lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2007
nr 6/2007

Nadzieja ukojenia dla serc naszych

Na lekcji religii, poświęconej Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, katechetka rozdała dzieciom kartki, na których miały potwierdzać swoją obecność na pierwszopiątkowych nabożeństwach. „Nie będę na nie chodził”, powiedział odpychając rękę pani drugoklasista. „Dlaczego?”, spytała. „Mój tata jest kardiochirurgiem i mówił, że serce człowieka to mięsień, który pompuje krew, a nie miejsce gdzie jest miłość”.

Skoro tak się sprawy mają to dlaczego katolicy w każdy pierwszy piątek miesiąca tłoczą się w kościołach i przy konfesjonałach, a tydzień po Bożym Ciele obchodzą Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa?

Zaczyna się inaczej pojmować serce, kiedy traci się wzrok kardiochirurga, a zaczyna się czytać wiarą stronice Pisma Świętego. Autorzy natchnionych ksiąg często posługiwali się pojęciem serca w znaczeniu duchowym. Ktoś policzył, że tylko w Starym Testamencie słowa tego używa się około stu razy.

Ciało służy człowiekowi do wyrażenia siebie na zewnątrz. W swoim wnętrzu zaś człowiek jest tym, co w jego sercu. W nim pomieszczone są ludzkie uczucia, emocje, miłość i nienawiść. Prawda o miłości człowieka do człowieka wpisana jest w kontekst trwałości, która przekracza nawet granice pamięci czy świadomości. Kocham nie tylko kiedy o kimś myślę czy pamiętam. To trochę tak jak z oblubienicą z Księgi Pieśni nad Pieśniami, która kocha nawet wtedy, gdy śpi, ponieważ czuwa jej serce (por. Pnp 5, 2). W nim jest to, co w miłości najcenniejsze, co często niewidoczne.

W sercu są ukryte pragnienia. Często trudno je wyrazić. „Sam nie wiem czego chcę” mówi ten, kto nie potrafi ich wypowiedzieć. Są pragnienia serca dobre i one powodują radość i są takie, w których źródło swoje znajduje zło, nienawiść. Te ostatnie wprowadzają w klimat niepokoju, utrwalają smutek. Czasami można się do takiego stanu przyzwyczaić i uznać go za normę, „taki już jestem”. Można pragnąć z całego serca miłości, można z całego serca kochać, ale także całym sercem można nienawidzić. Serce może być z kamienia. O takim sercu mówi Księga Hioba (por. Hi 41, 16). Jest ono niewzruszone w złu, zamknięte na Boga i człowieka, niewrażliwym na Boskie wezwania i ludzką niedolę. Tak! Serce powinno być trwałe, niewzruszone, niezmienne, ale w dobru.

Takim jest Serce Boga, który siebie dał w Jezusie Chrystusie. W Nim przybliżył się do człowieka tak bardzo, że ten może swoje serce czynić według Serca Jego. Serce Jezusa wypełnione jest samą miłością. Nie ma w nim miejsca na zło i nienawiść, bo istotą Boga jest miłość. „Bóg jest miłością”, a miłość ta jest wierna i wieczna. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus doświadczając trudnej miłości Boga w przeciwnościach, ze łzami w oczach mówiła: „Mój Jezus śpi w łódce, na wzburzonym morzu, ale Jego serce czuwa”. Serce Jezusa nie przestaje kochać nawet wtedy, kiedy serce człowieka odwraca się od Boskiej miłości. Szczytem tej miłości był krzyż i śmierć Jezusa na nim. Tam miało swój początek nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ewangelista św. Jan napisał o przebiciu serca Jezusa: „jeden z żołnierzy włócznią przebił Jego bok, z którego zaraz wypłynęła krew i woda” (J 19,34). W tym wydarzeniu zapisana jest miłość Boga do człowieka, a źródłem jej jest Boskie serce. Woda to symbol Chrztu Świętego, przez który Bóg czyni nas swoimi dziećmi. Usynowienie jest największym darem Boga ofiarowanym człowiekowi. Obmycie wodą w sakramencie Chrztu Świętego uwalnia z grzechu pierworodnego. Jego miejsce wypełnia wiara, nadzieja i miłość, którymi człowiek zostaje przez Boga otulony i poprzez które może rozpocząć drogę powrotu do domu Ojca. Krew to symbol Eucharystii, Ofiary, poprzez którą dokonało się odkupienie człowieka. Eucharystia jest „Sakramentem Trwania” w Chrystusie, Sakramentem Miłości. Chrzest włącza w Chrystusa i Jego Kościół, Eucharystia pozwala coraz bardziej wtapiać się w Niego, w Nim żyć. I właśnie te dwa wielkie dary Bożej miłości wypłynęły na krzyżu z przebitego boku Jezusa. Takie serce Boga – Człowieka widziała św. Maria Małgorzata Alacoque, takie serce objawił Jezus Miłosierny św. Faustynie Kowalskiej. A wszystko to nazywa się Miłosierdzie. Ono poprzez Serce Jezusa – Boga Człowieka jest propozycją byś z Niego brał dla siebie, byś Jego miłością wypełniał swoje serce. Spróbuj, bo to szansa na lepszy świat, to gwarancja zbawienia, to niebo na ziemi, to nadzieja ukojenia serc naszych.

ks. Radosław Kimsza