lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LIPIEC 2007
nr 7/2007

Żeby wakacje były wesołe

Rozpoczęły się wakacje. Czas zasłużonego odpoczynku dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Kto może, wyjeżdża, aby odpocząć i nabrać sił przed kolejnym rokiem pracy i nauki. Dużo dzieci i młodzieży korzysta z różnorakich obozów i kolonii, gdzie w sposób zorganizowany – pod czujnym okiem wychowawców – czas spędzają. Okazuje się jednak, że ktoś zwietrzył niebezpieczeństwo, na które młódź nasza narażona być może i w swojej zapobiegliwości zaproponował zabezpieczenie przed zauważoną groźbą. To postępowe kobiety z pewnej wielce postępowej organizacji przewąchały możliwość masowej kopulacji wśród młodzieży i zaproponowały, aby temu zaradzić poprzez dostarczanie na kolonie i do obozów pigułek odpowiednich, które niepożądane skutki radosnego seksu mogłyby zniwelować. Feministki zasugerowały najpierw, aby ministerstwo edukacji zabawiło się w dystrybutora wiadomych tabletek. Ponieważ jednak o obecnym ministerstwie można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest – jak to się mówi – postępowe, więc panie dostały „harbuza”. Kto wie, może same podejmą próby dystrybucji antykoncepcyjnych specyfików? Ciekawe, czy ich propozycja to czysta ideologia czy może liczą na partycypowanie w zyskach.

Załóżmy, że jest to czysta ideologia. Feministki wierzą w środki antykoncepcyjne i od dawna domagają się ich refundacji przez państwo. Te panie nie wierzą w człowieka, w jego wychowanie, w kształtowanie systemu wartości u młodych ludzi. Wychowanie do czystości, moralność, to dla nich abstrakcja. Ośmieszają wychowanie do życia w rodzinie, w ramach którego seks umieszcza się w kontekście ludzkiej miłości i odpowiedzialności. One chciałyby „wychowania seksualnego”, a w nim najważniejsza nie jest moralność, lecz założenie gumy lub przyjęcie tabletki w odpowiednim czasie. Chodzi o to, żeby „radosny seks” nie zaowocował tzw. skutkiem ubocznym czyli ciążą. One nie wierzą w ludzką odpowiedzialność ani moralność. Zdają się stawiać człowieka na poziomie marcowego kota, noszonego przez popęd płciowy. A przecież ludzka natura jest rozumna. I w oparciu o tę rozumność i wypływającą z niej etykę należy kształtować człowieka.

ks. Marek Czech