lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2007
nr 1/2007

Matka Boga i matka moja

W filmie Catherine Hardwicke Narodzenie Maryja pochłonięta szarą codziennością pyta Józefa w jaki sposób Jezus pokaże swoją nadzwyczajność. Zatroszczył się o nią Bóg już w czasie między zwiastowaniem a Bożym Narodzeniem. Pierwszym jej doświadczeniem było spotkanie Maryi z Elżbietą (por. Łk 1, 39-56). Jego miejscem stało się miasteczko w ziemi Judy, dziś utożsamiane z oddalonym o sześć kilometrów od Jerozolimy Ain-Karim. Stało się tam pierwsze wyznanie wiary w Boże macierzyństwo Maryi: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego łona! Czemu zawdzięczam to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie" (Łk 1, 42-43). Elżbieta wypowiada pierwsze proroctwo Nowego Testamentu w które wkłada boski tytuł Jezusa zmartwychwstałego - Pana (por. Dz 2, 36; Flp 2, 11). Słowa Elżbiety potwierdza dziękczynny hymn Maryi: "Odtąd wszystkie pokolenia będą mnie nazywać szczęśliwą, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny" (Łk 1, 48-49) - Maryja jest Matką Pana. Biegu nadzwyczajnym wydarzeniom nadają też mistyczne sny Józefa, którym staje się posłuszny. Ma przyjąć pod swój dach Tę, która nie jest matką jego syna (por. Mt 1, 20-21). W ten sposób wypełni się izajaszowe proroctwo, że "Dziewica pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emmanuel" (Iz 7, 14). Oznacza to, że przez Nią Bóg stanie się obecny pośród ludzi, a Ona będzie Bożą Rodzicielką (por. Mt 1, 23).

W noc Bożego Narodzenia nadzwyczajność wdziera się też w ustabilizowane, choć ubogie życie pasterzy. Pierwszy raz widzą anioła i jako pierwsi dowiadują się, że oczekiwany Zbawiciel - Chrystus Pan już jest - urodził się w mieście Dawida. I choć znak, jaki ma im wskazać Mesjasza jest na wskroś ludzki: "Niemowlę owinięte w pieluszki i położone w żłobie" (Łk 1, 12) to jednak wyruszają w tle anielskiego śpiewu (por. Łk 1, 13-14) w kierunku Betlejem - Domu Chleba, aby przekonać się o prawdzie przekazanej trochę we śnie, a trochę na jawie. Dziecko - Mesjasz nie jest sam. Pasterze odnajdują mesjańską rodzinę, a ich opowieść o tym "co im zostało objawione o Chłopcu" (Łk 2, 17) dokłada jeszcze jedną perłę do kontemplacyjnego skarbca Bożej Rodzicielki (por. Łk 2, 19). Doświadczenie nadzwyczajności zatacza coraz szersze kręgi. Maryja i Józef, Elżbieta i Zachariasz, być może Anna i Joachim nie są już jedynymi świadkami wypełnienia się boskich obietnic. Dołączają do nich pasterze. To właśnie o nich mówi Ewangelia z Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.

Nadzwyczajność betlejemskiej nocy Bożego Narodzenia, wydarzeń ją poprzedzających i po niej następujących wzbogaca jeszcze jedno nadzwyczajne wydarzenie. Dotyka ono ludzi wszechczasów: Matka Boga - Theotokos jest matką człowieka. Pasterze wiedzieli, że przyszli do Nadzwyczajnego, ale byli nieświadomi, że jest On Synem Nadzwyczajnej, bo Matki Boga, ale także i ich matki. Szkoda, że Ewangeliści nie zapisali tego, co do nich mówiła. Byłyby to zapewne słowa matczynej troski o drogę, o rodzinę, o to czy nie głodni, czy mają gdzie spać. To są pytania każdej dobrej matki, wrażliwej kobiety. Ta, choć Wniebowzięta, jest wciąż obecna ze swoimi dziećmi. Towarzyszyła przecież Jezusowi od Nazaretu aż na Golgotę, a On jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20). Dar swojej matki potwierdził w testamencie z krzyża "Oto twoja matka" (J 19, 27). Tak więc matka Boga i matka moja. Dzień 1 stycznia to także moje święto.

ks. Radosław Kimsza