lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2007
nr 3/2007

Diagnozy

Ostatnimi czasy Polska zdaje się być ogłuszona jazgotem, jaki wywołała agentura, roznegliżowana ujawnieniem raportu o likwidacji WSI. Wrzask jest wręcz niemożebny, co dowodzi, że rządzący uderzyli w samo jądro naszej młodej demokracji. Sierotki po WSI biadolą, bo istnienie ich Eldorado, czyli żerowiska w postaci dużego kraju środkowoeuropejskiego, nieuchronnie dobiega końca. Histeria wywołana likwidacją postkomunistycznej hybrydy usunęła (na razie - jak można domniemywać) w cień inny temat, tak bardzo frapujący nasze tzw. niezależne media. Temat to dla nich wdzięczny, bo dotyczący Kościoła w Polsce, duchowieństwa nadwiślańskiego i jego kondycji w związku z lustracją (i nie tylko).

Z tzw. troską pochylają się różni znawcy nad polskimi księżmi. Mówią, że lustracja nieco autorytet wielebnych nadszarpnie, a zresztą on i tak już spada; że księża poszukują jakby nowej tożsamości; że niektórzy - wybitni i znaczący - odchodzą od Kościoła, bo czują się tłamszeni w swojej wolności poszukiwań, która rozbija się o skostniale schematy instytucjonlne i mentalne. (Ciekawostką jest fakt odchodzenia od kapłaństwa "znaczących" księży, związanych z Gazetą Wyborczą).

Jakieś badania statystyczne (już w XIX wieku wybitny brytyjski premier mawiał, że są kłamstwa, gorsze od nich cho...ne kłamstwa, zaś najwyżej w tej hierarchii znajdują się... statystyki) informują, że większość polskich księży narzeka na celibat i chciałaby mieć rodziny. Mówi się, że księża nie mogą się realizować, że rozczarowują się Kościołem. Zapewne nadwiślański Kościół ma nad czym deliberować. Czy jednak pomogą mu w tym "diagnostycy" medialni? Nieraz nasuwa się pytanie, czy ci ludzie w ogóle rozumieją Kościół i kapłaństwo? Zdają się raczej do tych rzeczywistości przystawiać całkowicie świeckie miary. W swoich analizach, opisach, diagnozach i hipotezach nie biorą pod uwagę tego, że Kościół i kapłani nie mieszczą się w nich do końca. Nie biorą pod uwagę tego, co można nazwać elementem nadprzyrodzonym. Bo kapłan to nie tylko społecznik, urzędnik, katecheta, budowniczy, publicysta, naukowiec itp. Kapłan reprezentuje Boga i to nadaje sens jego kapłaństwu. Tego jednak socjo! logia nie pojmie.

ks. Marek Czech