lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LIPIEC 2006
nr 7/2006

Barbarzyństwo atakuje

Są rzeczy i sprawy, o których się kiedyś filozofom nie śniło. Bo kto by niegdyś - nawet w pijanym widzie - sobie uroił, że doczekamy czasów, w których zboczeńcy tak wysoko podniosą głowę? Kto by sobie wyobraził, że będą manifestować obscenicznie i publicznie, wmawiając i wykrzykując wszem i wobec, że oni są równi i mają prawa z tytułu uprawiania seksu w sposób nienaturalny czyli zboczony. Ogromne demonstracje dewiantów przewaliły się ostatnio ulicami wielu miast świata. Nasza stolica też mogła oglądać tę bezecną bezczelność w wykonaniu seksualnych zboczeńców oraz ich pomagierów z lewicy. Przybyli też strażnicy z Unii, aby sprawdzić, czy poziom tolerancji dla dewiacji jest wśród Polaków odpowiednio wysoki, Sterroryzowane polityczną poprawnością władze miasta nie ośmieliły się odmówić prawa do demonstrowania anomalii. No i za to Parlament Europejski nas pochwalił. To znaczy najpierw skarcił za nietolerancję, antysemityzm i tzw. homofobię (przy udziale kilku polskojęzycznych zdrajców), ale nie omieszkał też z uznaniem zauważyć, że parada zboczonych się odbyła, co oczywiście za pozytyw policzone zostało. Media całą hecę - rzecz jasna - odpowiednio nagłośniły, gdyż ich rola w tresowaniu społeczeństwa do bezwarunkowego akceptowania dewiacji jest przeogromna (stąd te wściekłe, pełne nienawiści nagonki na media ojca Rydzyka, które przeszkadzają w tresurze społeczeństwa do tzw. tolerancji).

Piszący te słowa - jako nietresowalny w tzw. tolerancji - zdaje sobie sprawę z tzw. homofobiczności wypisywanych słów. Nie dajmy się jednak zwariować. Wojujący dewianci unikają dyskusji o ocenie moralnej swoich poczynań. Opowiadają banialuki o tolerancji, równości i o prawach. Gromy ciskają na tzw. homofobię i faszyzm. Tymczasem w dyskusjach trzeba wciąż podkreślać dewiacyjny czyli niezgodny z naturą charakter homoseksualizmu, Nie wolno uciekać od prawdy o patologicznym wymiarze tego typu zachowań. Zaburzenia trzeba leczyć, a nie promować (terapię od lat prowadzi się w Holandii). Głośnym przykładem wyleczonego z tej anomalii człowieka jest Amerykanin Cohen, który swego czasu był w Polsce. O jego wizycie informowały tylko media ojca Rydzyka. Pozostałe wolne i pluralistyczne media o niej nie informowały. Żadni "niezależni" dziennikarze śledczy niczego nie wyśledzili. Wiadomo, tzw. wolne media stoją po stronie "odpowiedniej". Taki widać mają rozkaz.

ks. Marek Czech