lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2006
nr 3/2006

Święty Kazimierz w Argentynie

W tym roku upływa 485 lat od czasu, kiedy na prośbę króla Zygmunta Starego papież Leon X zatwierdził kult św. Kazimierza. Od tego czasu Święty Królewicz towarzyszy dziejom Rzeczypospolitej. Nie pragnął za swego życia korzystać z władzy, która z racji pochodzenia słusznie mu się należała. Od Boga, któremu całkowicie zaufał, otrzymał o wiele więcej.

Święty Kazimierz został ogłoszony za jednego z głównych patronów Polski i Litwy. Pius XII ogłosił go w 1950 r. patronem młodzieży litewskiej. Zwany "ojcem i obrońcą ubogich i uciemiężonych" nadal pozostaje ich orędownikiem. W 1960 r. Kawalerowie Maltańscy obrali sobie św. Kazimierza za głównego patrona. Święty Kazimierz uchodzi za jednego z najbardziej popularnych świętych polskich. Wysuwany jest jako wzór czystości życia, zdecydowanej postawy wobec podejmowanych i realizowanych postanowień, miłosiernej miłości wobec potrzebujących i cierpiących. Dla współczesnych polityków i ludzi piastujących jakąkolwiek władzę, św. Kazimierz Królewicz może być nauczycielem i przewodnikiem.

W dalekiej Argentynie, w prowincji Misiones, znajduje się parafia pod wezwaniem św. Kazimierza. Chodzi o miejscowość Gobernador Roca położoną w diecezji Posadas. Jest to część Argentyny najdalej wysunięta na północ, wciśnięta pomiędzy Brazylią a Paragwajem. Granicę północno-zachodnią tej prowincji stanowi potężna rzeka Parana, a południowo-wschodnią rzeka Paragwaj. Najdalej na północny-zachód, tuż przy granicy brazylijskiej znajdują się słynne na cały świat wodospady Iguazú.

Kilkutysięczna osada Gobernador Roca leży przy międzynarodowej trasie z Argentyny do Brazylii. Niczym specjalnym się nie wyróżnia wśród innych miejscowości tego regionu. Niskie, parterowe domy wśród bujnej, podzwrotnikowej roślinności, trochę sklepów, duża stacja benzynowa, niewielkie zakłady przetwórcze. Czerwona, jak wszędzie w tym regionie, gleba. Zdumiewa natomiast kościół położony w najwyższym punkcie, w środku osady. Jakby przeniesiony z polskiego krajobrazu. Kościół w stylu neogotyckim, ściany białe, dach pokryty czerwonym eternitem i wysoka, strzelista wieża. W rzeczywistości sama bryła kościoła nie jest monumentalna, ale przy otaczającej go niskiej zabudowie robi wrażenie wysokiej świątyni. Wnętrze kościoła proste, bez ozdób. Okna, zakończone strzelistym łukiem, teraz zawsze otwarte, bo w lutym czy w marcu na południowej półkuli jest bardzo upalnie. Z tego powodu, na bocznych ścianach umocowano wentylatory. Mniej więcej na środku głównej nawy, gdzie u nas zwykle znajduje się ozdobny żyrandol, umieszczono głośniki. Może lepiej słuchać, ale głośniki nie ozdabiają kościoła. Ławki proste. Tradycyjny ołtarz główny niewysoki, z białego marmuru. Piękne kolumienki z alabastru z pozłacanymi kapitelami. W środku nastawy ołtarzowej, nad Tabernakulum, jest figura patrona parafii, św. Kazimierza. Po obu stronach, nieco niżej: figura św. Anny z malutką Maryją oraz figura św. Józefa. Z kolei w bocznych nawach, w miejscu ołtarzy dwie, duże figury: Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej oraz św. Józefa.

Rodzi się pytanie: skąd w dalekiej Argentynie cześć św. Kazimierza? Częściową odpowiedź znajduję podczas Mszy Świętej. Liturgia sprawowana jest w języku hiszpańskim. Kiedy jednak spojrzy się na wiernych, to przynajmniej część z nich jakby z Mazowsza lub z Suwalszczyzny: jasne włosy, niebieskie oczy. Wiedzą, że przyjechał gość z Polski. Przy pożegnaniu od czasu do czasu słychać: Do widzenia lub Szczęść Boże!

Proboszcz parafii św. Kazimierza w Gubernador Roca, ks. Jakub Radziwoński z Białegostoku, tę obserwację uzupełnia. Prowincję Misiones w Argentynie, podobnie jak stan Curytyba w Brazylii zasiedlali emigranci z Polski. Na przełomie XIX i XX wieku przybywali Polacy statkami do Buenos Aires. Stamtąd statkami w górę Parany lub Urugwaju, albo pociągiem polscy emigranci byli kierowani do prowincji Misiones. Tutaj urzędnik argentyński wymierzał szerokość gruntu, na którym mieli się przybysze osiedlić. Długość gruntowej działki, a więc jej powierzchnia zależała od samego osadnika. Mógł objąć w swoje posiadanie tyle ziemi, ile zdołał obrobić. Polskie osadnictwo zasadniczo kończy się na latach trzydziestych ubiegłego wieku. Może dlatego asymilacja Polaków ze społeczeństwem argentyńskim następowała stosunkowo szybko, bo nie było nowej fali emigrantów, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych. Owszem, istniało jeszcze do niedawna duszpasterstwo w polskim języku. Natomiast w szkołach obowiązywał zawsze język hiszpański. Dlatego dzisiaj pozostały tylko twarze i spojrzenia typowo polskie i nazwiska, często zniekształcone: Lukowski, Zaleski, Szychowski. Zresztą z polskimi nazwiskami tutejsze społeczeństwo spotyka się często. Widać je na szyldach sklepów i magazynów, stanowią znak rozpoznawczy bardzo znanych firm. W parafii św. Kazimierza w Gubernador Roca wielopokoleniowa rodzina Lukowskich decyduje o wielu sprawach tutejszego społeczeństwa. Najstarsi z tej rodziny, bezpośredni potomkowie polskich emigrantów z Galicji, mówią jeszcze bardzo dobrze po polsku. Natomiast ich synowie już nie. Jedynie najstarszy ich syn mówi trochę po polsku, ale - jak mówi ks. Jakub - dlatego, że z jakichś przyczyn nie chodził do szkoły. W okolicy jeżdżą autobusy z nazwą firmy: Don Casimiro, czyli po prostu: Pan Kazimierz. Najsłynniejszą rodziną polskiego pochodzenia w prowincji Misiones jest z pewnością rodzina Szychowskich. Najlepszą yerba mate, narodowy ziołowy napój argentyński wyrabia właśnie firma Szychowskich. Ogólnie biorąc, polska emigracja w Misiones należy do dość dobrze sytuowanej grupy ludnościowej.

W Archidiecezji Białostockiej obchodzimy doroczne uroczystości odpustowe ku czci św. Kazimierza w białostockim kościele poświęconym jego imieniu. Jest to także uroczystość metropolitalna, ponieważ św. Kazimierz jest patronem Metropolii Białostockiej. W tym dniu, pamiętajmy w swoich modlitwach o tych Argentyńczykach, których przodkowie na Nowej Ziemi powierzyli swój los opiece św. Kazimierza. I tak jest do dziś. Pamiętajmy także o proboszczu parafii św. Kazimierza w Gubernador Roca w Argentynie, którym jest ks. Jakub Radziwoński, nasz białostocki kapłan. W pobliżu tej parafii pracuje trzech innych naszych kapłanów: ks. Artur Samsel, ks. Wojciech Wojtach oraz ks. Sławomir Kondzior.

abp Wojciech Ziemba