lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2007
nr 3/2007

Rozmowa rodzica z dzieckiem o śmierci

Śmierć osoby bliskiej w rodzinie jest zwykle traumatycznym przeżyciem dla jej członków. Mówienie o śmierci dzieciom także nie jest sprawą łatwą. Wielu rodziców stara się omijać ten bolesny i trudny temat, chcąc zaoszczędzić dzieciom bolesnych przeżyć. Jednak unikanie lub rozmijanie się z prawdą nie sprawi, że śmierć zniknie z naszego życia. Stanowi ona nieodłączną jego część i maluch prędzej czy później o tym się dowie. Największy lęk u dziecka wywołuje bowiem to, co nienazwane i czego boją się także dorośli. Nawet z małymi dziećmi powinno się zatem rozmawiać o śmierci, jeśli ten temat się pojawi. Trzeba mu pozwolić mówić o tym, co przeżywa. Do rodziców należy pomóc dziecku w zrozumieniu zjawiska śmierci. Jak więc mają oni rozmawiać na temat śmierci ze swoimi dziećmi?

Trzeba rozmawiać o śmierci z otwartością i szczerością, a jednocześnie delikatnością i wrażliwością. Ukazywać należy śmierć jako naturalną kolej losu, część życia. Umieramy, ponieważ żyjemy. Żyjemy i dlatego umrzemy. Tak jak wszyscy, tak jak wszystko - kwiaty, drzewa, zwierzęta. Unikanie tego tematu sprawia, że dziecko zaczyna wątpić w prawdomówność rodziców.

Nie wolno w tych rozmowach zapominać o wrażliwości dziecięcej psychiki. Ono rozumuje po swojemu i inaczej niż dorosły przyjmuje słowa i gesty. Najpierw trzeba wysłuchać tego, co dziecko ma do powiedzenia. Dzięki temu można się przekonać, co je najbardziej trapi i niepokoi. Dziecko potrzebuje kogoś, z kim może przeżywać smutek, złość, rozpacz, żal. Nie wyrażona żałoba, pytania pozostawione bez odpowiedzi - zamrażają dziecięce uczucia, czasem na całe życie. Bywa, ze milczeniu towarzyszy poczucie winy u dziecka ("dziadek mówił, że moje zachowanie wpędzi go do grobu, no i umarł").

Wyjątkowo silny niepokój dziecka budzi milczenie dorosłych w obliczu śmierci kogoś z bliskich. Gdy uczymy dzieci patrzenia na śmierć w perspektywie chrześcijańskiej, wtedy wyjaśniamy im, że jest ona czymś więcej niż tylko chwilowym zaśnięciem, czy daleką podróżą, ale też jest czymś mniej niż unicestwieniem, czy ostatecznym zniknięciem zmarłego. Śmierć doczesna to najdłuższa podróż, z której się już nie wraca na ziemię, ale na końcu której człowiek żyje w nowym świecie i w nowy sposób. Trzeba zatem w prosty sposób wyjaśniać dzieciom, że koniec życia doczesnego to przejście z tego świata do świata jeszcze większego i jeszcze bardziej niezwykłego.

Co do uczestnictwa dziecka w pogrzebie, to zdania są podzielone. Wielu twierdzi, że małe dzieci raczej nie powinny brać w nim udziału. Przy podejmowaniu decyzji o uczestnictwie powinno się uwzględniać nie tylko wiek, ale też psychikę oraz wrażliwość danego dziecka. Jeśli dziecko ma siedem, osiem lat warto, by pożegnało odchodzącą osobę. Podczas kościelnej ceremonii dziecko potrzebuje opieki i wsparcia dorosłej, znajomej osoby. Kogoś, kto nie straci głowy w ogólnym zamieszaniu, przytuli, potrzyma za rękę, odpowie na pytania.

Zrozumiałą jest też rzeczą, że mimo wyjaśnień rodziców lub innych osób, śmierć kogoś bliskiego pozostanie przez pewien czas dla dziecka ogromnym cierpieniem i spowoduje wyjątkowo bolesny smutek. Jednak, to nie doświadczenie śmierci bliskiej osoby jest największym bólem dla dziecka. Największe cierpienie przeżywa dziecko wtedy, gdy na co dzień nie czuje się kochane. Prawdziwym dramatem dziecka - w jeszcze większym stopniu niż dorosłego - nie jest zatem śmierć, lecz życie poza miłością. Kiedy dziecko traci kogoś bliskiego, a jeszcze bardziej, gdy myśli o swojej zbliżającej się śmierci, rodzice powinni zapewniać je o swej miłości. Dziecko żyjąc w obecności ludzi, którzy je kochają w sposób dojrzały i czuły, upewnia się, że śmierć jest bezradna wobec miłości.

Dobrą okazją do rozmowy o śmierci jest Święto Zmarłych oraz odwiedziny grobów bliskich i przyjaciół. Dla dzieci to wielkie przeżycie. Chętnie zapalają świeczki, sprzątają, układają krzyże z kasztanów i przyniesione kwiaty. Warto wtedy porozmawiać o tych, którzy odeszli, o tym jacy byli i że pozostają dla nas ważni.

Nie ma jednego, uniwersalnego sposobu rozmawiania o śmierci. Uniwersalne wydaje się jedynie to, że nie należy kłamać i nie udawać, że problem nie istnieje. Unikanie tematu rodzi w wyobraźni dziecka rozmaite fantazje. I zaczyna bać się zmarłego wujka, z którym nie wiadomo co się stało, bo nikt dorosły nie chce o tym mówić. Albo unika jak ognia cmentarzy, bo dokładnie nie wiadomo, co się dzieje ze zmarłymi. Tak rodzą się lęki, z którymi dziecku trudno się uporać nawet w dorosłym życiu.

Rozmowy rodzica z dzieckiem o śmierci powinny prowadzić do rozmowy z Bogiem - modlitwy za bliskich zmarłych, do uczestnictwa we Mszy Świętej odprawianej w ich intencji. To jest bowiem forma pamięci najodpowiedniejsza, pomagająca bez lęku rozmyślać o tajemnicy śmierci i umacniać ową nieustanną czujność, która nas przygotowuje do spokojnego przyjęcia jej w duchu wiary.

ks. Adam Skreczko