lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2006
nr 6/2006

Za naiwność trzeba płacić

Kamień, który zapewni Ci sukces!

Któż z nas nie widział reklam różnej maści talizmanów, amuletów, minerałów? Ich posiadanie ma nam zapewniać szczęście, uwalniać od niekorzystnych energii, chronić od zła: "Amulet zapewniający powodzenie w biznesie za jedyne 79,90 zł."

W sklepach, w Internecie, na różnych targach można kupić wyspecjalizowane talizmany: od miłości, biznesu, choroby, podróży, sportu itp., za jedyne 29,90 zł. Wielu niestety w to wierzy i za to płaci.

Przyjrzyjmy się bliżej tym magicznym przedmiotom. Ich propagatorzy dzielą je na kilka grup:

- Fetysze - wytwarzane przez człowieka z naturalnych surowców, np. ususzone rośliny lub popiół ze spalonych kości;

- Amulety - kawałki substancji naturalnych, np. kawałki stali, drewna, muszli, minerałów;

- Talizmany - produkt magii, wytwarzany przez magów dla zaspokojenia konkretnych potrzeb, np. długopis pomagający w sukcesie przy podpisywaniu umów czy wkładka do poduszki, chroniąca przed koszmarami.

A wszystko to kosztuje i to nie mało. Jak łatwo jest robić pieniądze na ludzkiej naiwności!

Na szczęście chrześcijanie wiedzą, że są wolni od uzależniających "cudownych" długopisów czy kamieni. Dlatego swych domów, sklepów czy też swej szyi nie muszą obwieszać różnymi talizmanami. Nie muszą wydawać pieniędzy, by dzięki współczesnym szamanom uchronić się od zła. Wierzą bowiem, że Jezus jest jedynym Panem, który troszczy się o każdego człowieka. W swej Ewangelii Jezus zapewnia nas, że u was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się... (Mt 10,30-31). Natomiast św. Paweł napisał: I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym (Rz 8, 38-39).

Medalik a talizman

Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam, że "popaść w zabobon (por. Mt 23, 16-22) - oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnych, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają" (KKK 2111). Wielu współczesnych katolików wymaga magicznego działania od medalików czy praktyk religijnych. Wyraża to się w sytuacji, gdy np. pójście na Mszę przed maturą ma mi automatycznie zapewnić jej zdanie, samo założenie medalika ma chronić przed utonięciem, itd. Pojawia się więc pytanie: czy noszone medaliki nie są talizmanami? Stanowczo nie! Medalik czy krzyżyk są wyrazem naszej wiary i nigdy nie zapominamy, że Pan, który pobłogosławił te przedmioty oczekuje od nas przede wszystkim świadectwa życia. Medaliki nie działają same z siebie, ale źródło ich mocy płynie z wiary w Boga.

Od talizmanów ich twórcy oczekują natomiast samoistnego działania, do którego jest konieczne ich noszenie na stałe przy sobie.

Każdy myślący chrześcijanin powinien zdecydowanie odrzucić zabobon mówiący, że moc jakiegokolwiek kamienia zapewnia szczęście. Jedynym źródłem szczęścia zarówno w tym życiu, jak i w przyszłym jest Bóg.

Andrzej Wronka