lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
WRZESIEŃ 2006
nr 9/2006

Ksiądz Michał Dalinkiewicz

Ks. Michał DalinkiewiczMichał Dalinkiewicz urodził się 4 VI 1891 roku w Zabrzeziu koło Wołożyna. Jego rodzice, Franciszek i Rozalia z Horydów, mieli małe gospodarstwo rolne. Michał był najstarszym dzieckiem. Miał jeszcze dwie siostry i dwóch braci. Przebywając jakiś czas u rodziców matki w Michałkoniach koło Oszmiany nauczył się tam od dziadków czytać po polsku z książeczki do nabożeństwa. W 1905 roku wrócił do Zabrzezia i zaczął uczyć się szkółce polskiej, założonej przez ówczesnego proboszcza ks. Aleksandra Łoszakiewicza. Nauczycielem w niej był młody Michał Sopoćko, znany nam dziś powszechnie kapłan - apostoł Miłosierdzia Bożego. Wkrótce jednak władze carskie tę szkółkę zamknęły i Michał Dalinkiewicz dalej uczył się w szkole rosyjskiej. Gdy znowu otwarto polską szkołę, Michał zaczął do niej uczęszczać. Potem jakiś czas był na służbie w Bobrówce u państwa Najranowskich, gdzie mógł przeczytać bardzo wiele książek polskich, głównie o treści religijnej. Przez jakiś czas sam był prywatnym nauczycielem w szkółce potajemnej w majątku Skyrzyplewo, potem w Miłejkowie. Obie szkółki polskie zamknęła jednak policja carska, a sam Michał był sądzony w Oszmianie. Pracował przez jakiś czas w mleczarni w Horodźkach jako "serowar".

Obudziło się w nim w tym czasie powołanie kapłańskie. Będąc w Ostrej Bramie bardzo prosił Matkę Boską o to, by mógł zostać księdzem. Mimo oporu rodziców zdecydował się w listopadzie 1912 roku na wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Znalazł się w Jersey City koło Nowego Jorku. Pracował tam najpierw na stacji kolejowej, potem w fabryce, a stąd wziął go na zakrystiana ks. Bolesław Kwiatkowski z parafii św. Antoniego. Przepracował tu dwa i pół roku i jednocześnie uczył się wieczorowo. We wrześniu 1915 roku rozpoczął naukę w kolegium w Orchard Lake przy Seminarium Duchownym. Na naukę trochę zarobił wcześniej, a ponadto pracował na to w czasie wakacji. Po skończeniu kolegium (6 lat nauki) wrócił w 1921 roku do wolnego już kraju i wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie. Ukończył je w 1925 roku i 6 czerwca przyjął święcenia kapłańskie z rąk bpa Jerzego Matulewicza. Pierwszą Mszę Świętą - tak jak niegdyś obiecał Matce Boskiej błagając o łaskę zostania kapłanem - odprawił w Ostrej Bramie.

Pierwszą placówką pracy kapłańskiej ks. Michała była parafia Miory (wikariat), skąd po roku został przeniesiony do Głębokiego. Pracował tu jako prefekt szkół powszechnych. Stąd w 1928 roku abp Romuald Jałbrzykowski przeniósł go na wikariat do parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Wilnie, a po roku - do Łyntup, gdzie był nie tylko prefektem szkół, ale i wizytatorem lekcji religii. W 1934 roku otrzymał nominację na proboszcza w Skrundziach w powiecie słonimskim oraz administratora w Rudzie Jaworskiej. Obie placówki nie miały kościołów i były oddalone od siebie o 18 km. W Skrundziach była stara modrzewiowa kaplica na cmentarzu grzebalnym, natomiast w Rudzie Jaworskiej kaplica była urządzona w domu mieszkalnym. Można powiedzieć, iż obie placówki leżały "na końcu świata". Skrundzie położone były w piaszczystych lasach nad rzeką Szczarą, natomiast druga placówka - w głębi Puszczy Lipiczańskiej, rozciągającej się między dolnym biegiem Szczary i Niemnem. W obu miejscach trzeba było budować kościoły. Wiernych było mało. Parafia Skrundzie liczyła zaledwie około 1300 wiernych, natomiast Ruda Jaworska była dopiero w stadium wydzielania jej z parafii Zdzięcioł. Ksiądz Dalinkiewicz bardzo szybko w obu miejscach utworzył komitety budowy kościoła. Zamówił też projekty drewnianych kościołów. Dla obu ośrodków jednakowe projekty sporządził inżynier z Dereczyna. Na duchu i proboszcza i wiernych w Skrundziach podniósł abp Jałbrzykowski, który ofiarował na początek 1000 dolarów na budowę. W drugim ośrodku ks. Dalinkiewicz zabiegał o pomoc właściciela lasów, księcia Czetwertyńskiego (z Żołudka), który obiecał drzewo na budowę. Obie budowy udało się zrealizować i dnia 10 VIII 1937 roku Metropolita Wileński poświęcił obie świątynie. Władze państwowe za pracę na tych placówkach uhonorowały ks. Michała Złotym Krzyżem Zasługi

W maju 1938 roku ks. Dalinkiewicz objął parafię w Szudziałowie w dekanacie brzostowickim. Liczyła ona około 3000 wiernych i trzeba było wykończyć świeżo zbudowany kościół i zagospodarować jego otoczenie. Tu pracował najdłużej i najwięcej wycierpiał. Wybuchła bowiem druga wojna światowa i nastały lata okupacji, sowieckiej i niemieckiej. Za pomoc pozostałym po lasach żołnierzom sowieckim, a także i partyzantom polskim, został szóstego marca 1942 roku aresztowany i razem z 40 mężczyznami z Brzostowicy Małej umieszczono ich na saniach i wieziono z Szudziałowa do Sokółki. Od majątku Słójka pędzono ich przywiązanych do sań. Z Sokółki następnego dnia odtransportowano do więzienia w Białymstoku. Tu ks. Dalinkiewicz przecierpiał 13 miesięcy. W tym samym czasie w więzieniu była dr Helena Białówna, Jerzy Noak, germanista z gimnazjum salezjańskiego w Różanymstoku i wielu innych. Napisał później: "Najstraszniejsze było wybieranie kolegów i wywożenie ciężarówkami o 2-3 godzinie w nocy (na rozstrzelanie). Nocowali w ogólnej sali jak śledzie w beczce; rano krzyk, jęk, płacz, żandarmi gnali do ciężarówek; to było istne piekło i rozpacz bez ratunku..."

Dnia 30 IV 1943 roku transportem z innymi więźniami ks. Michała wywieziono do przymusowej pracy do Królewca. Pracował w zakładach naprawczych lokomotyw i wagonów. Po wielu miesiącach pracy, za radą życzliwego inżyniera, ks. Dalinkiewicz napisał podanie do zarządu zakładów o urlop. Po jakimś czasie przyznano mu 5 dni urlopu i 29 I 1944 roku wyjechał z Królewca z biletem do Sokółki. W najbliższą niedziele odprawił Mszę Świętą w Szudziałowie, a następnie udał się do doktora Dochy do Żukiewicz, który wystawił mu zaświadczenie o niezdolności do pracy i skierował do Sokółki. Tu lekarz - Niemiec - zamiast położyć w szpitalu, zadzwonił po żandarmów i zawieziono Księdza do obozu karnego w Sokółce. Stąd siódmego lutego zawieziono do Grodna do Arbeitsamtu i tu wypuszczono na wolność. Zamieszkał teraz u dziekana grodzieńskiego, ks. Albina Jaroszewicza. Ponieważ parafianie dowiedzieli się o jego pobycie w Grodnie i odwiedzali go, stawało się to niebezpieczne. Dlatego zmienił miejsce pobytu i jakiś czas przebywał u Sióstr Nazaretanek jako kapelan, a potem wyjechał do Indury. Doczekał się ucieczki Niemców i wrócił do Szudziałowa.

Po wojnie granica państwowa podzieliła parafię Odelsk i część jej wsi znalazła się po stronie polskiej. Na polecenie Kurii Arcybiskupiej ks. Dalinkiewicz zaopiekował się wiernymi tej części i zbudował kościół w Minkowcach. Z czasem utworzono tam samodzielną parafię. Zbudował również kaplicę w odległej od kościoła wsi Wierzchlesie. Trzeba pamiętać, że były to ciężkie czasy dla Kościoła katolickiego, lata prześladowań ze strony komunistycznych władz. Ksiądz Michał cieszył się tu szacunkiem swoich parafian i jakoś sobie "radził" z władzami państwowymi. Okazało się, że należał do księży "pozytywnie" ustosunkowanych do władz Polski Ludowej. Być może został zwerbowany jako więzień z czasów okupacji niemieckiej i była to "przynależność kombatancka". Nie mam podstaw źródłowych do głębszego wnikania w te sprawy.

Wiosną 1961 roku Kuria Arcybiskupia skierowała ks. Dalinkiewicza do pracy w Dolistowie. Miał już 70 lat i niełatwo mu było rozpoczynać pracę w nowej parafii. Mimo to, oprócz zwykłej pracy duszpasterskiej nowy proboszcz dokonał odnowienia kościoła wewnątrz i zewnątrz, przeprowadził remont organów, uporządkował cmentarz grzebalny i ogrodził murem nowy cmentarz grzebalny. Nie brakowało mu też kłopotów. Z racji na swoje lata złożył w dniu 3 XII 1974 roku podanie o zwolnienie go z funkcji proboszcza. Biskup Henryk Gulbinowicz pismem z dnia 6 II 1975 roku przyjął rezygnację, podziękował za pracę i pozwolił zamieszkać na plebanii w Dolistowie. Tu też dnia 11 III 1976 roku zmarł i pochowany został na miejscowym cmentarzu.

ks. Tadeusz Krahel