lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LIPIEC 2007
nr 7/2007

Dziękuję – Przepraszam – Proszę

Obecnie coraz bardziej widoczny jest brak pewnego słownictwa, które powinno być wyrazem kultury, wychowania i życia w jedności tych ludzi, których łączą bliskie więzy. Trzy słowa wyrażają bardzo ważne aspekty kultury: dziękuję, przepraszam, proszę. Jeżeli rozejrzymy się wokół, widzimy, jak młodzi ludzie zachowują się w domu, na ulicy, w szkole czy w autobusie: przyjmują wszystko tak, jakby im się należało, a jeżeli coś dostaną, to coraz mniej dziękują. Jeśli popełnią jakiś widoczny błąd (i nawet żałują), tak trudno jest im jednak powiedzieć: „przepraszam”! Zamiast prosić, raczej wymagają albo „załatwiają” sobie to, czego potrzebują. To niezwykle utrudnia możliwość pomocy, możliwość ratowania, naprawienia sytuacji i budowania zdrowych relacji.

Te trzy słowa – dziękuję, przepraszam, proszę – mogą być pomocą dla rodziców, aby przemyśleli i pogłębili podstawowe wymiary życia wspólnotowego i rodzinnego.

Dziękuję

Wiele treści kryje się w zwykłym słowie „dziękuję”. Zaczynamy uczyć się tego słowa w bardzo prosty sposób od własnych rodziców. Zazwyczaj mama i inni dorośli w rodzinie powtarzają wiele razy: ,,Co się mówi?” – aż dziecko nauczy się dziękować za to, co otrzymuje. Należy jednak mieć świadomość, jaki jest właściwy cel tej nauki, tego ćwiczenia.

Wdzięczność to coś więcej niż zwykła grzeczność, która jest wynikiem dobrego wychowania.

Prawdziwa wdzięczność jest owocem dojrzałej wiary. Ten, kto przez wiarę uczy się dziękować, jest człowiekiem, który potrafi żyć z Opatrzności Bożej, który wie, że wszystko jest darem Boga. Można wyobrazić sobie, jak piękne będzie niebo, które jest wyrazem czystej wdzięczności! Myślę, że dopiero tam zrozumiemy, co otrzymaliśmy i za co mamy dziękować.

Wychowanie do wdzięczności jest wychowaniem do świętości! Człowiek wdzięczny to człowiek pokorny, który umie akceptować prawdę o sobie i dlatego potrafi przyjmować pomoc innych i wie że przychodzi ona od samego Boga, który najlepiej zna nasze prawdziwe potrzeby.

Czasami w rodzinach, w małżeństwach jest ciężka atmosfera i brakuje dialogu właśnie dlatego, że jedni nie potrafią dziękować drugim: ani za jedzenie, ani za pracę, ani za obecność, wierność – za nic. Nie umieją dziękować – i nie umieją przepraszać. Trzeba to ćwiczyć przed ślubem! Nie jest wychowany człowiek, który nie używa tych słów regularnie.

Przepraszam

Możliwość pojednania na tym świecie bardzo często jest zablokowana przez brak pokory, która wyrażałaby się w prostym – „przepraszam, żałuję, zrobiłem błąd”. Ludzie często nie umieją ze szczerego serca powiedzieć „przepraszam”, bojąc się, że stracą wówczas honor w oczach świata, stracą własną twarz. Zachować twarz można najlepiej przez prawdę, przez uznanie własnych słabości, pomyłek lub błędów. Wielki jest ten człowiek, który uznaje swoją małość. Wielkość na tej ziemi nie polega na demonstrowaniu swojej wyższości, ale też na uznaniu swych braków i ograniczeń – na gotowości, by pracować nad nimi i budować dalej. Dlatego bardzo ważne jest, aby sami rodzice uczyli się przepraszać nawzajem i uczyć tego swoje dzieci. Dlaczego nie mają przeprosić czasami także swoje dziecko?

Słowo „przepraszam” daje szansę na nowy początek, tak nam potrzebny w życiu wspólnotowym i rodzinnym. Nie ma małżeństwa, czy rodziny, w której nie trzeba byłoby się mobilizować, aby ciągle zaczynać na nowo, codziennie otwierając nowy rozdział. Dopóki żyjemy na ziemi, jest to czymś normalnym. Ważne jest znaleźć właściwą miarę i strzec się skrajności.

Proszę

Człowiek, który prosi, uznaje, że jest zależny, nie posiada wszystkiego, nie radzi sobie sam, potrzebuje pomocy. Człowiek, który prosi, umie planować, dąży do czegoś nowego, większego. Uznając własne braki, stara się współpracować z innymi i przyjmuje też ich pomoc.

Kto prosi, staje się częścią większej całości. Nikt nigdy nie ma wszystkiego, dopiero razem stanowimy całość. Uznanie tego faktu wymaga pokory i prowadzi do jedności. Rodzice powinni więc zwracać uwagę na słowo „proszę” u swoich dzieci, bo, podobnie jak „dziękuję”, jest wyrazem pokory, uznania prawdy o sobie.

Owszem, trzeba uważać, kogo i o co się prosi. Można prosić za dużo, aby pójść na łatwiznę, można też prosić za mało i w ten sposób demonstrować swoją pychę. Niezależność (jak każda skrajność) może być dobra i może być zgubna. Czasami jest ona znakiem dojrzałości, a czasami niedojrzałości: znowu, jak zawsze, trzeba szukać złotego środka, właściwej miary.

Należy jeszcze dodać, że życie duchowe można zawrzeć w słowach: dziękuję, przepraszam, proszę i to bardzo je uprości. Rodzice wypowiadający te słowa stają się żywym świadectwem właściwej postawy, ludźmi, którzy zawsze są wdzięczni, zawsze gotowi coś poprawić, przeprosić (nawet swoje dzieci) i iść dalej: planować – przyjmować – działać z pomocą innych. Każde z trzech słów, o których mówimy, zawiera w sobie dążenie do jedności, której bardzo potrzeba w rodzinie i wychowaniu.

ks. Adam Skreczko