lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY 2007
nr 2/2007

Owocem Ducha Świętego jest wierność

Łaskawość Twoja, Panie, dosięga nieba, a Twoja wierność samych obłoków (Ps 36, 6).

Wierność to owoc Ducha Świętego, cecha która pozwala człowiekowi nie rzucać słów na wiatr, lecz dotrzymywać słowa i złożonej obietnicy. Wierność jest tak jak skała, na której można się oprzeć i zawsze polegać. Wierność łączy się z pilnością, poczuciem obowiązku i odpowiedzialności. Człowiek ubogacony owocem wierności zawsze czuje się zobowiązany wobec własnych postanowień, społeczeństwa w którym żyje, a co ważniejsze wobec Boga. O wierności możemy powiedzieć, iż jest związana z miłością do Boga i ludzi, miłością, która jest trwała i niezłomna wobec wszelkich trudów codzienności.

Wierność Bogu jest mocnym staniem na gruncie Chrystusowej Ewangelii, przyznawaniem się do Jezusa w każdej sytuacji. Człowiek wierny Jezusowi, zanim cokolwiek uczyni, zadaje sobie pytanie: co w takiej sytuacji uczyniłby Chrystus? Wierność jest również drogą wiodącą nas do życia wiecznego i zbawienia, a Bóg jest dla nas najlepszym wzorem wierności. Można powiedzieć, że wierność jest częścią Bożego charakteru. Sam Bóg bowiem powiedział: nie porzucę cię ani cię nie opuszczę (Hbr 13, 5). On swoich wiernych nigdy nie opuszcza, chociaż wydaje nam się, że czasami jesteśmy sami. Potrafimy nawet żalić się z tego powodu i mówić: dlaczego nie było Cię wtedy Boże przy mnie, kiedy Cię najbardziej potrzebowałem? W tym miejscu przychodzi mi na myśl stara katechetyczna przypowieść o pewnym śnie człowieka. Śniło mu się, że szedł po plaży z Jezusem. Spacerowali sobie i rozmawiali o nurtujących człowieka sprawach. W pewnym momencie człowiek obejrzał się za siebie i zobaczył, że ślady jakie obaj pozostawiali na piasku raz były podwójne, raz pojedyncze. Człowiek więc zwrócił się z głosem pełnym goryczy do Jezusa: "Panie - dlaczego kiedy ja potrzebowałem najbardziej Twojej pomocy, to Ciebie nie było przy mnie?". Jezus spojrzał na człowieka z uśmiechem na twarzy i odpowiedział mu: "Kiedy Tobie wydawało się, że jesteś zupełnie sam, widziałeś na piasku tylko pojedyncze ślady. Ale to były moje ślady, bo ja Ciebie wtedy niosłem w ramionach". Bóg w trudnych momentach naszego życia nie tylko jest przy nas, ale nawet nosi nas na Swoich ramionach, bo inaczej chyba byśmy zginęli. Daj Dobry Boże, byśmy zawsze o tym pamiętali.

Wierność Jezusa najpełniej zarysowała się w pełnieniu woli Ojca, w męce i krzyżu. Jezus bardzo cierpiał w Ogrójcu. Można powiedzieć, że nawet chciał zrezygnować z drogi, którą przeznaczył Mu Ojciec i mówił: Ojcze zabierz ode mnie ten kielich, ale zaraz potem powiedział: jednak nie Moja lecz Twoja wola Ojcze niech się stanie (Łk 22, 42). Jezus był wierny posłannictwu Ojca do końca. Również wzorem wierności jest dla nas Maryja, która była wierna Jezusowi aż pod krzyż. Warto więc kontemplować postawę Maryi zasłuchanej w Swoim Synu i trwać w miłosnej obecności Jezusa. Ważnym jest trwać w Jego obecności na Eucharystii, trwać mimo doświadczeń i stawać się coraz bardziej człowiekiem duchowym. O tym jak my chrześcijanie powinniśmy być wierni Bogu i Jego naukom mówi Pismo Święte: Niech miłość i wierność cię strzeże; przymocuj je sobie do szyi, na tablicy serca je zapisz, a znajdziesz życzliwość i łaskę w oczach Boga i ludzi (Prz 3, 3-4). Bóg obiecuje zbawienie tym, którzy są Mu wierni. Jezus mówi: Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 10, 22). Nasz Pan szuka ludzi, którzy będą Mu wierni i godni zaufania. W przypowieści o słudze wiernym i niewiernym: Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę powiadam wam: Postawi go nad całym swym imieniem (Mt 24, 45-47). Jeśli więc w drobnych rzeczach będziemy wierni Bogu, Pan Bóg nad wieloma może nas postawić. Dane mi było doświadczyć tego wielokrotnie w moim życiu. Będąc wierny Bogu w moich spotkaniach oazowych w Ruchu-Światło życie, kiedy to co tydzień dojeżdżałem 50 km na spotkania tzw. małej grupki, na której dzieliliśmy się Pismem Świętym, to Bóg postawił minie potem animatorem takiej grupy. Potem zostałem pasterzem grupy Odnowy w Duchu Świętym "Jan Apostoł", następnie koordynatorem Odnowy w Duchu Świętym rejonu północno-wschodniej Polski, potem liderem nowej grupy "Winnica", potem przewodniczącym Rady Ruchów Archidiecezji Białostockiej. Dziś Pan Bóg posyła mnie w środowisko naukowe i wiem, że też oczekuje ode mnie wierności w małych rzeczach, a potem większych.

Wytrwałość kształtuje się w doświadczeniu. W Mądrości Syracha czytamy: Synu, jeśli chcesz służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie... W zmiennych losach utrapień bądź wytrzymały. Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź mu wierny, a On zajmie się tobą (Syr 2, 1-6). Te słowa są mi bardzo bliskie szczególnie w trudnych życiowych doświadczeniach. Jednak zawsze miałem Łaskę Bożą, aby wtedy pójść do kościoła przed tabernakulum, lub zamknąć się w swojej izdebce i modlić się, pytając: co Panie Boże chcesz powiedzieć dla mnie przez to trudne, czasami bolesne doświadczenie. Wtedy często słyszałem wewnętrzny głos Boga wzywający do nawrócenia, przybliżenia się do Pana Boga i pójścia do przodu mimo wszystko, mimo posądzeń, oskarżeń, pomówień. Wewnętrzny głos Boga mówił mi: musisz trwać i wytrwać do końca. Wtedy mówię sobie: skoro kiedyś, jako kilkunastoletni chłopak zdecydowałeś się do końca swoich dni służyć Panu Bogu innym ludziom, to nie możesz zawrócić z tej drogi. Idę więc, pomimo tych przeszkód, - niektórzy moi znajomi mówią - jak czołg. Bynajmniej ta postawa nie jest moją zasługą, lecz Łaską Pana Boga. Myślę sobie, że taka postawa jest czasami wbrew logice tego świata, nawet pewnym frajerstwem. Jednak Boża ekonomia zbawienia jest inna niż światowa i to dodaje mi wiary oraz wytrwałości na podjętej drodze z Jezusem.

Wierność wykuwa się w modlitwie i wierze. Sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności (Ha 2, 4). Owoców bycia wiernym w modlitwie doświadczyłem już w swojej młodości. Otóż jako kilkunastoletni chłopiec bardzo przeżywałem, że mój tato mocno nadużywał alkoholu i stał się alkoholikiem. Często wstydziłem się za mego ojca, ale zawsze starałem się go bronić przed innymi. Żal mi było mojej mamy, która bardzo cierpiała z powodu problemu alkoholowego ojca. Najpierw próbowaliśmy przez kilka lat wspólnie z mamą i siostrami tłumaczyć ojcu, że źle robi, potem prosiliśmy, żeby nie pił. Używaliśmy różnych metod. Niestety nic nie pomagało. Były kilkudniowe okresy trzeźwości taty i znów koszmarne powroty do nałogu, łzy, krzyki, kłótnie, obiecanki i nic, a w końcu poczucie bezsilności, bezradności. Wtedy uświadomiłem sobie, że my jako ludzie już nic nie możemy zrobić, ale przecież u Boga wszystko jest możliwe. Wtedy zacząłem się modlić, aby tato przestał pić. Modliłem się codziennie i w różnych okolicznościach; w kościele, w domu, w szkole, na rekolekcjach, przy kapliczkach przydrożnych, w podróży. Modliłem się przez tydzień, miesiąc, kilka miesięcy, kilka lat. Mogę dziś powiedzieć, że byłem wierny w tej modlitwie. W tym czasie zauważałem wielkie zło, które płynie z nadużywania alkoholu, dlatego już jako siedemnastoletni chłopak złożyłem dobrowolnie Panu Bogu ślubowanie, że do końca życia nie będę pił alkoholu, ani umożliwiał picia innym. Zrobiłem to, aby być świadkiem dla innych, że można żyć bez alkoholu. Dzięki wsparciu Pana Boga jestem całkowitym abstynentem już od ponad 30 lat. Jesteśmy razem z moją żoną abstynentami i jesteśmy szczęśliwi. Zobowiązałem się do abstynencji w intencji jakiejś rodziny (powiedziałem wtedy: Ty Boże wybierz tę rodzinę), prosząc o łaskę, aby skończyło się picie alkoholu w tej rodzinie i aby zapanowała tam harmonia i miłość. Dziś myślę, że to może była nasza rodzina, bo tato po ponad 3 latach mojej wytrwałej modlitwy przestał pić, zwrócił się bardziej do Boga, pokochał rodzinę. Potem na Rekolekcjach Ewangelizacyjnych Odnowy przyjął Jezusa jako swego Pana. Jeździł na rekolekcje, był w Odnowie w Duchu Świętym, a teraz jest na Drodze Neokatechumanalnej.

Wierność to cierpliwość. Cnota, którą św. Paweł umieścił na pierwszym miejscu w przepięknym Hymnie o Miłości: miłość cierpliwa jest (1 Kor 13, 4). Wierność jest jedną z fundamentalnych postaw dla życia według Ducha. Świat oczekuje dziś szybkich, natychmiastowych efektów, nie lubi czekać. Wytrwałość pomaga nam przetrwać trudne chwile frustracji spowodowanych pośpiechem, przynagleniami, stawianiem tylko na skuteczność, która - jak słyszę od innych - rozgrzesza nawet wątpliwe moralnie czyny polityków i biznesmenów. Cnota, owoc wytrwałości zachęca nas do nabrania odwagi, do wytrzymałości, w nadziei, że po trudach przyjdzie radość lepszych dni. Wytrwałość nie jest ciężarem, lecz pozwala nam cierpliwie siać, nawet w cierpieniu, aby potem zebrać obfity plon pobłogosławiony ręką samego Boga. Dajmy więc w naszym życiu, w naszym sercu miejsce dla cnoty, postawy wytrwałości, która jest owocem życia w Duchu Świętym. Módlmy się o to dla nas, naszych najbliższych i wszystkich, którym Bóg powierzył sprawowanie jakiejkolwiek władzy.

Adam E. Szczepanowski