myślał o pójściu za głosem powołania kapłańskiego, to jednak po maturze nie od razu zdecydował się na ten krok. Papiery do Seminarium Duchownego w Wilnie złożył w 1925 r. Studiował jednocześnie na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego i uzyskał magisterium na podstawie pracy „Przeszkoda conditionis servilis w prawodawstwie rzymskim i kościelnym do Soboru Trydenckiego”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. Bronisława Żongołłowicza. W czasie wakacji oraz ferii, zgodnie z praktyką wileńską, wyjeżdżał na parafie, m.in. do Lipniszek, Ławaryszek, Świranek, Zabłocia, a także do Lasek koło Warszawy. Z tego czasu najprawdopodobniej datuje się znajomość z ks. Władysławem Korniłowiczem. Również pobyty wakacyjne w Ławaryszkach zaowocowały przyjaźnią z ówczesnym proboszczem ks. Kazimierzem Zacharzewskim.

Święcenia kapłańskie przyjął 4 IV 1931 r. z rąk abpa Romualda Jałbrzykowskiego. Mszę Świętą prymicyjną odprawił w kaplicy św. Kazimierza w katedrze wileńskiej, a kazanie prymicyjne wygłosił ks. prof. Leon Puciata. Na pierwszą placówkę skierowany został do parafii Słobódka w dekanacie brasławskim. Pracował tu tylko trzy miesiące, gdyż Metropolita przeniósł na prefekturę do Oszmiany. Była to stara i duża parafia, licząca ponad 11 000 wiernych. Uczył tu w gimnazjum oraz w szkołach powszechnych, a także pomagał jako wikariusz w duszpasterstwie parafialnym.

W 1934 r. ks. Paszkiewicz otrzymał samodzielną placówkę – Mickuny koło Wilna. Kościół św. Jerzego był tu jeszcze nie wykończony. Wcześniej bowiem parafia była zlikwidowana przez władze carskie i dopiero po odzyskaniu niepodległości przywrócono ją do życia. Nowy proboszcz, ze względu na niezbyt udany obraz św. Jerzego w głównym ołtarzu, w jego miejsce wstawił obraz Matki Boskiej Wniebowziętej i zmienił tytuł kościoła. W duszpasterstwie starał się zjednywać i łączyć parafian, zwłaszcza tych z wyższych sfer, mających tu swoje posiadłości (Prystorów i Pilarów).

Choć w duszpasterstwie parafialnym radził sobie dobrze, to jednak marzył o pracy w wojsku. Być może pociągał go przykład starszych braci. Brat Gustaw doszedł do stopnia generała. W 1936 r. abp Jałbrzykowski pozwolił ks. Paszkiewiczowi na pracę w charakterze kapelana wojskowego. Pracował najpierw w Poznaniu, a w lipcu 1939 r. objął stanowisko proboszcza parafii wojskowej nr 4 w Warszawie. Po wybuchu drugiej wojny światowej brał udział w działaniach wojennych. 3 X 1939 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu na Pawiaku jako zakładnik. Przebywał w nim do 22 października. Po wyjściu z więzienia musiał sobie szukać odpowiedniego do przeżycia miejsca. Został więc kapelanem Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach, a później w Żukowie koło Lublina. W latach 1941-1943 był wychowawcą w domu dziecka Sióstr Rodziny Marii w Białołęce Dworskiej pod Warszawą. Będąc zagrożonym aresztowaniem przeniósł się do parafii Świętych Piotra i Pawła w Warszawie.

Działał również w Armii Krajowej, a gdy wybuchło Powstanie Warszawskie wziął w nim czynny udział. Niestety, z tego, tak ciekawego i dramatycznego okresu bardzo mało mamy informacji. Jakoś trudno było skłonić do wynurzeń na ten temat. Bardzo piękne świadectwo zostawiła nam o ks. Paszkiewiczu z czasu Powstania pani Barbara Lenard: „Pamiętam podniosły nastrój mszy polowej w dniu 15 sierpnia [1944] na dziedzińcu dużego bloku przy ul. Poznańskiej 12. Staliśmy pod ścianami – oddziały bojowe, łącznicy i my, służba sanitarna. Ołtarz na ścianie budynku z wielkim krzyżem z dwóch spalonych belek, zamiast organów akordeon i wyniosła postać księdza przed ołtarzem, a w dali szum broni maszynowej. W pewnej chwili gdzieś w pobliżu nastąpił silny wybuch, potem usłyszeliśmy świst i u stóp księdza, zwróconego do nas ze słowami „Dominus vobiscum”, upadł czarny postrzępiony odłamek pocisku. Ksiądz nie drgnął i nie przerwał mszy...” W czasie Powstania został mianowany najpierw majorem, a potem podpułkownikiem i odznaczony został Krzyżem Walecznych. Naczelny kapelan, ks. Stefan Kowalczyk, pod koniec Powstania zamianował ks. Paszkiewicza zastępcą kapelana naczelnego i polecił pozostać w Warszawie do końca powstania. Po jego upadku znalazł się najpierw w Milanówku, a w grudniu 1944 r. otrzymał nominację na dziekana wojskowego okręgu częstochowskiego i udał się tam, aby organizować duszpasterstwo w Armii Krajowej. Stąd w maju 1945 r. udał się w Poznańskie.

Mimo wielu przenosin i zaangażowania w różne dzieła, ks. Paszkiewicz w czasie okupacji niemieckiej prowadził badania naukowe i pod kierunkiem ks. prof. Zygmunta Kozubskiego napisał pracę doktorską na temat „Duszpasterstwa chorych w szpitalach”. Trudno ustalić datę jego obrony doktorskiej.

W Archidiecezji Poznańskiej w 1945 r. ks. Paszkiewicz otrzymał nominację na prefekta Gimnazjum Ks. Piotra Skargi w Szamotułach, a w roku następnym został administratorem parafii Sobota, skąd powołano go na prefekta Szkoły Handlowo-Przemysłowej w Poznaniu. Otrzymał też propozycję współpracy w redakcji „Wiadomości Duszpasterskich”. Prowadził tam dział homiletyczny i publikował wiele artykułów własnych.

Tymczasem w Białymstoku, po odejściu ks. prof. Czesława Falkowskiego na biskupa ordynariusza do Łomży, abp Jałbrzykowski poszukiwał profesora historii Kościoła do Seminarium Duchownego. Proponował ks. Józefowi Bujonkowi, ale ten odmówił, gdyż nie czuł się należycie do tego przygotowanym. W 1949 r. powołał więc ks. Paszkiewicza do pracy w Wyższym Seminarium Duchownym. Wykładał tu historię Kościoła, patrologię, teologię życia wewnętrznego, a także przez jakiś czas homiletykę. Był krótko także prefektem seminarium i przez kilkanaście lat ojcem duchownym alumnów (1952-1964). Przez wiele lat był również archidiecezjalnym ojcem duchownym. W 1968 r. został powołany do Kapituły Wileńskiej Bazyliki Metropolitalnej w Białymstoku i później przez szereg lat był jej prepozytem. Cieszył się ogólnym szacunkiem. Znany był z wielkiej troski o biednych, którym na różne sposoby pomagał.

O Jego okresie pracy w Białymstoku trzeba byłoby oddzielnego artykułu, ażeby ukazać szlachetność i piękno duchowe Jego osobowości.

Objąłem po nim wykłady z historii Kościoła w seminarium w 1975 r. Gdy przyszedłem na pierwszy wykład, zastałem w sali ks. Paszkiewicza, który mnie przedstawił alumnom jako swego następcę, nowego profesora. Uczynił to z taką kulturą i życzliwością, a także i wzruszeniem, że tego nie mogę zapomnieć do dziś.

Zmarł 24 VIII 1987 r. i pochowany został na cmentarzu farnym w Białymstoku.

ks. Tadeusz Krahel