lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ 2007
nr 5/2007

Małżeństwo - wspólnotą życia i miłości cz. V

Okazywanie miłości poprzez czułość

Największym dobrem dla żony i męża jest ich miłość, wierność, uczciwość i bycie ze sobą aż do śmierci. Tak to rozumieli jako narzeczeni w chwili wypowiadania przysięgi - szczęśliwi, pełni nadziei i ufności. To co następuje dalej już pomiędzy małżonkami jest stwarzane przez nich samych. Poprzez swoje wybory mogą dążyć do miłości, która jest życzliwością, bezinteresownością, zaufaniem, przyjaźnią i zaspokojeniem zmysłowości; ale mogą też tworzyć miłość pełną podejrzeń, zazdrości, traktowania siebie nawzajem jako przedmiotu pożądania i poszukiwania w małżeństwie jedynego celu - przyjemności. Taka miłość nie jest jednocząca na długi czas i zazwyczaj trwa dotąd, dopóki przynosi tylko zadowolenie.

Dwoje ludzi naprawdę mocno kochających się i potrafiących zrozumieć się są w stanie stworzyć wyjątkową i całkowitą wspólnotę, która jest swoistym przymierzem emocjonalnym łączącym kobietę i mężczyznę przez całe życie. Stają się oni dla siebie kimś niezwykle wartościowym, rodzi się w nich głębokie poczucie wzajemnego podziwu, wielkiego szacunku i troski o obopólne względy. Wzajemne zaufanie jest źródłem bezpieczeństwa, siły i radości, a to daje zrozumienie i wzajemną wdzięczność. Wytwarzają się wspomnienia i więzi, które istnieją tylko między nimi. Małżonkom wydaje się, że nie mogą już bez siebie żyć - to tłumaczy ich ból rozłąki i radość spotkania. Jest to pewien Boży dar umiejętności współistnienia, który oddziela te dwie osoby od całej reszty świata.

Miłość pożądania - zmysłowość, uczuciowość - jest dopiero tworzywem dojrzałej miłości i wymaga jeszcze wiele „wychowania” przez cnoty opanowania, umiarkowania i czystości. We wzajemnych relacjach wielką rolę odgrywa zdolność dostrzeżenia przeżyć drugiej osoby i ukazania tego w sposób subtelny, delikatny, uważny, tak aby zadbać i nie skrzywdzić. Przejawem takiej postawy są odpowiednie zachowania i różne gesty zmysłowe i uczuciowe objawiające się poprzez spojrzenia, pocałunki, przytulenia, dotknięcia ręki. Ta obustronna potrzeba bliskości odbierana jest jako czułość i dobroć - „odżywcze witaminy” - pod wpływem których miłość rozkwita, odnawia się i rozwija.

Do osiągnięcia pełni i całkowitego zespolenia związku dochodzi się stopniowo. Najlepsze małżeństwa to te, w których mąż i żona w codziennym życiu regularnie przeżywają czułe zbliżenia. Patrzenie sobie w oczy, dotykanie się, rozmowa, trzymanie się za ręce czy jakaś pieszczota nie jest luksusem zastrzeżonym tylko dla młodych małżonków, ale potrzebna jest także dla tych w średnim wieku. Czułość tworzy klimat miłości, który daje wzajemną sympatię, radość, opiekę i poczucie obdarowywania. Jest normalnym warunkiem życia i tak ważnym, iż można uznać, że małżeństwo bez oznak czułości jest związkiem bez prawdziwej miłości. We wspólnocie małżeńskiej, gdzie nie tylko „ciało” potrzebuje „ciała”, ale osoba potrzebuje osoby, czułości powinno być bardzo dużo. Jeśli wielu małżonków przeżywa swoją miłość ubogo lub zawiodło się na swoim związku, to dlatego, że nie uwzględniają potrzeby gestów czułości. Przecież, aby ognisko nie wygasło, należy podtrzymywać je dorzucaniem drewna! A pod tym względem wiele par przejawia albo ignorancję, albo zdumiewające niedbalstwo, co zawsze jest ze szkodą dla ich miłości.

Badania dowodzą, że tym czego najbardziej brakuje małżonkom jest właśnie czułość. Dlaczego jest jej za mało, albo nie ma wcale w tak wielu związkach? Częściowo można to wyjaśnić pewnymi naturalnymi uwarunkowaniami człowieka. Jesteśmy napędzani takimi samymi pragnieniami: pożądamy czegoś, czego nie możemy uzyskać i cenimy to, co z trudem udaje się nam zdobyć, ale zaczynamy to lekceważyć, gdy staje się naszą własnością i nieufnie patrzymy na to, czego mamy dużo. Jednak, gdy boimy się, że coś stracimy, to wtedy nie chcemy do tego dopuścić i temperatura uczuć rośnie. Jest to szczególnie funkcjonujące przy wszelkiego rodzaju związkach pomiędzy ludźmi, a małżeństwo tej zasady wcale nie zmienia. Toteż często balansujemy na linie naszych pragnień i niechęci, pożądania i lekceważenia, pogoni za czymś i bagatelizowania tego...

Najczęściej, w relacjach z mężem to żony są spragnione czułości. Mając bogatsze życie uczuciowe i przeżywając trudne okresy związane z macierzyństwem potrzebują jej szczególnie dużo od swojego mężczyzny. Jeśli nie uzyskują zaspokojenia emocjonalnego, jeśli nie są „nasycone” miłością, to swoje uczucia w nadmiarze przelewają na dzieci. Powstaje przez to relacja obojętności czy wrogości pomiędzy małżonkami i nieprawidłowa w całej rodzinie.

Przyczyny niespełnienia uczuciowego mogą być różne. Panująca kultura kreuje mężczyznę twardego, oschłego i bez mała brutalnego, a subtelnego, delikatnego, demonstrującego uczucia ośmiesza się i określa mianem zniewieściałego. Mężczyźni nie chcą czuć się mięczakami! Zazwyczaj, posiadają oni mniejszą niż kobiety ochotę i zdolność do okazywania uczuć i troski, a bez „nauczenia się” nie potrafią tego wyrazić. Również często sądzą, że potrzeby żon są niemądre, albo w ogóle ich nie zauważają. I to może być podstawą dla kobiet do oskarżania ich o złą wolę, lenistwo, brak chęci zrozumienia, starania się, czyli... „jako dowód braku miłości”. Może też być i tak, że w sferze uczuciowej tęsknoty niektórych kobiet są prawie niemożliwe do spełnienia przez ich mężów.

A jakie są pragnienia większości kobiet? Głównie, jest to wielka potrzeba czucia się bezpieczną. Kobiecie konieczna jest głęboka świadomość tego, że jest gorąco kochana przez męża, który troszczy się o nią, jest dostatecznie silny, aby zapewnić opiekę i można na nim spokojnie polegać. Bezpieczeństwo oznacza zarówno stabilizację materialną, jak też spokój i ład wewnętrzny, co żonie ma zapewnić ukochany, podziwiany i darzony zaufaniem mąż oraz jej osobista wiara w siebie. Kobieta, poczucie swojej wartości przeżywa przede wszystkim w kategoriach estetycznych i moralnych. Chce być piękna i dobra, chce tworzyć piękno i dawać dobro oraz chce, aby to było zauważone przez „jej” mężczyznę, w którego „oczach przegląda się jak w lustrze”. Brak pewności i oparcia w mężu będzie rodzić wątpliwości, niepokój i lęk.

Męskie pragnienia to otrzymywanie ze strony kobiety oznak pełnego przywiązania, ciepła, delikatności i czułości. Ale nie wszyscy mężowie będą jednakowo otwarci na bezpośrednio ofiarowywane im zewnętrzne formy miłości. Niektórzy mogą czuć się zakłopotani widocznymi objawami czułości okazywanej przez żonę, ale wszyscy chcą, aby ona w specjalny sposób dostrzegła, doceniła i wsparła ich sprawność intelektualną, siłę psychiczną i fizyczną. Czyli, mobilizacja mężczyzn będzie jeszcze większa, jeśli żony będą uznawać ich mądrość, kompetencje, sprawności organizatorskie, osiągnięcia zawodowe i materialne. Poczucie własnej wartości mężowie czerpią również z wyrażanej przez żonę akceptacji seksualnej. Doznania męskie w tej sferze są silne, przychodzą łatwo i, jak się okazuje, nie to jest najistotniejsze. Najważniejsza i bardzo potrzebna jest świadomość męża: „Moja żona mnie chce, pragnie ze mną współżyć, więc widocznie jestem dostatecznie męski”. U kobiet reakcje zmysłowe zależą w dużej mierze od reakcji emocjonalnych. Przeżycia cielesne i zadowolenie płynie przede wszystkim z radości, że czują się kochane i adorowane.

Wszystko doskonale się łączy. Od tego jak małżonkowie okazują sobie miłość będzie zależało jak się czują, a to wpływa na ocenę jakości ich wspólnego życia. Dlatego to, jednym z podstawowych zadań żony i męża jest wyrażanie uznania o swojej obopólnej wartości i ważności oraz przekazywanie sobie nawzajem wdzięczności za dar istnienia i opiekę. Właśnie różne formy i znaki czułości objawiają te duchowe emocje. I jednym ze znaków, po których można poznać miłość, to czułe spojrzenia pełne dobroci, uznania i serdecznego zatroskania. Wytwarza się więź bliskości dająca poczucie bezpieczeństwa, kochania i przynależności do osoby wybranej. W oczach kochanego współmałżonka takie tkliwe, odwzajemnione, czułe spojrzenie jest porozumieniem - „tak patrzę tylko na ciebie”. Przez wyrażający to wzrok ten drugi staje się przecież lepszym.

Źródłem szczególnej radości i uwagi są słowa czułości. Gdy są one serdeczne i przyjazne to forma i treść wypowiedzi staje się inna. Czułe słowa zmiękczają szorstki ton głosu, zmieniają barwę wypowiedzi, powstają znane tylko sobie symbole, własne słowa i treści. Zapada to w pamięć, wyzwala energię, wpływa na atmosferę, wzmacnia wzajemną więź i inspiruje do lepszego zrozumienia się. Słowa mogą też osłabiać, ranić i „zabić” wzajemne porozumienie. W małżeństwie pierwsze złote słowo powinno brzmieć „przepraszam”, gdyż wypowiedziane w odpowiednim momencie może zadziałać jak czar. Drugie - „kocham cię” - szczególnie częste pragnienie kobiet. To „złoto” usuwa wszelkie obawy, nadaje żywy koloryt emocjom i nie jest w stanie znudzić się, gdy ma pokrycie w postawach. Żony, jeśli go nie słyszą, to tracą pewność, że są w ogóle kochane. Mężowie zaś mogą myśleć, że gdy kiedyś powiedzieli „kocham” i tego nie odwołali, a zachowują się poprawnie (np. przynoszą do domu pieniądze), to powinno wystarczyć - żony muszą wiedzieć, że darzą je uczuciem. Może i wiedzą... ale na to wspaniałe słowo czekają! Zresztą, jego słodycz lubią również i mężczyźni.

Czułość wyrażana poprzez gest i dotyk jest inna niż pożądanie, dlatego potrzebuje wyrobionego opanowania wewnętrznego. Jeśli jest przeżywana powierzchownie, płytko i celem jej jest czerpanie tylko doraźnej przyjemności, to prowadzi do zużycia uczucia. Poczucie „używania” powoduje raczej powolne wygasanie miłości, niż jej wzmaganie. Kobieta bardzo potrzebuje „czystej” czułości, a mężczyźnie właśnie to dać jest najtrudniej, gdyż wskutek niewłaściwej postawy, najlżejsze gesty mogą wyzwalać pożądanie i podniecenie, a za tym, nieopanowanie płciowe. Sprawdzianem altruistycznej miłości i dobroci jest przekształcenie gotowości do działania zmysłowego w bezinteresowną czułość. Jest to wysiłek i wolny gest ofiarowany kochanej kobiecie, kiedy to opanowując swoje ciało mężczyzna najgłębiej wyraża swoją miłość do niej, za co ona jest mu niezwykle wdzięczna. Nieraz, podstawą dla prawdziwej miłości jest brak pośpiechu nawet do gestów czułości. Jest sama radość bycia obok, w ciszy, w harmonii ciał i spotkaniu dusz. Gdy narzeczeni przed ślubem nauczą się takiego obdarzania siebie, to potem potrafią być w ten sposób ze sobą w różnych sytuacjach. A oczekiwanie na spełnienie miłości nie zmniejsza siły jej przeżycia, ale je powiększa. Może warto sprawdzić tezę, że na całodzienną relację pomiędzy małżonkami wpływa klimat pierwszych czterech minut tuż po obudzeniu się?!

W miarę wzrastania miłości i powolnego przybliżania się do doskonałości gesty miłości zaczynają być tak proste, że dla innych są prawie niezauważalne. Ale zwykłe słowo czułości, wymiana spojrzenia, uścisk dłoni czy delikatna pieszczota są jednak jak nigdy dotąd przepełnione uczuciem. Wśród tych coraz większych doznań czułości nasila się zaufanie sobie i poczucie bezpieczeństwa, a przecież w zaufaniu mówi się bez lęku o osąd. Swoje najgłębsze myśli i pragnienia można wyznawać, odkrywać, poznawać tak naprawdę. Narasta głębia porozumienia i jest prawdziwy dialog miłości i jest radość wspólnego trwania. Najcenniejszym skarbem w miłości jest wspólnota serc i dusz, kiedy to wytwarza się prawdziwa harmonia zgodnego działania i troski o te same życiowe sprawy. Kiedy mąż i żona doznają takich samych uczuć - radości, cierpienia, pragnień, obaw, nadziei - to mają wrażenie, że patrzą i idą razem w tym samym kierunku... Ku przyszłości wiecznej także razem...

W dalszej części o odpowiedzialnym rodzicielstwie.

Krystyna Kucerow