lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
SIERPIEŃ 2006
nr 8/2006

Spotkanie Matki z Synem

(Łk 1, 39-56)

Nie wiemy jak się zakończyło ziemskie życie Maryi, historia milczy na ten temat. Nie podpowiada też niczego definicja dogmatyczna Piusa XII "po zakończeniu życia ziemskiego" - i tylko tyle. Gdzie, kiedy, jak? - Papież nie daje odpowiedzi. Fakt śmierci nie należy do Objawienia. Określenie dogmatyczne nie mogło powstać z wyobraźni apokryfów, ikonografii, mitu, czy też legendy. Nie ma w nim sformułowań "góra", "dół" dla wyrażenia scenerii Wniebowzięcia. "Assumpta" oznacza - wzięta. Wzięta została przez Boga. W Biblii to słowo oznacza - wzięcie do chwały. Papież doda jeszcze wzięta "z ciałem i duszą", to znaczy integralnie, cała osoba, a nie tylko dusza. "Niepokalana Matka Boga" łączy się z Synem swoim zmartwychwstałym. Niepokalana Matka Boga, zawsze Dziewica, spotkała Chrystusa we wspólnocie chwały.

Wzięciem do nieba zakończyła się ziemska pielgrzymka Maryi, czas zasługiwania; przeniesiona do chwały, osiągnęła pełnię zasług. Po długiej rozłące spotyka Syna już nie poprzez znaki ziemskie, wiarą, lecz "twarzą w twarz" - jak napisał św. Paweł (1 Kor 13, 12). Na ziemi poznawała Boga przez Jego człowieczeństwo, tera poznaje Go w sposób właściwy mieszkańcom nieba.

Do uroczystości świątecznej w dniu 15 sierpnia my, Polacy, podchodzimy ze specjalnym i wielkim uczuciem. Święcimy w tym dniu bukiety kwiatów i ziół, dorodne kłosy zbóż przetykane owocami, niosąc je w darze naszej Pani i Królowej w podzięce za szczególną opiekę nad ojczystym krajem, który tak często próbowano zamienić w grób, a który ciągle "zmartwychpowstaje", by żyć, kwitnąć i oddawać Jej chwałę.

Święto Wniebowzięcia my, Polacy, winniśmy rozpatrywać na trzech płaszczyznach: teologicznej, historyczno-patriotycznej i obyczajowej.

Wniebowzięcie samą swoją nazwą wprowadza w środek najbardziej istotnych spraw ludzkich. Dotyczy naszej pozaziemskiej egzystencji - wiecznego szczęścia. Tylko Bóg może w pełni nasycić niespokojne serce ludzkie. Kto tego nie wie - doświadczy, gdy włosy pobieleją, a sam chylić się będzie ku wieczorowi swego życia. A nawet jeśli się wie, że tylko Bóg może napełnić głodne serce ludzkie, jak trudno jest człowiekowi oderwać się od ziemskich namiastek, np.: zgasić telewizor, aby przed snem się jeszcze pomodlić.

Teksty mszalne unoszą nasz wzrok w to święto ku górze. Tak jak łuk napięty wyrzuca strzałę ku górze, tak człowiek musi być napięty ku Bogu.

Kościół w to święto stawia Maryję, prostą góralkę z Nazaretu jako model wszystkich ludzi. Maryja jest dla nas wzorem i trzeba Ją naśladować nie w sposobie ubierania, przygotowywania posiłków, ale w gotowości spełniania woli Bożej. Wniebowzięcie pokazuje nam również nasz ostateczny kres, nasze wyniesienie, wywyższenie i zjednoczenie z Bogiem. Stąd Maryja Wniebowzięta jest gwarancją naszej nadziei.

Święto Wniebowziętej stawia nam również pewne wymogi. Maryja była pokorna. Zawierzyła Bogu, chociaż jeszcze wiele z tego, co jej powiedział Anioł, nie rozumiała. Była wierna. Również i my powinniśmy względem Boga uzbroić się w pokorę i być wiernymi.

Uroczystość Wniebowzięcia ma również wydźwięk patriotyczny. Przypomniał nam o tym Jan Paweł II pielgrzymując do ojczystej ziemi. Maryja swym wspaniałym płaszczem okryła naszą Ojczyznę. Ze wzruszeniem wspominamy te dramatyczne dni grozy, gdy rozhukana powodzeniem nawałnica bolszewicka rozlała się szeroką rzeką swoich żołnierzy po polskiej, przesiąkniętej krwią najlepszych dzieci, ziemi, zagrażając Warszawie. Raz jeszcze Maryja, Hetmanka naszego Narodu, wbrew wszelkim ludzkim rachunkom, przyszła z pomocą ratując nasz Naród. Historycy to zwycięstwo nazwali "Cudem nad Wisłą", a obraz temu zwycięstwu poświęcony Pius XI polecił umieścić w bazylice loretańskiej, by świadczyć potomnym, jak Maryja kocha nasz Naród i w chwilach trudnych przychodzi z pomocą. Przez prawie 50 lat nie wolno nam było mówić o tej rocznicy, choć mały Polak wiedział, kogo przedstawia Pan z wąsami, ubrany w szary mundur i maciejówkę na głowie, i kim był Piłsudski dla Polski.

I wreszcie płaszczyzna obyczajowa. W uroczystość Wniebowziętej przynosimy owoce pracy człowieka na roli, na polu, w ogrodach i sadach, by je przedstawić Bogu za przyczyną Maryi Wniebowziętej prosimy, aby Bóg je pobłogosławił i wynagrodził pracę i trud człowieka. Piękny ten zwyczaj przekazali nam nasi ojcowie, lecz pokolenie dzisiejsze nie okazuje zbyt wielkich chęci kontynuowania pięknej tradycji. A przecież Jan Paweł II wielekroć razy wołał będąc z nami: "Naród bez tradycji jest ubogim Narodem. W tradycji leży siła nasza i naszego Narodu".

Tradycję trzeba kochać i wcielać ją w życie - to jest nasze zadanie.

ks. Stanisław Piotrowski