lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
GRUDZIEŃ 2004
nr 3/2004

Ksiądz Stanisław Bielawski

Zmarły przed dziewięciu laty ks. Stanisław Bielawski miał za sobą bardzo ciężkie przeżycia w czasie II wojny światowej. Był najpierw więziony na Łukiszkach, a po powtórnym uwięzieniu wywieziono go do niemieckich obozów na Litwie, gdzie poniewierkę dzielił z profesorami Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Wileńskiego i Seminarium Duchownego.

Urodził się on 13.10.1913 r. w Sidrze w powiecie sokólskim jako syn Wincentego i Stefanii Harasim, w których rodzinie "było jedenaścioro dzieci (troje zmarło). Ich dom był w sąsiedztwie kościoła, a pobożna matka i ojciec stworzyli atmosferę szacunku i czci dla Boga i Kościoła, zwłaszcza kapłanów" (z kazania ks. Henryka Hołubowskiego na pogrzebie ks. Bielawskiego). W takiej rodzinie kształtowało się powołanie kapłańskie. Stanisław, po skończeniu szkoły podstawowej w Sidrze, uczył się w prowadzonym przez salezjanów Gimnazjum im. Piusa XI w Różanymstoku, po ukończeniu którego w 1933 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie. Jednocześnie studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego i uzyskał magisterium na podstawie pracy "Koedukacja a kształcenie charakteru", napisanej pod kierunkiem ks. doc. Michała Sopoćki. Święcenia kapłańskie przyjął 18.06.1939 r. Pracował najpierw w parafii Koleśniki, a następnie w Hoduciszkach. Obie parafie były mieszane narodowościowo. Pokaźną część wiernych stanowili tam Litwini, do których ks. Bielawski głosił kazania w ich języku.

W obozie w Prowieniszkach od lewej: Ks. S. Bielawski, Ks. prof. M. Klepacz, Ks. W. MałachowskiAresztowany został przez Niemców 17.12.1941 r. i przebywał do 20.06.1942 r. w więzieniu na Łukiszkach w Wilnie. Siedział najpierw w jednej celi z ks. Ludwikiem Klukiem, proboszczem z Nowych Trok, ks. Stanisławem Ciszowskim, misjonarzem i ks. Stanisławem Bachurzewskim. Z nimi przeżył Wigilię Bożego Narodzenia dzieląc się kromką chleba jak opłatkiem. Potem dzielił celę więzienną z ks. Romualdem Świrkowskim, proboszczem parafii Świętego Ducha w Wilnie. Ks. Bielawski pisał o nim: "W kilka dni po aresztowaniu wzięto go na badanie, po którym wrócił skatowany. Oskarżono go o przynależność do kierownictwa AK. Mówił, że powalono go na krzesło, gestapowiec postawił nogę na karku i walił pejczem po grzbiecie. Padały pytania: kto jeszcze należy do kierownictwa? Gdzie macie schowaną drukarnię? Gdzie ukryliście radiostację? Za każdą odpowiedzią: nie wiem, noga gestapowca mocniej udeptywała kark więźnia, a pejcz śmigał w powietrzu i spadał na jego korpus. Wrócił do celi skatowany, a koszula więzienna nasiąkła krwią"(...) Na drugi dzień ks. Świrkowskiego znów wezwano na badanie (...) Wrócił pobity, a pod okiem miał wielką siną plamę, ale oko jeszcze było, nie wypłynęło. Liczył, że go już na tym badaniu zabiją, a chciał się jeszcze przez śmiercią wyspowiadać. Dlatego powiedział, że "może sobie coś przypomni". Z tym odprowadzono go do celi. Wyspowiadałem go i sam też się przed nim wyspowiadałem. W następnym dniu ponownie go wzięto na badanie, a gdy wrócił, powiedział tylko: "Zbrodniarze zabierają mnie stąd". Rozstrzelano go na Ponarach 5.05.1942 r. Ks. Bielawskiego zwolniono z Łukiszek 20.06.1942 r. To aresztowanie go w Hoduciszkach i pobyt w więzieniu łukiskim - jak wspominał po latach - uratowało mu życie. Gdyby pozostał na miejscu, prawdopodobnie zginąłby w czasie strasznych mordów ludności polskiej z okolic Święcian i Hoduciszek w maju 1942 r.

Po wyjściu z więzienia pracował jako wikariusz w parafii św. Jakuba w Wilnie. Ponownie uwięziony został 22.04.1943 r., podobno za to, że podał do wiadomości publicznej nazwiska rozstrzelanych kapłanów archidiecezji wileńskiej. Z więzienia na Łukiszkach po miesiącu wywieziono go do obozu w Prowieniszkach (20.05.1943 r.) na Litwie, nie daleko od Kowna. Spotkał tu profesorów Wydziału Teologicznego i Seminarium Duchownego z Wilna, a także innych księży. Z nimi teraz dzielił poniewierkę i ciężką pracę. Obóz ten posiadał gospodarstwo w Pamierach, gdzie ks. Bielawski pracował przy wykopie torfu, wyrębie drzewa i innych ciężkich robotach. W Prowieniszkach księża mogli potajemnie odprawiać Mszę Świętą w zakamarku jakiegoś chlewka. Z inicjatywy ks. prof. Michała Klepacza zorganizowano konkurs poetycki na temat Mszy Świętej. Efektem tego były wiersze: ks. Józefa Grasewicza "Msza Święta - przygotowanie", ks. M. Klepacza "Msza w hitlerowskim obozie" i ks. Bielawskiego "Moja Msza katakumbowa". Z Prowieniszek ks. Bielawskiego przewieziono 15.03.1944 r. do Szałtupia. Przed zbliżającym się frontem z tego obozu udało się w lipcu 1944 r. uciec. Wrócił teraz do pracy w parafii św. Jakuba w Wilnie, ale Abp R. Jałbrzykowski, który wrócił z internowania w Mariampolu, zamianował go wkrótce rektorem kościoła w Podbrodziu koło Wilna.

Po dwóch latach pracy, wobec zagrożenia ze strony władz sowieckich w 1946 r. jako repatriant przyjechał do Olsztyna i tu zaczął pracować jako wikariusz w parafii św. Józefa. Wkrótce jednak wrócił do Białegostoku i tu abp Romuald Jałbrzykowski najpierw zamianował go misjonarzem archidiecezjalnym, a następnie wysłał na studia filozoficzne na KUL, które zakończył ze stopniem magistra. W 1949 r. podjął wykłady z filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w Białymstoku. Przez jakiś czas wykładał też homiletykę i język grecki. W 1962 r. zrezygnował z wykładów w Seminarium. Odtąd trudnił się przede wszystkim pracą kaznodziejską. Był zapraszany na misje, rekolekcje i inne okazje przez kapłanów z całej prawie Polski. Głosił często kazania w diecezji warmińskiej, gdzie pracowało dużo księży wileńskich, w Archidiecezji Wrocławskiej, w Warszawie, Łodzi, gdzie biskupem był Michał Klepacz, z którym złączyła go niedola obozowa, i w wielu innych diecezjach. W 1974 r. został odznaczony godnością kapelana papieskiego. Przez cały ten okres mieszkał na plebanii św. Rocha. Zmarł w Białymstoku 1.12.1995 r. Trwałym śladem pamięci po nim zostały wydane przez niego drukiem kazania, wiersze i wspomnienia (Okruchy słowa - 7 zeszytów, Pieśń hołdu Maryi oraz Wspomnienia - 3 wydania). Wiersz Moja Msza katakumbowa przedrukowywany jest w antologiach.

ks. Tadeusz Krahel