lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2006
nr 3/2006

Człowiecza Golgota

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny (...) i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

Łk 23, 26

Przychodzimy na świat z krzykiem: bólu czy też... radości?

Może raczej bólu - taką wizję odsłonił przed człowiekiem Stwórca.

On widzi, On wie!

I nie jest prawdą, że Bóg zanurzył człowieka w takim losie.

Suma cierpień, jakie dotykają człowieka góruje nad jego radościami.

Ziemia będzie rodziła oset i cierń;

w bólu będziesz rodziła dzieci;

w pocie więc oblicza twego, będziesz musiał zdobywać pożywienie.

I tak jest!

Obdarowani czasem, który wypełniamy trudem zmagania się ze sobą: boli ciało, boli dusza.

Ból ciała wciska się w pokłady duszy i ogarnia pełnię ludzkiej egzystencji.

Po prostu boli - mnie boli. Czuje to jaźń!

Szymona krzyż też bolał i chyba dotykał bardziej jaźni niż ciężarem obarczał ramiona.

To jednak nie Bóg przymusił go do niesienia krzyża.

To ludzie ludziom sposobią krzywe.

Szymon niósł krzyż za Jezusem. Może nawet nie kojarzył, że kroczy drogą nadziei.

Bóle, cierpienia, są niezbywalnymi. towarzyszami naszego życia: cierpkim posagiem.

Płonne jest usiłowanie uwolnienia się od nich.

Zatroskajmy się raczej o to, by były nosicielami nadziei.

By zbolała jaźń odsłoniła swoje horyzonty.

Przeto warto swój krzyż nieść za Jezusem.

CG