lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2006
nr 3/2006

100. urodziny Księdza Prałata Józefa Obrembskiego

Arcybiskup Wociech Ziemba z wizytą u Księdza Prałata Józefa ObrembskiegoKs. prał. Józefa Obrembskiego z Mejszagoły poznałem w lipcu 1989 roku, gdy jako biskup pomocniczy warmiński wybrałem się na Litwę. Zachęcił mnie do znalezienia Mejszagoły, a w niej Księdza Prałata, śp. ks. prał. Stanisław Bogucki. Pochodzili obydwaj z okolic Wysokiego Mazowieckiego. Na Litwie, i w ogóle za wschodnią granicą, byłem po raz pierwszy. Późnym popołudniem dotarliśmy do Mejszagoły. Kościół widoczny z daleka. Za kościołem, od strony prezbiterium, skromna chata z drewna, to właśnie plebania. Gospodyni powiedziała, że Ksiądz Prałat jest w kościele. Wszedłem do świątyni od strony otwartej zakrystii. Z wnętrza słychać było, że ktoś gra, chociaż o tej porze nie było żadnego nabożeństwa. W nawie głównej zobaczyłem fisharmonię, a przy niej księdza, który w lewej ręce trzymał jakiś śpiewnik, a palcami prawej ręki wygrywał melodię. Gdy mnie zobaczył, z okrzykiem radości wstał. Tłumaczył: ktoś przysłał mi właśnie z Polski śpiewnik kościelny i chcę przesłuchać nowe pieśni, których nie znam. Ksiądz, którego spotkałem, niemłody, chyba kiedyś wysoki, dzisiaj trochę ociężały, na nogach filcowe bambosze (bo nogi bolą). Oczy niebieskie, bystro i ciepło wpatrujące się w nowego gościa, i bardzo wesołe. To był właśnie Ksiądz Prałat Józef Obrembski, tutejszy proboszcz. Zaprosił mnie na plebanię. To dawny dom kościelnego, plebania została zabrana, a później spalona. Wnętrze plebanii więcej niż skromne. Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, zdjęcia biskupów, portrety kilku kapłanów... Przy kolacji opowiadaliśmy o sobie. I taki był początek następnych spotkań, listów, przesyłanych pozdrowień.

Ks. prał. Józef Obrembski dzisiaj nie jest już proboszczem. Pozostaje natomiast w dalszym ciągu kimś, bez którego trudno sobie wyobrazić Mejszagołę, i w ogóle, Litwę w granicach Wileńszczyzny. Dlatego dzisiaj istnieją dwa, najczęściej uczęszczane szlaki pielgrzymkowe z Polski na Litwę: pierwszy, to do Ostrej Bramy w Wilnie, aby tam pomodlić się i porozmawiać z Matką Miłosierdzia. A drugi, właśnie do Mejszagoły, aby spotkać się i porozmawiać ze świadkiem trwania Kościoła, a w nim tradycji polskiej na Litwie. Przychodzimy do Księdza Prałata jak do nauczyciela, by uczyć się historii tej ziemi, historii kapłanów - wygnańców spoczywających niedaleko od plebanii, w kącie przykościelnego cmentarza. Przychodzimy uczyć się widzieć trudne sprawy pogodnymi oczyma pełnymi dobroci i radości. Chyba tak to właśnie jest. Świat jest taki, jakie są nasze oczy. A oczy Księdza Prałata są zawsze pełne słońca.

Sto lat życia! Jaki Pan Bóg dobry, że nie szczędzi lat życia tym, którzy potrafią z tego Bożego daru się cieszyć! Życzymy Księdzu Prałatowi, abyśmy jego radością kapłańskiego życia mogli się cieszyć jak najdłużej.

abp Wojciech Ziemba