lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ 2007
nr 5/2007

Zachowanie dziecka przy stole

Każde, nawet najbardziej niesforne dziecko, można nauczyć odpowiedniego zachowania przy stole. Potrzeba do tego zaangażowania ze strony rodziców. Najważniejsze jest to, by być konsekwentnym. Niestety w wielu przypadkach rodzice popełniają rozmaite błędy.

Już od przedszkolaka można wymagać nie tylko samodzielności w jedzeniu, ale także pomocy w czynnościach z nim związanych: przynoszeniem czystych talerzy i nakrywaniem do stołu, odnoszeniem brudnych naczyń, wycieraniu stołu. Należy jednak pamiętać o tym, że rodzic nie powinien wyręczać dziecka - nakarmienie go na pewno przyspieszy i ułatwi sprawę, ale schludne jedzenie jest umiejętnością, które każde dziecko musi opanować, a przecież lepiej wcześniej niż później.

Jedzenie lepiej smakuje przy ładnie nakrytym stole. Warto więc przed każdym posiłkiem postarać się, by stół wyglądał efektownie. Można zaangażować do pomocy dziecko. Ono chętnie np. rozmieści serwetki przy stole. Będzie się cieszyło, jeśli dobrze rozłoży sztućce i przyozdobi stół świeczką lub kwiatami.

Jedzenie powinno być odpowiednio przygotowane i podane w sposób dostosowany do możliwości dziecka. Nie nakładajmy zbyt dużych porcji - lepiej nałożyć dokładkę, niż irytować się, że dziecko nie zjada za dużej porcji. Niedobrze, jeżeli każdy napełnia własny talerz na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Trzeba zwracać uwagę na to, czego potrzebuje drugi, jak się czuje. Uważnie należy obserwować dziecko - jeśli zaczyna się kręcić i grzebać w talerzu, może to być znakiem tego, że już się najadło. Nie może też być przy jedzeniu zbytniego pośpiechu.

Z pewnością dziecko będzie chętniej jadło, jeżeli jadłospis będzie urozmaicony. Często rodzice podają swym pociechom cały czas to samo. Warto więc od czasu do czasu urozmaicać posiłki. Nie trzeba w tym celu wcale zmieniać wszystkich nawyków żywieniowych.

U większości dzieci problem stanowi sama postawa przy stole. Dzieci siedzą zgarbione, bokiem, z podwiniętymi nogami, klęczą na krześle, półleżą na stole, podpierają się łokciami, zsuwają z krzesła i... długo by jeszcze wymieniać. Dlatego warto wprowadzić jasną zasadę: podczas posiłku należy siedzieć prosto. Pilnujmy tego i sami przestrzegajmy. Jeśli dziecko zaczyna się garbić, należy mu o zasadzie przypomnieć. Ważne też jest wyrabianie umiejętności posługiwania się sztućcami i uczenie tego, że pokarmy są po to, żeby je jeść, nie bawić się nimi.

Bardzo często pomimo usilnych starań rodziców dziecko w dalszym ciągu źle zachowuje się przy stole. Może to być wynikiem tego, że dorośli zamiast dawać swym pociechom dobry przykład kształtują w nich złe nawyki. Dobrych manier najlepiej uczyć dając swemu dziecko dobry przykład. Osoby dorosłe siedząc przy stole powinny się zachowywać tak, by dzieci mogły ich traktować jako wzór godny naśladowania. Dobrze, aby rodzice zachowywali się pogodnie, nie wybrzydzali i prowadzili przy stole miłą konwersację.

Zdarza się, że wokół jedzenia, czy raczej "nie-jedzenia" rozgrywają się całe sceny. Bierze się to stąd, że dziecko jest niejadkiem lub rodzice go za takiego uważają. Wówczas zamiast codziennej, zwykłej czynności mamy Wielką i Poważną Sprawę. Z tego wynika cały szereg różnych, popełnianych w najlepszej wierze, błędów: zgoda na jedzenie przed telewizorem, zabawianie: czytanie bajek, odgrywanie teatrzyków, robienie min itp., karmienie wbrew woli dziecka, na siłę, oszukiwanie: "jeszcze tylko ta łyżka" - mówi rodzic i natychmiast pakuje nową porcję, straszenie: "jak nie zjesz, to nigdy nie urośniesz pojedziesz do szpitala, wiatr cię porwie", przekupywanie: "zjedz tę zupę, a dam ci całą czekoladę", szantażowanie: "jeśli nie zjesz, nie obejrzysz bajki", jedzenie z doskoku.

Niestety tego typu nawyki rzutują na późniejsze zachowanie przy stole. Jeśli dziecko przyzwyczai się, że podczas każdego posiłku rodzice robią "cyrk" - podobnego zachowania oczekuje później i nie może zrozumieć, dlaczego nagle powinno siedzieć spokojnie i jeść.

Chrześcijańska kultura bycia przy stole ma jeszcze inne znaczenie - to, co się przy nim dzieje, jest pewnym obrazem Eucharystii i jej przedłużeniem. Pokarm jest darem, o który Boga należy prosić i za który należy dziękować. Ważną sprawą jest zaczynanie i, jeśli to możliwe, kończenie posiłków wspólną modlitwą.

Dla chrześcijan istnieje głęboka więź między stołem a ołtarzem. Owszem, chcemy też dobrze i wystarczająco zjeść, ale w czasie posiłku ma też "nasycić się" nasza dusza. Ważne więc jest to, co się dzieje pomiędzy osobami, które się przy stole spotykają. To spotkanie w rodzinie ma dać każdemu to, czego potrzebuje jego serce, a nie tylko żołądek: wzajemne zainteresowanie się, rozmowa, w której każdy ma coś do powiedzenia. Dlatego ważną sprawą przy wspólnym stole jest stworzenie właściwego klimatu miłości i jedności. To jest główna reguła, z której wypływają kolejne: szacunek i wzajemne dzielenie się. Wszystko więc, co dzieje się przy stole, jest okazją, aby ćwiczyć się we wzajemnej miłości. Ten, kto przygotowuje posiłki, ma dużo okazji, aby okazać miłość, starając się, by jedzenie było zdrowe, smaczne, urozmaicone i właściwie podane. Nieraz w rodzinach nikt nie dziękuje za jedzenie i nie mówi, że coś było dobre, smakowało. Trzeba to mówić, bo słowa te są wyrazem wdzięczności i nagrodą za trud przygotowania pokarmu.

ks. Adam Skreczko