lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2007
nr 1/2007

Miłosierdzie przychodzi w ciszy

Noc... Pełna ciszy, ukojenia, odpoczynku po dniu pracy.

Noc skąpana w tajemnicy.

"Wśród nocnej ciszy" przyszedł na świat Syn Boży, Zbawiciel świata.

Dlaczego nie w blasku dnia, w chwale, tylko tak cicho pod osłoną nocy? Przecież Bóg jest jakby przeciwieństwem nocy. On jest światłem, jasnością, a noc, ciemność kojarzy się przede wszystkim ze złem, z grzechem.

Tak, On jest światłem, a ludzkość po grzechu pierworodnym kroczyła w ciemności, w nocy, i dlatego oczekiwała Jego przyjścia. I Jezus jak słońce przyszedł rozświetlić mroki grzechu i ludzkiej słabości.

Na noc można też spojrzeć od innej strony. Ona przynosi przecież także wyciszenie. Dzień jest pełen gwaru, hałasu, dynamizmu, działania. Noc natomiast daje ciszę, odpoczynek, zatrzymanie się.

Noc Bożego Narodzenia staje się dla mnie wskazówką podpowiadającą ulubiony moment zstępowania Boga na spotkanie ze mną. On przychodzi w ciszy. Jego miłosną obecność odkryć mogę, gdy wyjdę z gwaru i hałasu różnorodnych spraw, gdy wyciszę swoje myśli i serce.

Wejście w ciszę jest wejściem w przestrzeń spotkania z Bogiem, dotykaniem Jego tajemnicy. Cisza jest przestrzenią, w której On przemawia, w której mogę Go usłyszeć. Cisza jest przestrzenią działania Boga w sercu człowieka. Jest przestrzenią Miłosierdzia. Miłosierdzie nie jest hałaśliwe. Miłosierdzie, czyli czynna miłość, miłość przebaczająca, miłość pochylająca się nad słabością, biedą i nędzą "cierpliwa jest, łaskawa jest...i nie szuka poklasku" (1 Kor 13, 4). Nie szuka rozgłosu czy zauważenia. Bóg przychodzi w ciszy...

I Bóg przychodzi w nocy.

Gnany Miłosierdziem jest blisko, gdy we mnie nastaje noc, ciemność wielka, tak że już nic nie widzę poza swoimi słabościami i nieudolnością, a zło które odkrywam w sobie próbuje mnie wprowadzić w stan beznadziei i rozpaczy. On wtedy przychodzi i staje się światłem. Nie mogę więc w trudnym czasie ciemności szukać świateł zastępczych, jakichś lampek elektrycznych jakimi może stać się wzbudzanie nadmiernego zainteresowania sobą i swoimi problemami u innych, czy szukanie pociechy w różnych przyjemnościach tego świata, nawet może całkiem wydających się niewinnymi i nieszkodliwymi.

Bóg do mnie mówi: "Ja i tylko Ja jestem twym pocieszycielem" (Iz 51, 12).

Jedynym prawdziwym światłem, które może rozświetlić mroki mojego serca jest On. Dlatego choć trudna, to jednak błogosławiona noc mojego życia, mojego wnętrza, mojej modlitwy, gdyż jest czasem przyjścia, momentem zstępowania mojego Pana.

s. Estera Rudź, ZSJM