lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2007
nr 1/2007

Trzej Królowie a irańscy chrześcijanie

Punktualnie 6 stycznia pojawiają się w żłóbku Trzej Królowie. Zastygli na klęczkach wokół złożonego na sianku Dzieciątka, trzymając w dłoniach drogocenne dary. Może obezwładnił ich majestat Nowonoarodzonego, a może są po prostu zmęczeni długą drogą. Przybyli ze Wschodu, mówi w swojej Ewangelii św. Mateusz. To określenie oznacza ziemie leżące na wschód od Jordanu: Arabia, Persja, India. Najstarsze malowidła w rzymskich katakumbach przedstawiają ich w strojach charakterystycznych dla Persów: stożkowata czapka z opadającym do przodu szpicem nazywana popularnie "frygijską", krótkie tuniki, obcisłe spodnie i peleryna. W podobny sposób musieli wyglądać na mozaice zdobiącej niegdyś fasadę bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Król perski Kosroe II, który w 614 roku najechał Palestynę, rozpoznał w nich swoich rodaków, co uratowało świątynię przed zburzeniem.

Ewangelia określa przybyszów ze Wschodu greckim słowem "magoi". Nie chodzi w tym przypadku o magów zajmujących się sztuką czarnoksięską lecz o mędrców biegłych w astronomii, matematyce i medycynie. Pełnili oni zarazem funkcje kapłańskie w religii zaratustriańskiej, jaką wyznawali mieszkańcy Imperium Perskiego. Z tym wszystkim łączył się olbrzymi autorytet i bogactwo, nic więc dziwnego, że mieszkańcy Betlejem wzięli ich za królów.

Wielu uczonych usiłowało zidentyfikować gwiazdę, która skłoniła mędrców do wyruszenia w drogę. Mówiło się o komecie Halleya, o eksplozji kosmicznej, wreszcie o potrójnej koniunkcji Jowisza i Saturna. Trudno rozstrzygnąć jak było naprawdę. Mędrcy musieli znać się na układaniu horoskopów, gdyż te powstały w ich ojczyźnie. Niezwykłe zjawisko obwieszczało bez wątpienia przyjście na świat kogoś bardzo ważnego. Kacper, Melchior i Baltazar (takie imiona przekazała nam tradycja), pytają się w Jerozolimie o Nowonarodzonego króla żydowskiego. Niewykluczone jednak, że utożsamiają go z jednym z "wybawicieli" zapowiadanych w religii zaratustriańskiej. Mieli się oni pojawiać na początku każdej nowej ery, aby usunąć zło, jakie nagromadziło się w świecie oraz przywrócić pierwotną harmonię. Oczekiwano także zstąpienia na ziemię samego boga Ahury Mazdy, który miał zaprowadzić ostateczny triumf dobra. W Iranie przetrwały dotąd jego sanktuaria, gdzie praktykuje się kult ognia. Jedno jest pewne: Pan Bóg kocha wszystkich ludzi i dlatego rozsiał okruchy swego światła po całym ziemskim globie.

Można mieć żal do św. Mateusza, że napisał tak niewiele o spotkaniu mędrców z Dzieciątkiem Jezus, pomijając milczeniem ich losy po powrocie do Ojczyzny. Znacznie więcej szczegółów znajdziemy natomiast w apokryfach, a także w naszych kolędach. Nie mają one naturalnie tej samej wiarygodności co Ewangelia, ale jakieś ziarno prawdy zawsze się tam znajdzie. Mówi XIX-wieczna polska pieśń:

"Gwiazda ich do szopy zaprowadziła

I dalekiej drogi trud osłodziła,

Bo na skarbie się poznali, winny Mu pokłon oddali

I złożyli dary, co z sobą wzięli.

A gdy już do domu powracać chcieli

Do Jezusa w żłóbku wszyscy westchnęli (...)

Ofiary królewskie przyjęło Dziecię

I było im Bogiem na całe życie."

W nagrodę za pokorne szukanie prawdy Melchior, Kacper i Baltazar mogli kontemplować oblicze Syna Bożego. Nic nie może dać człowiekowi większego szczęścia. Apokryfy syryjskie i ormiańskie zgodnie twierdzą, że spotkanie z małym Jezusem odmieniło całkowicie mędrców. Minęło wiele lat, a oni nadal żyli wspomnieniami tamtej chwili. Pewnego dnia dowiedzieli się o niezwykłym człowieku, który przybył z Palestyny i podawał się za ucznia Jezusa Chrystusa. Chodziło o św. Tomasza. Zaraz go odnaleźli i zarzucili lawiną pytań. Potrzeba było kilkunastu dni zanim Tomasz opowiedział całe ziemskie życie Chrystusa i wyłożył Jego naukę.

Słuchali przejęci do szpiku kości. Czasem otwierali ze zdzwienia usta, kiwali na znak zgody głowami, to znów pociągali nosem i ocierali łzy. Na koniec poprosili o chrzest. Apostoł nie tylko ich ochrzcił lecz także wyświęcił na kapłanów Chrystusowych. Miał bowiem wkrótce wyruszyć w dalszą drogę do Indii i potrzebował następców, którzy kontynuowaliby głoszenie Dobrej Nowiny w Imperium Perskim. Mędrcy czynili to gorliwie aż do samej śmierci i zdołali nawrócić wielu pogan.

Zgodnie z zaratustriańskim rytuałem pogrzebowym ciała zmarłych umieszczano na tzw. "wieżach milczenia" dopóki sępy nie oczyściły ich ze zgnilizny śmierci. Resztki zrzucano później do głębokich dołów. Jest wiele rozbieżności odnośnie miejsca pochówku świętych mędrców, czczonych w naszej kulturze jako Trzej Królowie. XIII-wieczny włoski podróżnik Marco Polo opisuje szczegółowo ich grób w perskim mieście Sawah. Gdzie miałoby się ono znajdować, nie sposób dzisiaj ustalić. Inna hipoteza wskazuje na Urmię, leżącą na północno-zachodnich krańcach współczesnego Iranu. Relikwie Melchiora, Kaspra i Baltazara miały jednakże przed sobą jeszcze długą drogę. Najpierw święta cesarzowa Helena sprowadziła je do Konstantynopola, później trafiły do Mediolanu, stamtąd zaś, za sprawą Fryderyka Barbarossy (Rudobrodego) do Kolonii.

Na tym można by właściwie zakończyć naszą historię Trzech Króli. Czy jednak żyjący na irańskiej ziemi chrześcijanie, ich radości i troski, nie są jej przedłużeniem ? Temat ten wydaje się aktualny choćby dlatego, że ostatnimi czasy środki masowego przekazu zasypują nas wręcz wiadomościami z tamtego regionu.

W 70 milionowym Iranie (taką nazwę przyjęła Persja w 1935 r.), mieszka 90 tysięcy chrześcijan. Są wśród nich ormianie apostolscy i katoliccy, asyryjczycy czyli nestorianie, chaldejczycy, łacinnicy, anglikanie i protestanci, w sumie 20 różnych wspólnot. Wzięci razem stanowią przysłowiową kroplę wody w morzu szyitów, wyznających radykalną wersję Islamu.

Jeszcze na początku XX wieku chrześcijanie byli pięciokokrotnie liczniejsi. Pierwszy cios zadali im podczas I wojny światowej żołnierze tureccy oraz sprzymierzeni z nimi Kurdowie. Turcy usprawiedliwiają się nieszczęśliwą konsekwencją działań wojennych, koniecznością odcięcia zaplecza dla wojsk rosyjskich i brytyjskich, z którymi sympatyzowała ludność chrześcijańska itd. Biorąc pod uwagę skalę dokonanych mordów, najbardziej pasowałoby tu słowo eksterminacja. Pośród dziesiątek tysięcy ofiar byli: chaldejski arcybiskup Urmii Thomas Audo i Delegat Apostolski w Persji Jacques-Emil Sontag, zabici 27 lipca 1918 roku.

Irańscy katolicy nie przekraczają obecnie 7 tysięcy. Należą do trzech Kościołów. Chaldejczycy i Ormianie wywodzą się z unii jakie zawarli z papieżem nestorianie oraz ormianie apostolscy. Powstanie wspólnoty łacińskiej jest w pewnym stopniu zasługą Mongołów, nazywanych u nas popularnie Tatarami. W XIII w. podbili oni między innymi Imperium Perskie. Podczas gdy cała Europa środkowa drżała ze strachu na samo ich wspomnienie, chrześcijanie żyjący w Azji widzieli w Mongołach wybawicieli z ucisku muzułmańskiego. W tej sytuacji papież Inocenty IV (+1254) usiłował z jednej strony zorganizować krucjatę antytatarską, z drugiej zaś posłował do chanów mongolskich, wzywając ich do przyjęcia wiary chrześcijańskiej. Ostatecznie przyjęli oni Islam ale w tamtym czasie zabiegi papieskie przyniosły pewne efekty, może dlatego, że Mongołowie chcieli sprzymierzyć się z Krzyżowcami. Kiedy wielki chan Persji Argun poprosił o misjonarzy, papież Mikołaj IV (+1292), wydelegował do tego zadania franciszkanów i dominikanów. Był to początek misji katolickich na terenie obecnego Iranu, Chin oraz dawnych republik radzieckich Azji Centralnej. W 1318 roku powstała w chanacie perskim pierwsza archidiecezja obrządku łacińskiego. Jej tradycję kontynuuje archidiecezja isfahańska z siedzibą w Teheranie, utworzona dzięki misjom karmelitów.

Już w naszych czasach, szah Mohammad Reza Pahlawi przyznał chrześcijanom podobne prawa, jakie posiadali muzułmanie. Nie mogli oni tylko zasiadać na tronie ani stać na czele rządu. Ta życzliwość władcy wynikała z jego prozachodnich sympatii oraz napływu Europejczyków i Amerykanów zainteresowanych irańską ropą naftową. W oczach wykształconych warstw społeczeństwa, chrześcijaństwo stało się symbolem postępu. Nieprzypadkowo największą sławą cieszył się katolicki "College St. Louise" w Teheranie. Na ponad tysiąc studentów 95% stanowili muzułmanie, w tym głównie dzieci irańskich elit.

Szach zrealizował wiele reform społecznych i gospodarczych. Środowiska konserwatywne postrzegały jednakże jego prozachodnią politykę jako godzącą w tradycyjne wartości Islamu. W dodatku prowadził on rządy "silnej ręki" przy pomocy znienawidzonej tajnej policji SAWAK. Na Bliskim Wschodzie niewiele trzeba, aby zelektryzować masy. Wystarczy piątkowe kazanie mułły i oszalały tłum zaraz wychodzi na ulice. Doszło do rewolucji, na skutek której szach został zmuszony do abdykacji. 1 kwietnia 1979 r. objął rządy ajatollah Chomeini, ogłaszając Iran Republiką Islamską.

Niedługo potem, wszyscy duchowni chrześcijańscy niemający obywatelstwa irańskiego otrzymali nakaz natychmiastowego opuszczenia kraju. W przypadku katolików, wydalono 85% księży i dwóch biskupów. Z czasem zezwolono na powrót zagranicznego kleru, pod warunkiem, że nie przekroczy on liczby ustalonej przez władze: po jednym księdzu na każdą placówkę. Na emigracji w Kanadzie pozostaje dotąd chaldejski arcybiskup Hanna Zora.

W atmosferze nagonki na Kościół doszło do osadzenia w więzieniu i torturowania kapelana polskich robotników kontraktowych. Oficjalnie postawiono mu zarzut posiadania dwóch butelek wina do odprawiana Mszy Świętej. Ponieważ aresztowanie miało miejsce dzień po wizycie Papieża Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, środki masowego przekazu dopatrywały się w tym odwetu władz nastawionych wrogo do Żydów. Ambasador irański przy Stolicy Świętej zdecydowanie temu zaprzeczył. Księdza skazano ostatecznie w tajnym procesie na trzy lata więzienia, po czym półtorej roku później wydalono z Iranu.

Ajatollach Chomeini nazywał głowę Kościoła katolickiego "panem papieżem", co w języku perskim (farsi) brzmi jeszcze bardziej obraźliwie niż po polsku. Jan Paweł II zyskał sobie ostatecznie szacunek następców ajatollacha za inicjatywy pokojowe w regionie Bliskiego Wschodu i rozwijanie relacji ze światem muzułmańskim. Świadczy o tym udział w jego pogrzebie prezydenta Khatamaniego. W tym samym czasie telewizja państwowa transmitowała ze stołecznej katedry chaldejskiej nabożeństwo żałobne odprawiane przez arcybiskupa łacińskigo Ignazio Bedini, który stoi na czele Konferencji Episkopatu. Żeby nie robić katolikom zbytniej reklamy, kamery pokazywały duchownych, osobistości państwowe na czele z głową parlamentu, cenzurując skrupulatnie widok tłumów jakie nie zmieściły się w kościele i wypełniały okoliczne ulice.

Koran przewiduje w społeczności islamskiej "enklawy" dla niewiernych. Mahomet i jego wyznawcy od samego początku uznawali chrześcijaństwo za religię podlegającą ochronie, zalecając wyznawcom Chrystusa, by kierowali się w życiu zasadami Ewangelii. To pryncypium zawiera konstytucja irańska z 1979 roku. Zapewnia ona chrześcijanom, żydom oraz zaratustrianom prawo celebrowania swoich obrzędów, nauczania prawd wiary oraz stosowania własnych przepisów w zakresie statusu personalnego (np. rozwody). Stanowi, że rasa, religia, czy narodowość nie mogą być powodem dyskryminacji. W parlamencie zarezerwowane są dwa miejsca dla przeważających wśród chrześcijan ormian apostolskich, po jedynym dla asyro-chaldejczyków, zaratustrian i żydów.

Pomimo tego, wyznawcy innych religii są zaledwie tolerowani. Muzułmanin, który nawraca się na chrześcijaństwo musi zostać zwolniony z pracy. Naprawdę jednak ryzykuje życiem, podobnie jak ten kto go nawrócił. Dokonane w ostatnich latach zabójstwa pięciu pastorów protestanckich są tego smutnym potwierdzeniem.

Chrześcijanie doświadczają dyskryminacji również w innych dziedzinach. Nie posiadają np. prawa dziedziczenia po muzułmanach. Natomiast, kiedy wśród spadkobierców chrześcijanina są muzułmanie, to bez względu na stopień pokrewieństwa właśnie oni mają pierwszeństwo w dziedziczeniu.

Szariat, czyli prawo oparte na tradycji Mahometa, ingeruje w niemal wszystkie dziedziny życia. Określa strój kobiet i mężczyzn, ich wzajemne relacje, menu, sankcje karne. Według organizacji humanitarnych, Iran znajduje się w czołówce krajów wykonujących wyroki śmierci. Cudzołóstwo karane jest nadal ukamienowaniem, kradzież obcięciem ręki, drobniejsze wykroczenia chłostą.

Pod całkowitą kontrolą państwa znajdują się wszelkie publikacje. Za rządów prezydenta Khatamaniego, nazywanego przesadnie "irańskim Gorbaczowem", Konferencja Biskupów wydała w języku perskim 7 ksiąg deuterokanonicznych Starego Testamentu, których nie ma w protestanckich edycjach Bibiblii oraz Katechizm Kościoła Katolickiego. Do nauczania religii, mniejszości wyznaniowe muszą używać podręcznika zatwierdzonego przez Ministerstwo Oświaty. Książka ta prezentuje muzułmańsą wizję chrześcijaństwa, religii mojżeszowej i zaratustriańskiej. Z okładki, niczym certyfikat wiarygodności, spogląda ajatollach Chomeini. Jeśliby uczeń potraktował ten podręcznik na serio, powinien nawrócić się natychmiast na Islam.

Władze źle widzą odprawianie Mszy Świętej w języku perskim, dopatrując się w tym prozelityzmu wobec ludności muzułmańskiej. Dotyczy to łacinników, gdyż ormianie i chaldejczycy używają w liturgii własnych języków.

Pomimo nieustannej propagandy islamskiej, można zauważyć pewne zainteresowanie katolicyzmem. Dotyczy to w pierwszym rzędzie środowiska akademickiego. Nierzadko napływają stamtąd prośby o literaturę teologiczną. Internet wraz z telewizją satelitarną zaostrzają dodatkowo apetyty. Uniwersytety były dotąd "oknem na świat" przez które przedostawały się do kraju różne demokratyczne idee. Znamienny jest również fakt, że aż 65 % studentów stanowią kobiety. Okryte od czubka głowy po palce u nóg czarną szatą, kształcą się na prawników, lekarzy, inżynierów. Fundamentaliści nigdy tego nie zaakceptowali. W Koranie powiedziane jest przecież wyraźnie, iż "mężczyzna stoi o jeden stopień wyżej niż kobieta" (K 2,28). Jednocześnie nakazuje się kobietom: "pozostańcie w domu i nie noście ozdób jak w czasach bałwochwalstwa. Módlcie się, opłacajcie podatki, bądźcie posłuszne Bogu i Jego Prorokowi" (K 33,32n).

Nowy prezydent Ahmadineżad już zapowiedział oczyszczenie irańskiej oświaty ze skutków zachodniej "agresji kulturalnej". W tej sytuacji szansa na odzyskania szkół katolickich zabranych przez państwo wkrótce po obaleniu szacha, staje się równa zeru.

Rewolucja islamska wraz z wojną irańsko-iracką wpłynęły na przyśpieszenie procesu emigracji. Od 1979 roku wyjechało za granicę ponad 200 tysięcy chrześcijan. Żydzi i zaratustrianie również emigrują. Pierwszą rzeczą jaka uderza po przybyciu na lotnisko w Teheranie jest widok całych rodzin z olbrzymimi walizami. Prezydent Ahmadineżad może pomstować do woli na Stany Zjednoczone lecz dla przeciętnego człowieka są one niczym gwiazda betlejemska świecąca w mrokach irańskiej nocy. Gwiazda z Ewangelii pociągnęła za sobą Trzech Królów aż do Betlejem. Dzisiaj nadzieja na godne życie pomaga przezwyciężyć tysiące problemów związanych z wyjazdem. Liczby mówią same za siebie.

Duchowni i siostry zakonne pozostaną na miejscu. Lukę po emigrantach zapełniają skądinąd Filipińczycy, Koreańczycy oraz syro-malabarczycy, przybywający w poszukiwaniu pracy. Z posługi duszpasterskiej korzystają tradycyjnie dyplomaci, a także przedstawicielstwa zachodnich firm.

W mozaice różnych narodowości nie mogło zabraknąć Polaków. Na przestrzeni dziejów przewinęło się ich naprawdę sporo; czasami robili nawet karierę na dworze szacha. Najbardziej znamienny wątek rozegrał się w 1942 roku. Iran znalazł się wówczas na szlaku ewakuowanej ze Związku Radzieckiego armii gen. W. Andersa, za którą podążała polska ludność cywilna. W sumie uzyskało tu okresowe schronienie ponad 120 tysięcy naszych rodaków, w tym 20 tysięcy dzieci.

Insza’Allach - powtarzają za muzułmanami duszpasterze - będzie jak Bóg da. Kościół robi co może, aby chrześcijańskie świadectwo przetrwało na irańskiej ziemi jak najdłużej. W Teheranie planuje się otwarcie dwóch nowych ośrodków duszpasterskich oraz domu starców. W Isfahanie trwa renowacja dawnej katedry "Hazrate Maryam", przy której powstanie muzeum oraz centrum dialogu pomiędzy kulturami. Aktywnie działa "Caritas". Wszystko to dokonuje się ogromnym wysiłkiem, jakby wbrew zdrowej logice ale przecież trzeba głosić Ewangelię "w porę i nie w porę" (2 Tm 4, 2).

Co mają do tego Trzej Królowie? Przynajmniej raz do roku przypominają nam o chrześcijanach w Iranie.

K. N.