lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY 2007
nr 2/2007

Życie po śmierci według Moody’ego

Dużą poczytnością cieszyły się i nadal cieszą książki Raymonda ­Moody’ego. Najpopularniejszą z nich jest "Życie po życiu", w której autor opisuje przeżycia ludzi w stanie tzw. śmierci klinicznej. Z relacji Moody’ego wynika, że przebadał on ponad 3 tysiące ludzi, którzy będąc na pograniczu śmierci przeżyli podobne doświadczenia. Powtarzającym się elementem tych doświadczeń był ciemny korytarz i tunel, na końcu którego pojawiało się piękne światło, które większość osób postrzegała jako pełne miłości. Prawie wszystkie osoby widziały również główne szczegóły ze swego życia, w formie pięknych kolorowych, trójwymiarowych obrazów. Moody zauważa też, że ludzie, którzy przeżyli doświadczenie bliskie śmierci dochodzą do wniosku, iż w życiu najważniejsza jest miłość, zaś sprawy materialne nie mają większego znaczenia. Wszyscy też w owym świetle pełnym bezgranicznej i bezwarunkowej miłości rozpoznają Boga.

Jeśli czytamy teksty Moody’ego bez uprzedniego przygotowania skłonni jesteśmy wierzyć we wszystko, co podaje tenże autor w swoich książkach. Przecież brzmi to tak bardzo po chrześcijańsku. Tymczasem musimy wiedzieć, że sam Moody uważa się za znawcę zjawisk paranormalnych i okultyzmu. W swojej książce "Kto się śmieje ostatni" wyznaje, iż zanim zajął się przeżyciami z pogranicza śmierci, interesował się wyroczniami zmarłych, zaś "eksperyment przywoływania duchów zmarłych przeprowadził z ponad 100 osobami".1 W cytowanej książce Moody nie waha się wprost propagować wszelkich doświadczeń paranormalnych i spirytystycznych, krytykując i ośmieszając jednocześnie chrześcijańskie interpretacje i zakazy dotyczące okultyzmu czy spirytyzmu. W chwili obecnej Moody prowadzi własny ośrodek badawczy, który zajmuje się m.in. starożytnymi metodami kontaktowania się ze zmarłymi.

W tym miejscu warto zacytować za ojcem Aleksandrem Posackim podsumowanie nauk Moody’ego oraz innych badaczy doświadczeń z pogranicza śmierci, dokonane przez S. Rose’a, prawosławnego mnicha, mistyka, a jednocześnie badacza okultyzmu:2

1. Nie należy bać się śmierci.

2. Nie ma przyszłego sądu i nie ma piekła.

3. Śmierć nie jest takim niepowtarzalnym i ostatecznym doświadczeniem, jak to jest opisane w doktrynie chrześcijańskiej. Jest raczej tylko nieszkodliwym przejściem do "wyższego stanu świadomości".

4. Celem życia na ziemi i życia po śmierci nie jest wieczne zbawienie własnej duszy. Jest to raczej nieograniczony proces "wzrastania" w "miłości", "rozumieniu" i "samorealizacji".

5. Doświadczenia "pośmiertne" i "pozacielesne" są same w sobie przygotowaniem do życia po śmierci.

W kontekście teorii Moody’ego przypomnijmy sobie naukę Kościoła katolickiego na temat śmierci i życia po śmierci.

Po pierwsze, śmierć jest kresem życia ziemskiego. "Ten aspekt śmierci jest pewnym przynagleniem dla naszego życia; pamięć o naszej śmiertelności służy także jako przypomnienie, że mamy tylko ograniczony czas, by zrealizować nasze życie" (KKK, 1007).

Po drugie, śmierć jest konsekwencją grzechu. "Urząd Nauczycielski Kościoła, który autentycznie interpretuje wypowiedzi Pisma Świętego i Tradycji, naucza, że śmierć weszła na świat z powodu grzechu człowieka" (KKK, 1008). Posłuszeństwo Jezusa, który przyjął dobrowolnie cierpienie śmierci, przemieniło przekleństwo śmierci w błogosławieństwo (KKK, 1009). Dzięki więc Chrystusowi śmierć chrześcijańska ma sens pozytywny. W śmierci bowiem Bóg powołuje człowieka do siebie. "Chrześcijanin, który łączy własną śmierć ze śmiercią Jezusa, widzi śmierć jako przyjście do Niego i jako wejście do życia wiecznego" (KKK, 1020).

Po trzecie, "śmierć jest końcem ziemskiej pielgrzymki człowieka, czasu łaski i miłosierdzia, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi, by realizował swoje ziemskie życie według zamysłu Bożego i by decydował o swoim ostatecznym przeznaczeniu. Gdy zakończy się "jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota", nie wrócimy już do kolejnego życia ziemskiego. "Postanowione ludziom raz umrzeć" (Hbr 9, 27). Po śmierci nie ma "reinkarnacji" (KKK, 1013).

Tak więc należy pamiętać, że życie człowieka to czas na przyjęcie lub odrzucenie łaski Bożej ukazanej w Chrystusie. Śmierć kończy ten czas. "Każdy człowiek w swojej nieśmiertelnej duszy otrzymuje zaraz po śmierci wieczną zapłatę na sądzie szczegółowym, który polega na odniesieniu jego życia do Chrystusa i albo dokonuje się przez oczyszczenie, albo otwiera bezpośrednio wejście do szczęścia nieba, albo stanowi bezpośrednio potępienie na wieki" (KKK,1022).

Książki Moody’ego nie są jedynymi, które podważają naukę Jezusa Chrystusa. Niebezpieczeństwo polega na tym, iż zarówno ten autor, jak i wielu innych, cytują Biblię, stawiając ją na równi z tekstami okultystycznymi czy spirytystycznymi. Katolicy, którzy czytają tego typu literaturę powinni wnikliwie analizować czytane teksty i porównywać je z Pismem Świętym oraz nauką Kościoła katolickiego.

Joanna Jarzębińska-Szczebiot, Marek Szczebiot

1 Cyt. za: Posacki A., Spór o duchy. Nasz Dziennik 2005 nr 255, s. 14

2 Cyt. za: tamże s. 14-15