lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ 2007
nr 5/2007

Matura z religii

Polacy najlepiej znają się na wszystkim, a najbardziej na religii. Ile razy wchodziły jakieś zmiany w nauczaniu, jak chociażby powrót religii do szkoły, druga godzina nauczania, zatrudnienie katechetów świeckich, sprawa wynagrodzenia za nauczanie, zapis oceny z religii na świadectwie szkolnym zawsze zrywały się jakieś krzyki, pojawiała się medialna awantura, zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie jest znów najbardziej w modzie. Warto w tym miejscu przypomnieć oświadczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie powrotu religii od szkoły: „nauczanie religii odbywa się w ramach odrębnych jednostek lekcyjnych, na podstawie programów i podręczników zatwierdzonych przez Episkopat Polski, a nie w ramach innych przedmiotów, a więc świeckość szkoły w żaden sposób nie jest naruszona. Dobrowolne nauczanie religii nie narusza w żaden sposób wolności sumienia, a wynagrodzenie za pracę nie jest finansowaniem żadnego z kościołów, czy związków wyznaniowych.” Ostatnio zaskarżono decyzję o wliczaniu oceny z religii do średniej ocen, a pewnie to samo stanie się w przyszłości z egzaminem maturalnym. Wliczenie oceny z religii do średniej ocen ma wpływ w naborze do szkoły średniej, a więc jest ważne dla ucznia i jego rodziców, świadczy o przygotowaniu nie tylko intelektualnym, ale też wewnętrznym. Ta średnia ocen będzie w przyszłości zawierała ocenę z: religii, etyki, przygotowania do życia w rodzinie, dodatkowych języków obcych. Około 90% rodziców chce, aby ich dzieci uczyły się religii - mówi - abp Kazimierz Nycz, Przewodniczący Komisji Wychowania KEP. Trzeba powiedzieć, że przy dobrym postępie prac za kilka lat matura będzie faktem. Wielu słysząc te słowa się uśmiecha, inni mówią, że to profanacja, bo nie można oceniać wiary. Jeszcze inni mówią zróbmy coś, żeby tej matury z religii nie było. Tymczasem dzisiaj trzeba pytać: jak się do tego przygotować, czy i na ile zmieni to nauczanie religii? Jakie jest umocowanie prawne przyszłej matury? Maturę z religii zdaje się w niektórych krajach europejskich: Niemcy, Austria. W innych krajach do egzaminu maturalnego wymaga się posiadania prawa jazdy, karty pływackiej i umiejętności udzielenia pierwszej pomocy medycznej. Religia jest zwyczajnym przedmiotem nauczania, a więc nie ma przeszkód, aby była matura. Obecnie w Polsce jest możliwość zdawania matury nie tylko z przedmiotów obowiązkowych, ale też nadobowiązkowych, takich których uczeń nie uczy się w szkole jak historia sztuki i taniec. Będzie jeszcze filozofia, kultura antyczna, język łaciński.

Koncepcja będzie opisana przez kilka dokumentów: standardy maturalne, materiał, zakres wiedzy. Matura ma respektować autonomię Kościoła, ale też być wpisana w logikę egzaminu oświatowego. Przynajmniej jeden egzamin musi być pisemny. Jeżeli ustny to trzeba podać typy pytań i wymagania, może być prezentacja, czytanie tekstu plus interpretacja. Musi być wyszkolony egzaminator, wystarczyłby jeden w komisji. Religia oczywiście jako przedmiot do wyboru. Trzeba przygotować egzamin na dwóch poziomach: podstawowym i rozszerzonym. Materiał merytoryczny należałoby podzielić na 3 części: wiadomości, umiejętność pozyskiwania informacji i tworzenie informacji. Wiadomości wtedy mogłyby mieć 30%. Strona kościelna jest za egzaminem ustnym, natomiast Rada Ekumeniczna Kościołów za egzaminem pisemnym. Na egzamin ustny prawdopodobnie nikt się nie zgodzi. Kto miałby przystąpić? Tylko ten, kto ukończył pełne nauczanie religii w szkole. Przygotowując maturę trzeba stworzyć koncepcję egzaminu, przygotować egzaminatorów, określić wymagania, kryteria. Aby z tym wszystkim zdążyć termin 2010 byłby terminem realnym. Do tego czasu trzeba przygotować społeczeństwo i szkołę, podać racje, uzasadnić, udoskonalić programy nauczania, przygotować katechetów. Wielu katechetów może mieć wątpliwości, czy sobie z tym poradzą. Matura z religii to ma być nie tylko przygotowanie, czy przepustka do studiowania teologii, ale coś więcej. Przygotowaniem bezpośrednim byłaby klasa maturalna - fakultety tak jak z innych przedmiotów prowadzone według wymaganych standardów, językiem przystępnym i zrozumiałym dla ucznia. Całość egzaminu miałaby trzy części: wiadomości - uczeń wie i rozumie, korzystanie z informacji, tworzenie informacji. W związku z tym musiałby być integralny program nauczania religii w szkole podstawowej, w gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej. Trzeba by objąć takie dziedziny jak: Pismo Święte, Pan Bóg, Kościół, historia Kościoła, rzeczy ostateczne, liturgia, sakramenty, dekalog, powołanie chrześcijanina w świecie. Egzamin mógłby być dwuczęściowy: dwa zadania. Trzeba byłoby wykazać umiejętność wyszukiwania informacji, rozumienie informacji i tworzenie informacji. Wtedy mogłoby być: 30% dla wiadomości, 30% dla wyszukiwania informacji i 40% dla tworzenia informacji. Na poziomie minimalnym mogłyby wystarczyć same wiadomości. Przygotowywane pytania nie powinny być zbyt szczegółowe, a ni też zbyt ogólnikowe. Nie powinny być zbyt trudne, aby nie zrażać, ale też nie mogą być zbyt łatwe, aby spełniać wymagania egzaminu dojrzałości, by sprawdzić wiedzę i umiejętności.

Wliczanie oceny z religii do średniej ocen i matura pomogą w kształtowaniu pozytywnej aktywności ucznia i nauczyciela, będą miały dobry wpływ na przebieg katechezy w szkole. Uczeń, któremu będzie zależało na ocenie z religii, lub przygotowaniu się do matury będzie angażował się w życie wspólnoty parafialnej, będzie pomagał innym, będzie bardziej aktywny w szkole. Uczniom będzie zależało, bo to zwiększa szansę na świadectwo z czerwonym paskiem, a dzisiaj to przecież ponad 4.75 średnia. Ani religia, ani etyka nie mogą być traktowane gorzej niż inne przedmioty, bo na to nie zasługują. Nikt przez to nie straci, bo przecież przy liczeniu średniej sumę ocen będzie się dzieliło przez ilość przedmiotów, a skoro przedmiot dowolny na egzamin maturalny można wybierać z tylu przedmiotów, to ktoś będzie wreszcie mógł wybrać religię, którą żyje, żywo interesuje i z nią się utożsamia. To przygotowanie do matury będzie przydatne całej szkole. To ona przede wszystkim może na tym zyskać. Przyda się nauczycielom innych przedmiotów, pojawią się nowe możliwości, zyska dialog interdyscyplinarny, ścieżki edukacyjne. To wszystko ma dodatkowo wpłynąć na czytelnictwo, na tworzenie tekstów religijnych o Bogu, o Biblii, na podniesienie umiejętności korzystania z informacji i na tworzenie jej od najmłodszych lat życia. Jest to wielkie wyzwanie na wielu poziomach: koncepcji, motywacji, organizacji pracy ucznia, przygotowania katechetów, bez nacisków zewnętrznych na wierzących. To wszystko ma pogłębić myślenie o lekcjach religii i ich rozumienie. Pozwoli przywrócić religii właściwe miejsce w nauczaniu i w życiu człowieka.

ks. Czesław Walentowicz