lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2007
nr 6/2007

Skończyć z socjalizmem!

W Polsce trwa strajk tzw. służby zdrowia. Ludzie zmądrzeli i domagają się nie tylko podwyżek, ale też wprowadzenia elementów rynkowych do lecznictwa. Dopóki państwo trzyma „bezpłatną” opiekę zdrowotną na własnych barkach, dopóty nic się nie zmieni, bo pod tym ciężarem państwo okazuje się niewydolne. Niestety, rządzący zdają się tego nie rozumieć. Mówią o zwiększeniu nakładów finansowych. To tak, jakby w zwłoki pompować świeżą krew. Nic nie pomoże. Lecznictwo państwowe czyli „bezpłatne” na całym świecie funkcjonuje nienajlepiej.

W Wielkiej Brytanii na operacje planowe w państwowych szpitalach czeka się miesiącami. Do specjalisty trudniej się dostać niż w Polsce. Zjednoczone Królestwo jest jednak bardzo bogatym państwem, lekarzom płaci znakomicie i ci – mimo słabości systemu – nie narzekają.

Do czego polskim medykom i polskim pacjentom potrzebny jest NFZ? Czy nie lepiej tego molocha rozwalić i pozwolić na funkcjonowanie wielu funduszy, kas chorych, czy jak tam się to będzie nazywało? Oczywiście muszą to być podmioty prywatne, które zaoferują zróżnicowane warianty ubezpieczeń zdrowotnych, które będą obracać pieniędzmi i pomnażać kapitał, a nie tylko będą żerowały na przymusowych składkach. Obywatel mógłby wybrać sobie fundusz (czy kasę chorych) oraz wariant ubezpieczenia.

Czy takie fundusze nie mogłyby przejąć (kupić) państwowych szpitali? Czy Zespoły Opieki Zdrowotnej nie mogłyby przekształcić się w prywatne spółki (wiele już to uczyniło). Mogłyby podpisywać umowy z funduszami i na podstawie wariantów ubezpieczeń leczyć ubezpieczonych w nich pacjentów. Może ktoś pamięta, ale gdy robiono reformę za rządów premiera Buzka, pojawił się pomysł prywatnych kas chorych. Socjaliści różnych maści (od ateistycznych po katolickich, od narodowych po promoskiewskich) jednak to zagdakali. Wiadomo, „niesprawiedliwość społeczna” by się zrobiła, prywatne to podejrzane, wręcz złe. Już dziadzia Marks tak nauczał.

A tak naprawdę? W prywatnych kasach chorych nie dałoby się umieszczać partyjnych kolegów, których jedyną „kompetencją” byłaby przynależność do słusznej partii. Dzisiaj prominentna pani poseł z rządzącej partii, oburza się, gdy rozmawiający z nią lekarz mówi, że zrezygnuje z pracy na państwowej posadzie i będzie leczył ludzi w swoim gabinecie. Posłanka bulwersuje się, bo lekarz chce brać pieniądze za leczenie, że mu jałmużna z państwowego szpitala nie wystarcza. Ot ci dopiero „skandal”, lekarz chce uczciwie zarabiać. Fakt, że ludzie z wyrozumiałością odnoszą się do strajku świata medycznego, zdaje się – niestety – niczego rządzącym nie mówić. Rzecz jasna strajk jest wykorzystywany politycznie przez opozycję, która ma pełne gęby frazesów o reformie. Posłanka partii jakoby liberalnej oburzyła się w telewizji na pomysły „koszyka świadczeń medycznych”, bo to będzie oznaczało „częsciową odpłatność” za usługi lekarskie. Pani poseł „liberalnej” to się nie podoba. Pewnie wolałaby „bezpłatność” w medycynie. Kiedy my doczekamy się w Polsce elity politycznej, wolnej od socjalistycznego myślenia?

ks. Marek Czech

PS. A prywatne ZOZ-y, szpitale i kliniki pracują. Nawet pielęgniarki nie strajkują, ani salowe. Rządzącym jednak chyba niczego to nie mówi. Niestety.