lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
KWIECIEŃ 2006
nr 4/2006

Redukcje misyjne w Ameryce Południowej

Piękne świadectwo jezuickich misjonarzy

San Ignazio (Argentyna)W bieżącym roku wypadają znaczące rocznice w zakonie jezuitów. Najpierw 450 rocznica śmierci św. Ignacego Loyoli, założyciela zakonu jezuitów. Następnie 500 rocznica urodzin św. Franciszka Ksawerego, wybitnego misjonarza i patrona misji. I wreszcie 500 rocznica urodzin bł. Piotra Fabera, jednego z pierwszych towarzyszy św. Ignacego Loyoli. W argentyńskiej prowincji Misiones, gdzie pracują czterej nasi kapłani, znajdują się imponujące ślady działalności Zakonu Jezuitów. Są to pozostałości tzw. redukcji misyjnych. Były to specjalne osady zakładane i prowadzone głównie przez jezuitów. Mieszkali w nich jezuiccy misjonarze oraz Indianie. Celem redukcji misyjnych była chrystianizacja Indian oraz praca cywilizacyjna wśród tych pierwotnych mieszkańców Ameryki Południowej. Rozkwit redukcji misyjnych przypada na wiek XVII i XVIII.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na znamienny fakt, że hiszpańscy misjonarze, w tym przede wszystkim jezuici, mieli ogromny szacunek dla zastanej kultury Indian. Najpierw uczyli się języka Indian, aby w ich rodzimym języku mogli głosić Ewangelię. Dlatego Indianie w byłych koloniach hiszpańskich w Ameryce Południowej do dzisiaj zachowali swój język, który np. w Peru jest, obok języka hiszpańskiego, drugim językiem oficjalnym. Południowoamerykańskie muzea są przepełnione zabytkami sztuki indiańskiej, a także hiszpańskiej. Relacje pomiędzy Indianami a przybyszami z Europy mogły być z pewnością różne. Znamienne jest zjawisko przenikania się obydwu kultur, nawet w wymiarze politycznym. W Quito, stolicy Ekwadoru, znajduje się kilka przepięknych klasztorów z epoki hiszpańskiej. W kapitularzu jednego z nich umieszczono portrety władców tych ziem. Galeria portretów rozpoczyna się od władców indiańskich, aby przejść z kolei do władców hiszpańskich. Podobne przenikanie kultury indiańskiej i hiszpańskiej łatwo zauważyć w architekturze sakralnej. Zewnętrzny kształt kościołów przypomina świątynie z Hiszpanii czy Portugalii. Ale motywy rzeźby w kamieniu są bardzo często typowo indiańskie.

Misjonarze jezuiccy zdawali sobie sprawę z nierówności kulturowej Indian i nowych przybyszów z Europy. Dlatego tworzyli specjalne ośrodki, właśnie owe redukcje misyjne. W centralnym punkcie znajdowała się świątynia, przed którą rozciągał się wielki, kwadratowy plac. Do kościoła, od strony prezbiterium przylegał długi budynek, w którym mieszkali jezuiccy ojcowie. Tam była kuchnia, refektarz, biblioteka, kapitularz. Wszystko było urządzone na wzór typowego klasztoru. Z jednej i drugiej strony placu stały rzędem długie, parterowe budynki, ustawione do siebie równolegle, podobnie jak bloki na naszych osiedlach. W tych budynkach znajdowały się mieszkania dla Indian. Nieco dalej wznosiły się budynki szkolne, warsztaty. Spośród mieszkańców tworzone były niewielkie oddziały wojskowe mające bronić osady przed niebezpieczeństwem.

Redukcje misyjne były organizowane tam, gdzie były bardzo dobre warunki do uprawy roli. Dzisiaj także okolice pozostałości redukcji misyjnych są terenami intensywnej gospodarki rolnej. Uprawia się tutaj tytoń, ananasy, krzewy yerba mate i herbatę.

Trinidad (Paragwaj) - DzwonnicaWe wtorek, dnia 14 lutego 2006 r. wybraliśmy się wraz z naszymi misjonarzami (ks. Jakub Radziwoński, ks. Artur Samsel, ks. Sławomir Kondzior i ks. Wojciech Wojtach) na zwiedzanie tego, co po redukcjach misyjnych pozostało. Był z nami także ks. kan. Józef Urban, który niegdyś też pracował w Argentynie. Dwie redukcje misyjne, w San Ignazio i Santa Ana, położone są stosunkowo niedaleko od Gubernador Roca. Kilka dni później odwiedziliśmy bardzo ciekawe pozostałości redukcji misyjnej w Paragwaju. Większość pozostałości po tym, jezuickim dziele, znajduje się właśnie w prowincji Misiones w Argentynie, oraz w sąsiadujących terenach Paragwaju i w Brazylii; w sumie jest ich 32. Sporo na ten temat wiedziałem. Fotografie i opisy ruin zabudowań misyjnych znajdują się w wielu książkach i opracowań. Ale widzieć to wszystko na żywo, to zupełnie co innego. Wygląda na to, że pojezuickie zabudowania przez długi czas pozostawały opuszczone i wszystko pokrył subtropikalny las. Trudno mi powiedzieć kiedy, ale ruiny zostały odkryte, oczyszczone z roślinności. Tylko w niektórych miejscach zachowano uschłe już pnie drzew wyrastających po prostu z murów dawnego kościoła. Przylegające, ogromne place również zostały uporządkowane. Dzisiaj trawa jest starannie przystrzyżona. Pozostały właściwie ruiny, ale i one robią wrażenie. Zwłaszcza ruiny kościoła w Trinidad w Paragwaju, gdzie w jego częściowo zachowanych murach, przy wejściu stoi kamienna kropielnica. Wydaje się, że wystarczy sięgnąć ręką, aby się przeżegnać wodą święconą. W kaplicy z lewej strony głównej nawy, piękna, kamienna, bogato rzeźbiona chrzcielnica. W prezbiterium zachował się kamienny ołtarz, a przy bocznym filarze także bogato rzeźbiona, kamienna ambona. Zamiast sklepienia, pogodne niebo z niemal prostopadle wiszącym nad głową słońcem. Gorąco i cisza, jakby przed chwilą skończyła się suma i wierni udali się do swych domów.

W redukcji misyjnej kościół, zabudowania mieszkalne i gospodarcze zostały wzniesione z ciosanego kamienia. W obiektach sakralnych widać, że ściany, portal świątyni, były ozdobione pięknymi, kamiennymi rzeźbami. Budynki mieszkalne, tak dla zakonników jak i dla Indian, miały podłużny kształt. Można łatwo zauważyć, że nieistniejące już dachy pokrywały nie tylko sam budynek mieszkalny, ale także dość szeroki taras biegnący wokół budynku. Dach wspierał się na kamiennych kolumnach lub kamiennych słupach. W ten sposób powstał zacieniony krużganek wokół mieszkalnego domu. Rzecz ciekawa, w wielu miasteczkach widziałem współczesne budynki budowane dokładnie według tego wzoru. W San Ignazio oraz w Santa Ana, zorganizowano sale wystawowe, makiety budowli oraz muzeum gromadzące cenniejsze fragmenty znalezionych w ruinach jezuickich misji.

Pozostaje szukać odpowiedzi na pytanie: co się takiego stało, że to imponujące dzieło misyjne jezuitów popadło w ruinę? Historycznie biorąc, przyczyna tej katastrofy była bardzo prosta: kasata Zakonu Jezuitów. Już w roku 1759 rządy Hiszpanii, Portugalii i Francji rozpoczęły likwidację tego zakonu, a ostateczną decyzję o kasacie zakonu podjął w roku 1773 papież Klemens XIV. Szacuje się, że na skutek tych decyzji pozostało bez opieki około pół miliona Indian. Sami Indianie nie potrafili utrzymać redukcji misyjnych, które szybko popadły w ruinę. Trudno ocenić, czy te społeczności zorganizowane przez jezuitów, miały szansę trwałego rozwoju. Prawdopodobnie miałyby coraz więcej problemów z sąsiadującymi państwami. Faktem jest, że redukcje misyjne, chociażby na przykładzie tylko tego, co pozostało, były kwitnącymi ośrodkami kultury i sztuki. Historycy podają wiele przyczyn składających się na to, że na pewien czas Zakon Jezuitów przestał istnieć. Jedna z nich, to bardzo zacięty spór jezuitów z głównymi filozofami, jak: Wolter, D. Diderot, oraz konflikt z absolutystycznymi monarchiami europejskimi. Wspomniani filozofowie, twórcy Rewolucji Francuskiej, uważali jezuitów za ostoję wstecznictwa i podporę zwalczanego przez nich Kościoła. W tym ostatnim mieli na pewno rację. Jezuici, zgodnie ze swoim czwartym ślubem: bezwzględnego posłuszeństwa papieżowi, rzeczywiście byli podporą Kościoła. Dlatego przeciwstawiali się tak dyktaturze ateistycznej, jak również dyktaturze ówczesnych monarchii. Jezuici ponieśli wówczas wielką ofiarę. A może największą ofiarę ponieśli właśnie Indianie, którzy wraz z kasatą jezuickiego dzieła, stracili wielką szansę na cywilizacyjny awans w nowych społeczeństwach Ameryki Południowej? Dzisiaj ich potomkowie, Indianie Guarani, próbują sprzedać turystom plecione z kolorowej trawy krzyżyki, koszyczki i inne drobiazgi, aby zarobić na biedne życie.

abp Wojciech Ziemba