lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2004
nr 2/2004

Kawałek prawdy o człowieku

Dzisiejsze czasy zdają się obwieszczać triumf bardzo jednostronnego patrzenia na człowieka. Homo sapiens to przede wszystkim konsument, i to zdrowy, piękny i młody. Lansuje się ideał człowieka sukcesu, łapczywie używającego przyjemności świata. Wymiar duchowy redukuje się do wymiaru psychicznego, kapłanów zastępują psychoterapeuci lub samozwańcze ("namaszczane" przez media) tzw. autorytety moralne oraz intelektualne. Człowiek zapatrzony w swe ziemskie perspektywy, zachowujący się tak, jakby miał żyć wiecznie na ziemi, nie chce myśleć o przemijaniu, starości, cierpieniu ani o śmierci. Jest to dość paradoksalne, jeśli zważy się na fakt, że media zazwyczaj częstują nas złymi, tragicznymi informacjami. Ludzie zdają się być na nie uodpornieni, jakby ich to nie dotyczyło.

Prowadząc liturgię pogrzebową, można na twarzach wielu ludzi zaobserwować jakby maski. Ich właściciele zdają się bronić przed prawdą o tym, w czym uczestniczą.

Człowiek boi się prawdy o przemijaniu, o cierpieniu i o śmierci. Tym bardziej więc tragicznie przeżywa, gdy np. dowie się, że ma chorobę nowotworową.

- Dlaczego ja? - z wściekłością i rozpaczą zadaje to pytanie. Najgorsze jest to, że nikt nie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Dlaczego umarła na raka mózgu 37-letnia kobieta, zostawiając troje dzieci? Dlaczego na raka krtani skonał 42-letni mężczyzna, którego przed śmiercią odwiedzała może 10-letnia córeczka? Dlaczego rak płuc zabił 24-letnią dziewczynę? Takich pytań bez odpowiedzi jest tyle samo, co ludzi, którzy przedwcześnie pomarli. Niestety, cierpienie - czasami straszliwe; śmierć - tyle razy przedwczesna; należą do ludzkiego losu. To część prawdy o człowieku. Prawdy, której się boimy, którą chcielibyśmy odsunąć od siebie.

Współczesny świat jest wobec tej prawdy bezradny. Jego odpowiedzią na cierpienie jest eutanazja, odpowiedzią na przemijanie i starość są różne "domy opieki", w których smutni, porzuceni (niczym zużyte przedmioty) przez najbliższych ludzie, dokonują swego żywota. Nie da się ukryć, że to dosyć nieludzkie reakcje dzisiejszego świata na tę trudną prawdę o człowieku. Marginalizowanie staruszków i nasilające się tendencje eutanazistowskie - zaiste upiorna rzeczywistość.

Idea hospicyjna to odpowiedź na prawdę o ludzkim cierpieniu, to rzeczywiste dopełnienie tej prawdy. Hospicjum to afirmacja człowieka i boleśnie trudnej (ale pełnej) prawdy o jego cierpieniu i umieraniu. Hospicjum to pogodzenie się z cierpieniem tzn. z faktem jego istnienia, a jednocześnie niesienie człowiekowi ulgi. Ta ulga to nie tylko podawanie medycznych preparatów. Hospicjum to dzielenie się sercem z tymi, którzy cierpią, towarzyszenie im na ostatnim etapie ziemskiego bytowania. Hospicjum to dobre słowa (nieniosące jednak sztucznego pocieszenia), siedzenie przy łóżku chorego, słuchanie go, trzymanie za rękę, towarzyszenie mu. Hospicjum jest jakby gospodą, znajdującą się przed wejściem na kładkę łączącą doczesność z wiecznością. Podróżni, którzy się tam zatrzymują, doświadczają opieki medycznej, psychicznej i duchowej. (Kapłan namaszczający umierającego i udzielający mu Wiatyku czuje się, jakby oddawał go w ręce Ojca Niebieskiego). Hospicjum to również troska o tych, którzy muszą pożegnać swoich ukochanych na zawsze.

Hospicjum to niezapomniane doświadczenie dla tych, którzy w nim posługują lub posługiwali. Oni na pewno nie mają kłopotu z przyjęciem i zrozumieniem prawdy o człowieku. Zdają sobie sprawę, że ta prawda - być może w najbardziej dramatycznej wersji- może stać się ich udziałem.

ks. Marek Czech