lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LIPIEC 2006
nr 7/2006

Ksiądz Albin Jaroszewicz, dziekan grodzieński

Ks. Albin JaroszewiczKsiądz Albin Jaroszewicz był kapłanem, który cierpiał od władz niemieckich i sowieckich. Dnia 18 VII 2006 r. mija 60 rocznica od jego śmierci w sowieckim więzieniu w Nowosadach za Mińskiem.

Urodził się on 4 III 1879 w Jasionowej Dolinie w parafii Janów w powiecie sokólskim. Jego rodzice, Maciej i Anna z Szubzdów, byli rolnikami. Ojciec zmarł, gdy Albin miał 14 lat. Dzięki pomocy stryja Franciszka mógł się kształcić. Po latach, gdy był na studiach we Fryburgu, w swoim dzienniku napisał: "Nie wiem, jak mam wytłumaczyć tę moją chęć do nauki. Ja przecież jestem dzieckiem ludu, syn ubogiego ojca, cudownie prawie, zawdzięczając Stryjowi, przygotowałem się do Seminarium. Od dzieciństwa czuję w sobie niezmierne parcie do wiedzy, pomimo skromnych moich zdolności (osobliwie do języków)". Prawdopodobnie uczył się najpierw w rodzinnych stronach, może w Janowie, potem przez jakiś czas w Grodnie. Wiadomo, że dnia 3 III 1897 r. w Petersburgu zdał egzamin na "aptekarskiego ucznia". Egzamin ten składał przed "Komitetem Egzaminacyjnym S. Petersburskiego Szkolnego Okręgu". Był to egzamin eksternistyczny ze wszystkich przedmiotów na poziomie czterech klas gimnazjum. Jego pomyślny wynik upoważniał do starania się o przyjęcie do Seminarium Duchownego. Po tymże egzaminie Albin złożył podanie o przyjęcie do Seminarium Duchownego w Wilnie, zdał egzamin wstępny i uzyskał zgodę gubernatora grodzieńskiego na wstąpienie do Seminarium. Po czterech latach nauki (1897-1901) przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Stefana Zwierowicza w dniu 2 XII 1901 r., a Mszę Świętą prymicyjną odprawił w kościele pobernardyńskim w Wilnie.

Pierwszą placówką pracy ks. Jaroszewicza była parafia Krzemienica, gdzie przez rok był wikariuszem. W czerwcu 1903 r. został proboszczem w Kalinówce Kościelnej, skąd w październiku następnego roku przeniósł się do Strabli. Tu proboszczował do 1907 r. Następnie przez kilka miesięcy był proboszczem w Łyntupach, a od maja 1907 do czerwca 1909 r. - w Olkowiczach. W tymże 1909 r. wyjechał na dalsze studia do Fryburga Szwajcarskiego. Czasu nie marnował i w ciągu pięciu lat uzyskał bakalaureat, licencjat i doktorat z teologii. W czasie studiów wyjeżdżał do Niemiec i Francji, a po doktoracie wracał do diecezji przez Włochy, Grecję, Bułgarię i Rumunię. Ta okrężna trasa spowodowana była trwającą pierwszą wojną światową. Wrócił w rodzinne strony w końcu grudnia 1914 r. i wkrótce otrzymał nominację na proboszcza parafii Łużki w dekanacie dziśnieńskim. Warto zaznaczyć, że dyplom doktora teologii otrzymał dopiero w 1932 r., kiedy to wydał w Wilnie drukiem, napisaną po łacinie, swoją dysertację doktorską.

W Łużkach przeżył bardzo ciężkie lata wojny, frontów, zmian okupantów. Pod datą 20 II 1918 r. napisał "Jestem świadkiem drugiego uciekania Moskalów od Niemców. Pierwszy raz w 1915 r. tłumy ciągnęły uciekinierów cywilnych. Lud był przestraszony; z Łużek wyjechali - na pierwszą wieść o Niemcach - popi, poczta, szpital. Katolicy nie uciekali. Niemiec wtedy do nas nie przyszedł, choć był w Głębokiem. Dzisiaj lud zupełnie nie ucieka, za małym wyjątkiem garstki zbójów - bolszewików. Wszyscy czekają Niemców, którzy zaprowadzą porządek w kraju. Tak już żyć nie można. Nie ma pewności ani życia ani mienia".

Niemcy rzeczywiście w lutym 1918 r. zajęli tamte tereny i okupowali je do listopada 1918 r., kiedy wkroczyli tu bolszewicy. Dnia 21 listopada ks. Jaroszewicz zanotował: "Ognisty terror miejscowych bolszewików nie ustaje. Dużo zapowiedziano na dzisiaj pożarów. Zaraz po zachodzie słońca palą się w trzech różnych miejscach Platera leśniczówki. Nocujemy na strychu kościelnym pomimo mrozu i silnego wiatru. Na południe-zachód duży pożar. Prawdopodobnie pali się duża wieś, ponieważ ogień przeskakiwał często z jednego miejsca na drugie aż do północy". Sowiecka władza trwała tu do 23 sierpnia 1919 r., kiedy do Łużek wkroczyły oddziały wojska polskiego. Kolejny raz nawała sowiecka przeszła tędy latem 1920 r., ale ks. Jaroszewicza już w Łużkach nie był. Został bowiem w jesieni 1919 r. profesorem teologii dogmatycznej i moralnej w Seminarium Duchownym w Wilnie. Później wykładał przedmioty filozoficzne. Należał także do cenzorów ksiąg oraz do grona sędziów prosynodalnych.

W 1927 r. został dziekanem i proboszczem parafii św. Wacława w Wołkowysku. Był zamiłowanym duszpasterzem. Pisarstwem raczej się nie parał. Jedynie w 1931 r. wydał Pamiątkę Kongresu Eucharystycznego, w którym zamieścił artykuł O realnej obecności Chrystusa Pana w Eucharystii. Po 10 latach pracy w Wołkowysku przeszedł do Grodna, gdzie został proboszczem fary i dziekanem. W tym samym 1937 r. został kanonikiem "de numero" Kapituły Bazyliki Metropolitalnej Wileńskiej.

W Grodnie ks. Jaroszewicz przeżył bardzo ciężkie czasy wojenne. Trzykrotnie musiał ratować swój kościół parafialny po zniszczeniach w 1939, 1941 i 1944 r. Starał się też nieść pomoc ludziom, okrutnie doświadczonym przez wojnę i okupantów. Dlatego po 17 IX 1939 r., pod okupacją sowiecką, rozwinął tajną działalność charytatywną pod płaszczem działającego wcześniej Towarzystwa Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Gdy zaistniało niebezpieczeństwo wykrycia i ciężkich represji towarzystwo to zostało rozwiązane w kwietniu 1940 r. Gdy Grodno zajęli Niemcy, już na początku tej okupacji, 1 VIII 1941 r. założył Obywatelski Komitet Pomocy Ofiarom Wojny i stanął na jego czele. W skład tego Komitetu wchodzili także dwaj duchowni prawosławni, Edward Bogdan i Gieorgij Boriszkiewicz. Komitet ten zaistniał za zgodą władz. Jego celem było "udzielanie pomocy najbardziej poszkodowanym przez władzę sowiecką, więźniom politycznym i ich rodzinom, pogorzelcom i wszystkim, którzy zostali bez pracy i środków do życia". Działał on krótko, gdyż niemiecki komendant Grodna już 3 X 1941 r. zakazał jego działalności.

W czasie okupacji niemieckiej ks. Jaroszewicz dwukrotnie siedział w więzieniu. Pierwszy raz został aresztowany jako zakładnik w październiku 1942 r. razem z innym księżmi grodzieńskimi. W Grodnie pozostał wówczas otwarty tylko kościół pobernardyński, w którym duszpasterzował ks. Antoni Kuryłłowicz. Księży zwolniono 2 XI 1941 r. Drugi raz aresztowano ks. Jaroszewicza 23 IX 1943 r. i umieszczono w więzieniu w Białymstoku. Przebywał tu przez 10 dni. Razem wtedy aresztowani byli księża z Białegostoku i okolic.

W lipcu 1944 r. Grodno zajęły wojska sowieckie. Nastały nowe warunki życia i pracy. W lipcu 1945 r. ks. Jaroszewicz otrzymał telegram wzywający go do Kurii Arcybiskupiej w Wilnie. Podobno ks. dziekana dziwił ten telegram. Wsiadł jednak do pociągu i na pierwszej stacji został zdjęty z wagonu i aresztowany przez NKWD. Z więzienia grodzieńskiego wywieziono do więzienia w Mińsku. Tam sądził go Trybunał wojskowy NKWD, który oskarżał księdza o zdradę ojczyzny, wrogość wobec władzy radzieckiej i działalność antysowiecką. Podstawą oskarżeń był założony przez ks. Jaroszewicza Obywatelski Komitet Pomocy Ofiarom Wojny. Na pytanie sądu, czy przyznaje się do winy i czy chce złożyć dodatkowe wyjaśnienia, odpowiedział, "iż nie czuje się winnym i nie uważa się za zdrajcę ZSRR, ponieważ ojczyzną jego jest Polska". Dodał też, że jako chrześcijanin i ksiądz katolicki nie ma nienawiści do Związku Radzieckiego. Był jednak niezadowolony z władzy sowieckiej z powodu wywożenia ludzi na Sybir i do Kazachstanu w latach 1939-1941. Otrzymał wyrok 8 lat łagrów, 3 lata pozbawienia praw obywatelskich, konfiskatę mienia i pozbawiono prawa apelacji od wyroku.

Do wyroku, wydanego 24 XII 1945 r., siedział w więzieniu w Mińsku. Następnie umieszczono go w łagrze Nowosady, kilkadziesiąt kilometrów za Mińskiem. Tu, schorowany i podeszły wiekiem, długo nie wytrzymał. Zmarł 18 VII 1946. Datę śmierci zapisał w brewiarzu ks. Jaroszewicza ks. Józef Kropiwnicki, proboszcz z Krzywicz, który dzielił razem obozową niedolę i ją przeżył. Przyjechał on do Polski i brewiarz ten przekazał rodzinie. Pozostaje jako relikwia po tym uczonym kapłanie, gorliwym duszpasterzu, cieszącym się wielkim szacunkiem u mieszkańców Grodna.

Trzeba zaznaczyć, że decyzją sądu w wolnej Białorusi w 1992 r. ks. Jaroszewicz został zrehabilitowany.

ks. Tadeusz Krahel