lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2007
nr 6/2007

Trzy źródła

Około roku 63-go trybunał cesarski uwolnił św. Pawła z zarzutów stawianych mu przez starszyznę żydowską. Apostoł zaraz opuścił Rzym i rzucił się w wir pracy misyjnej. Zaczął przypuszczalnie od Hiszpanii, potem był Efez, Kreta i Macedonia. Z wielkim zapałem nauczał o Chrystusie, jakby chciał odrobić zaległości spowodowane przeszło trzyletnim uwięzieniem. Czy czuł się bezpieczny? Z pewnością doszły go wieści o prześladowaniach, które Neron rozpętał przeciwko chrześcijanom po pożarze Rzymu. Ich ofiarą padł św. Piotr, co wstrząsnęło całym Kościołem.

Sygnał wysłany ze stolicy imperium uwrażliwił administrację cesarską na problem chrześcijan. Była to doskonała okazja dla każdego urzędniczyny, żeby wykazać się gorliwością. Przypuszczalnie w 66 roku św. Paweł został ponownie aresztowany i osadzony w rzymskim więzieniu. Święty Klemens I, papież, który miał wtedy około trzydziestki, stwierdzi ze smutkiem, że przyczyną śmierci Świętych Apostołów Piotra i Pawła były zawiść i zazdrość. Miał na myśli chrześcijan lub wyznawców religii mojżeszowej, bo poganie najzwyczajniej w świecie gardzili wyznawcami Chrystusa. Ktoś znajomy musiał donieść na Pawła i następnie, podczas procesu potwierdzić przedstawione zarzuty. W nowych okolicznościach sytuacja więźnia wyglądała bardzo poważnie, tak poważnie, że prawie wszyscy oddalili się od niego w obawie o własną skórę. Pozostał tylko św. Łukasz. Niewykluczone, że w ostatniej chwili dołączył jeszcze młody efeski biskup św. Tymoteusz razem ze św. Markiem Ewangelistą.

Sam Paweł nie miał najmniejszych złudzeń co do swojego losu. Napisze właśnie do Tymoteusza: „Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” (2Tym 4, 6-7).

W połowie 67 roku zasądzono karę śmierci. Nie wiadomo jaka brzmiała motywacja wyroku. Może „nienawiść do rodzaju ludzkiego”, co według historyka Korneliusza Tacyta zarzucono pierwszym chrześcijańskim męczennikom. A może oskarżono go o brak szacunku dla bóstw pogańskich. Nie było wszak w Imperium większej świętości.

Kara śmierci pozostanie zawsze karą śmierci. Jednak skazanie Pawła na ścięcie mieczem, świadczy o tym, że uszanowano jego godność. Inni chrześcijanie, także obywatele rzymscy, ginęli w dużo haniebniejszych okolicznościach. Relacjonuje Tacyt: „A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy i gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko ofiarował Neron swoje ogrody i wydał igrzysko w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał.”

Na miejsce egzekucji wyznaczono Aquae Salviae, daleko od murów miejskich. Rzym dotarł tutaj dopiero w 1935 roku w związku z organizowaniem przez Mussoliniego wystawy światowej Esposizione Universale di Roma, stąd EUR – nowoczesna dzielnica, pełna ciekawych pod względem architektonicznym budowli. Taki futuryzm faszystowskiej dyktatury. Od więzienia mamertyńskiego, gdzie zgodnie z tradycją przetrzymywano św. Pawła, jedzie się tam linią numer 716 przeszło pół godziny. Jeśli jest traffico, trzy razy dłużej.

W starożytnym Rzymie także panował znaczny ruch. Miasto liczyło sobie ponad milion mieszkańców, a więzienie mamertyńskie mieściło się przy Forum Romanum, czyli w samym centrum. Oddział żołnierzy prowadzący skutego łańcuchami więźnia, przez dłuższy czas torował sobie drogę w rozkrzyczanym i ciekawskim tłumie. Ileż pogardy doświadczył Apostoł podczas tej ostatniej drogi. Dla napotkanych ludzi był groźnym przestępcą, który poniósł słuszną karę. Nie zasłaniał twarzy jak czynią „porządni ludzie” schwytani na gorącym uczynku, gdy obiektywy kamer usiłują zajrzeć im w oczy. Ze wszystkich stron leciały na niego wyzwiska i plwociny, rozlegały się szydercze komentarze. – Łajdaku, doigrałeś się na starość. Jak ci nie wstyd?

On szedł wyprostowany, z uniesionym czołem, dumny, że stał się podobny do Chrystusa na jerozolimskiej drodze krzyżowej. Podobny do Szczepana, którego kamienował przed swoim nawróceniem. Dawno już zmył z siebie tamtą winę. Przemierzył głosząc Ewangelię tysiące kilometrów, niejedno wycierpiał, a teraz w siedemdziesiątym roku życia ta ofiara miała się dopełnić.

Lecz oto Aquae Salviae. Jedni wywodzą nazwę tego miejsca od wód leczniczych w jakie obfitowała okolica, inni od rzymskiej rodziny Salvia. Egzekucje odbywały się tuż obok drogi via Laurentina. Jeszcze w połowie III wieku zabito tutaj chrześcijańskiego oficera św. Zenona razem z grupą wiernych mu legionistów. Według apokryfów, w miejscu straceń rosła rozłożysta pinia. W upalne letnie dni dawała cień, zimą stanowiła osłonę przed deszczem. Pod nią właśnie wykonywano wyroki na wbitym w ziemię trzonie kamiennej kolumny. Dzisiaj po pinii nie ma ani śladu. Są za to eukaliptusy zasadzone przez mnichów trapistów, dzięki czemu zniknęły malaryczne komary i powietrze stało się zdrowsze. Po klasztornej łące biegają baranki. Na św. Agnieszki zakonnicy wsadzą je do koszyka i zawiozą do Watykanu. Z ich wełny siostry zrobią później paliusze, które papież wręczy 29 czerwca nowym metropolitom. To taki „pawłowy” akcent watykańskiej uroczystości ku czci Świętych Apostołów.

Po przybyciu na miejsce, uwolniono św. Pawła z krępujących go łańcuchów. Jeden z żołnierzy, najbardziej rosły, stanął przy kamiennej kolumnie, trzymając oburęcz miecz. Paweł tymczasem wzniósł rozwarte szeroko ramiona i zatopił się w modlitwie. Nikt nie miał odwagi mu przerywać. Odwiecznym prawem każdego skazańca jest spełnienie przed śmiercią ostatniej woli. W pewnym momencie, Apostoł ukląkł na oba okalana i oparł szyję na trzonie kolumny. Żołnierz ciął z całej mocy w kark, aż głowa odskoczyła od ciała, uderzając trzykrotnie o ziemię. Legenda głosi, że za każdym razem wytrysnęło źródło. Dlatego miejsce to nazwano „San Paolo alle Tre Fontane” – „Świętego Pawła przy trzech źródłach”. Każde z nich ma inną temperaturę wody, od gorącej po zimną. Znajdują się one wewnątrz kościoła wzniesionego według projektu Giacomo della Porta w 1599 roku. Już jednak w VI wieku istniało tu oratorium mnichów greckich, którzy przybyli z Cylicji, ojczyzny św. Pawła. Ich następcami są żyjący w pobliskim klasztorze trapiści.

Nad każdym źródłem stoi marmurowy ołtarz, jeden obok drugiego. Różnica poziomu pomiędzy pierwszym i ostatnim wynosi około metra. Stąd łatwo zrozumieć dlaczego odcięta głowa nie zatrzymała się od razu. Nawet jeśli mamy tutaj do czynienia z legendą, to oglądając miejsce, można w nią uwierzyć.

Każde sanktuarium posiada swoją specyfikę. Przyjęło się, iż pielgrzymi nawiedzając kościół, pili wodę z trzech źródeł. W 1950 roku włoskie władze sanitarne zakazały tej nabożnej praktyki. Nie wiadomo do końca, czy warunki higieniczne były nieodpowiednie, czy też stwierdzono jakieś bakterie. Od tamtego czasu otwory do źródeł są zasłonięte metalowymi siatkami. Przy odrobinie sprytu można przecisnąć przez nie rękę i zaczerpnąć wody.

Ciało św. Pawła złożono na cmentarzu przy drodze Ostyjskiej, około 3 km od miejsca egzekucji. Był to rozległa nekropolia na otwartym powietrzu. Archeolodzy zidentyfikowali tam około 5 tys. grobów. Chrześcijanie oznakowali należycie miejsce spoczynku Apostoła i otaczali je stałą opieką. Podczas prześladowań cesarza Waleriana w 258 roku, pojawiło się niebezpieczeństwo profanacji grobów, św. Pawła przy Drodze Ostyjskiej i św. Piotra na wzgórzu watykańskim. Ich ciała ukryto wówczas w katakumbach św. Sebastiana, a po ustaniu zagrożenia wróciły one na swoje pierwotne miejsca. Jest bardzo prawdopodobne, że ten epizod przyczynił się do obchodzenia uroczystości obu Apostołów tego samego dnia 29 czerwca.

Pierwszy chrześcijański cesarz, Konstantyn Wielki, umieścił szczątki św. Pawła w kamiennym sarkofagu i wybudował nad nim niewielki kościół nazwany „Świętego Pawła za Murami”. Płyta przykrywająca sarkofag miała otwory, aby umożliwić pielgrzymom bezpośredni kontakt z relikwiami. W każdym z nas siedzi bowiem „mały św. Tomasz”, co to wszystkiego musi się dotknąć. Ludzie pocierali o święte szczątki różne osobiste przedmioty, wkładali do środka prośby, duchowni palili kadzidło.

Niespełna pół wieku później świątynia przy drodze Ostyjskiej wydała się wszystkim zbyt skromna. Dzięki mecenatowi cesarzy powstała więc nowa monumentalna bazylika: długa 131 m i szeroka 65 m, nie wliczając równie rozległego atrium. Na skutek pożaru jaki wybuchł 15 lipca 1823 roku została ona niemal całkowicie zniszczona. Wtedy cały świat, łącznie z prawosławnym carem rosyjskim i muzułmańskim wicekrólem Egiptu, pośpieszył z pomocą w odbudowie.

Ostatnimi laty pojawiło się pytanie o grób św. Pawła. Przyjmowano powszechnie, że znajduje się on poniżej ołtarza papieskiego, nad którym w średniowieczu zbudowano kamienny baldachim. Od wieków jednak nikt go nie widział. Badania archeologiczne przeprowadzone za pozwoleniem Papieża Jana Pawła II potwierdziły istniejąca tradycję. Po zdemontowaniu ołtarza, naukowcy dotarli na głębokości 1,3 m do rzymskiego sarkofagu. Nie było najmniejszych wątpliwości; napis na popękanej płycie nagrobnej głosił: PAVLO APOSTOLO MART. – Pawłowi Apostołowi Męczennikowi. Wielu liczy na to, że papież Benedykt XVI zezwoli teraz na otwarcie sarkofagu. Na razie bazylika ma do zaoferowania jedną atrakcję więcej, bo można oglądać odsłonięty fragment grobu razem z fundamentami pierwszej, konstantyńskiej świątyni.

U „Świętego Pawła za Murami” i „Świętego Pawła przy trzech źródłach” obchodzi się odpust dwa razy do roku: 25 stycznia – nawrócenie Apostoła oraz 29 czerwca – jego męczeństwo razem ze św. Piotrem. Włosi są specjalistami od organizowania uroczystości. Musi być pobożnie i wesoło, wtedy Pan Bóg jest zadowolony i ludzie szczęśliwi. Trudno wyobrazić sobie, żeby obok Mszy Świętej i procesji z relikwiami lub z figurą Świętego, zabrakło na przykład loterii, zabawy tanecznej albo sztucznych ogni. Każda parafia ma przynajmniej raz w roku taki dzień.

29 czerwca świętuje cały Rzym. Podobnie jak Romulus i Remus dali początek stolicy pogańskiego świata, Apostołowie Piotr i Paweł uczynili zeń stolicę świata chrześcijańskiego. Czasami nazywa się Konstantynopol „drugim Rzymem”, a Moskwę „trzecim”. Te określenia powstały na bazie polityczno-religijnych aspiracji do przewodzenia innym. Tymczasem Rzym jest jeden, jedyny, trwając niezmiennie tam, gdzie na przeciwległych brzegach Tybru znajdują się grobowce św. Piotra i Pawła. Są one niczym płonące latarnie, które uczyniły z Wiecznego Miasta słońce, ogarniające swymi promieniami cały świat. Tak mówił wielki biskup Konstantynopola św. Jan Chryzostom (+407) i można podpisać się pod tym obiema rękami.

K. N.