lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2007
nr 6/2007

Królowa Polski - Niepokalana Matka naszej nadziei

Przedstawiamy pierwszą część przesłania na Dzień Skupienia Rycerstwa Niepokalanej Archidiecezji Białostockiej w Białymstoku, w kościele Ducha Świętego, 3 maja 2007 roku.

We wspólnocie Rycerzy Niepokalanej przeżywamy dziś Jej uroczystość jako Królowej Polski, Głównej Patronki naszego narodu. Wraz z całą Ojczyzną, której stanowimy białostocką cząstkę, wierzymy i wyznajemy – ustami i sercem – że Bóg dał nam w Maryi przedziwną pomoc i obronę, tak bardzo potrzebną w tym trudnym, przełomowym dla Polski czasie. W czasie gruntownej i wciąż jeszcze niepewnej sukcesu przemiany, zmierzającej do odzyskania Chrystusowego i maryjnego oblicza naszego kraju, w warunkach prawdziwej niepodległości i dobrze wykorzystanej wolności. Jak zawsze, tak również obecnie, w Maryi pokładamy nadzieję, wierząc głęboko, że w Królestwie swego Syna jaśnieje jako Królowa, a wstawia się za nami jako najlepsza Matka. Ufamy, że dzięki Niej religia katolicka będzie, mimo wszelkich przeszkód, cieszyła się prawdziwą, twórczą wolnością, Ojczyzna zaś będzie rozwijała się w pokoju. Tę naszą nadzieję składamy w Niepokalanym Sercu Królowej i Matki, wielbiąc Ją słowami dzisiejszej Liturgii Godzin:

Pani, Królowo naszego narodu,

Jesteś od wieków ostoją i mocą

Tych, którzy w Tobie złożyli nadzieję,

Bogurodzico!

(Liturgia Godzin, Hymn w Godzinie czytań)

Jeżeli kto przeżywa głęboko każde święto Niepokalanej, to przede wszystkim Jej polskie dzieci, które Ona prowadzi do swego Syna, Odkupiciela człowieka i świata. Rycerze Maryi, zwerbowani przez Jej żarliwego czciciela, syna naszej Ojczyzny, świętego Maksymiliana, laureata dwu koron – niewinności i męczeństwa. Niech on będzie naszym patronem i przewodnikiem w odczytaniu wielkiego znaku niezawodnej i zwycięskiej polskiej nadziei, jakim jest Ona sama – Niepokalana Dziewica.

W Biblii obraz Niewiasty widzimy zarówno u prapoczątków ludzkości, jak przy ich końcu (por. Rdz 3,15 i Ap 12). Otwiera on i zamyka całe dzieje zbawienia. Dla nas Niewiastą z Księgi Rodzaju, której potomstwo odniesie definitywne zwycięstwo nad potomstwem Węża-Kusiciela, jest Niepokalana Maryja Dziewica. Odwieczna walka dobra ze złem toczy się od zarania ludzkich dziejów i toczyć się będzie po ich kres. Walka o oblicze świata, w tym i Polski, o ludzkie dusze, o ich zbawienie. W tej walce potomstwo Węża, aczkolwiek skazane na ostateczną porażkę przez starcie głowy, nie zostało pozbawione szansy zadawania podstępnych, groźnych, śmiertelnych w wielu przypadkach ciosów. Nic nie jest w stanie zmienić reguł tego ciężkiego zmagania. Cała nasza nadzieja pozostaje w Niewieście depczącej głowę Węża, niweczącej wszystkie jego plany i zamiary. Jest nią Matka Zbawiciela – Królowa Polski.

Kim jesteś, o Niepokalana? – pytał Maksymilian Maria Kolbe, urzeczony Jej pięknem i szczególną rolą w Bożym planie zbawienia. Z uwielbieniem łączył prośbę: Dozwól mi chwalić Cię, panno Przenajświętsza. Dozwól, bym własnym kosztem Cię chwalił. Dozwól, bym dla Ciebie i tylko dla Ciebie żył, pracował, cierpiał, wyniszczył się i umarł. Dozwól, bym do Ciebie cały świat przywiódł. Dozwól, bym się przyczynił do jeszcze większego, do jak najwyższego wyniesienia Ciebie. Dozwól, bym Ci przyniósł taką chwałę, jakiej jeszcze nikt Ci nie przyniósł (M. M. Kolbe, Wybór pism, Warszawa 1973, nr 362). Jego gorące pragnienie zostało spełnione w całej rozciągłości. Odniósł zwycięstwo nad największym złem naszych czasów, nad całym systemem pogardy i nienawiści do człowieka noszącego w sobie obraz Boży, zmasowanej nienawiści potomstwa Węża do wiernego Bogu potomstwa Niewiasty. Natchnieniem całego życia – mówił o nim Jan Paweł II – była mu Niepokalana, której zawierzał swoją miłość do Chrystusa i swoje pragnienie męczeństwa. W tajemnicy Niepokalanego Poczęcia odsłaniał się przed oczyma jego duszy ów przewspaniały nadprzyrodzony świat łaski Bożej ofiarowanej człowiekowi. Wiara i uczynki całego życia Ojca Maksymiliana wskazują na to, że swoją współpracę pojmował jako wojowanie, „militia”, pod znakiem Niepokalanego Poczęcia (Jan Paweł II, Z homilii w dniu kanonizacji św. Maksymiliana M. Kolbego, 10 października 1982 roku).

Dlaczego Niepokalana? Albowiem Ją wybrał Bóg, aby wolna od grzechu pierworodnego i jakiejkolwiek innej zmazy grzechowej, została Matką Zbawiciela. W Nim zaś wybrał i nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1,4). Wybrał i powołał do udziału w triumfie Maryi oraz Jej dzieci nad mocami piekła i szatana. Do Niej wołamy: Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia, życie, słodyczy i nadziejo nasza, witaj!

Witaj nasza polska, jedyna i niezawodna nadziejo!

W wielkim znaku Niewiasty z Księgi Apokalipsy, obleczonej w słońce, ozdobionej koroną z dwunastu gwiazd, rozpoznajemy rysy Niewiasty z Księgi Rodzaju. Wielkość znaku podkreśla Jej doniosłość w historii zbawienia ludzkiego rodzaju. Historii naznaczonej od momentu, gdy pierwsi ludzie zaufali pokusie Węża, zmaganiem się prawdy z kłamstwem, dobra ze złem, życia ze śmiercią. Jesteśmy zarówno świadkami, jak i uczestnikami tej walki toczącej się na naszych oczach, w naszym kraju i w naszych sumieniach. Przykładem niech będzie walka o prawną ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, mobilizująca potomstwo Węża do wściekłych ataków na jeszcze nienarodzone dzieci Boże. Diametralne różnice poglądów, postaw i wyborów widzimy już w polskim parlamencie. Linia podziału pomiędzy potomstwem Węża i Niewiasty rysuje się tutaj z całą ostrością. W tym dramatycznym ścieraniu się nie udało się obronić sformułowanej przez Jana Pawła II fundamentalnej zasady prawa do życia wszystkich poczętych istot ludzkich. Miejmy nadzieję, że obudziły się i uwrażliwiły na ten problem sumienia wielu Polaków.

Apokaliptycznym Smokiem, który czyha na życie potomstwa Niewiasty jeszcze przed jego urodzeniem, nie jest nikt inny, jak ów Wąż starodawny, który zwie się diabłem i szatanem (Ap 12,9), odwieczny wróg Boga i ludzi. Jakże musi on nienawidzić Matki Boga i ludzi! Jak bardzo chciałby udaremnić Boży plan zbawienia ludzkości, oparty na Synu Bożym, który jest także Synem Maryi! Jak bardzo mu w tym przeszkadza Jej stała macierzyńska obecność w tajemnicy Chrystusa i Kościoła! Stąd jego podstępne ataki na Kościół, na biskupów i kapłanów, na Radio Maryja, które wspiera tych, co chcą Polskę wyrwać z mocy ciemności, przywrócić jej świadomość i godność Królestwa Maryi oraz Jej Syna. Nie dziwmy się: taka jest jego natura. Poza tym wie, że ma mało czasu i musi się śpieszyć, ponieważ

Już świta, już grają pobudki,

Już Jezus przybliża się k’nam!

Żyj święta radości, precz smutki!

Pan idzie i pierzcha w cień kłam.

Pan idzie, słoneczność rozlewa się w krąg,

Pan idzie na świata siąść tron.

Drży szatan, wysuwa się berło mu z rąk:

Słyszycie? Zwycięstwa gra dzwon!

(Z pieśni Błękitne rozwińmy sztandary,

słowa: ks. J. Jarzębowski MIC)

Niepokalana Bogurodzica – znienawidzona, przerażająca, zaciekle ścigana przez Smoka i jego służalców – Ona i Jej potomstwo, czyli Chrystus żyjący w Kościele. I cały wierny Chrystusowi Lud Boży, dla którego Maryja jest wzorem wiary, miłości i nadziei (Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 967), który nigdy nie przestaje czcić Ją z ufnością jako Matkę swego Pana i jako swoją Matkę (Tamże, 792).

Niewiasta z Księgi Apokalipsy znalazła na pustyni schronienie przed Wężem i warunki przetrwania. I to jest powodem jego wściekłości: A Wąż za Niewiastą wypuścił z gardzieli wodę jak rzekę, żeby Ją rzeka uniosła. Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił. I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą Jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa (Ap 12, 15-17).

Słowo Boże rzuca jasne światło na naszą polską rzeczywistość, pozwala właściwie zinterpretować zasadnicze wymiary życia narodu, dostrzec jego zagrożenia i szanse. W multimedialnym, antykatolickim szumie słyszymy wściekły syk Węża, który przypuszcza coraz to nowe ataki na resztę potomstwa Niewiasty, wierną Jej Synowi, Kościołowi i jego nauce. Słyszymy i doświadczamy tego, na ile wszystko co polskie, katolickie i maryjne nie jest nam obce.

Widzimy, jak zgubną rolę odgrywają dziś znieprawione media, zagłuszające prawdę, promujące kłamstwo, dotknięte chorobą zaciekle walczącej z prawdziwą religią laicyzacji. Wielkie media – pisze ksiądz Bartnik – nikczemnieją dziś w całym świecie. One same się nie wyleczą. Popadły w samozachwyt i stworzyły sobie własny Olimp, własny świat niezależny od rzeczywistości i od etyki. Wszystkie media świeckie mają jakąś skazę pierworodną. Jest nią znieprawienie duchowe i moralne ich realizatorów. Właściciele wielkich mediów i decydenci nie poprzestają zwykle na zdobywaniu bogactw, lecz budzi się w nich żądza tworzenia i narzucania własnego światopoglądu i własnej pseudoreligii (C. S. Bartnik, Problem nikczemnienia społeczeństw, w: Nasz Dziennik, 10-11 marca 2007, s. 12).

Jak dobrze, że w Polsce mamy upragnione przez Maksymiliana Kolbe, rzeczywiście niezależne, autentycznie polskie i katolickie media, które pragną w oparciu o najwyższe wartości służyć Bogu i ludziom, Kościołowi i Ojczyźnie! Media, które są odtrutką na te wszystkie toksyny, jakie wciska się nam z różnych stron. Myślę tu przede wszystkim o Radiu Maryja i tych środkach społecznego przekazu, które mówią nie tylko polskim językiem, ale pomagają nam bronić naszej katolickiej i narodowej tożsamości. I tu pragnę zwrócić szczególną uwagę na geniusz intuicji świętego Maksymiliana, ukierunkowanej na media, pozwalające oddychać czystym powietrzem życiodajnej prawdy i dobra. Jako Rycerze Maryi powinniśmy je wspierać i bronić ze wszystkich swych sił.

cdn.

ks. Stanisław Strzelecki