lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY 2006
nr 2/2006

Dziecko a pieniądze

Rodzice zarabiają pieniądze, troszczą się o byt rodziny i martwią się, aby na wszystko wystarczyło. Ich też zadaniem jest nauczenie dziecka właściwego korzystania z zarobionych pieniędzy oraz współdzielenia troski o byt rodziny. Nie zawsze jednak rodzice zdają sobie sprawę z tego, jaki jest stosunek dzieci do tych pieniędzy. Powinni być bardziej uważni na to, jak ich dziecko gospodaruje pieniędzmi przekazanymi na jakiś wyjazd, zakup, czy też tzw. kieszonkowym.

Zadaniem rodziców jest nauczenie dziecka właściwego reagowania na swoje potrzeby, odróżniania potrzeb rzeczywistych od pozornych, czy gospodarowania posiadanymi funduszami, gdyż będzie to miało wpływ na całe ich życie. Stąd też dziecko powinno posiadać pewną określoną kwotę pieniędzy do własnej dyspozycji tzw. kieszonkowe. Nie chodzi tu o duże sumy. Wielkość tej kwoty powinna być zależna nie tylko od stanu majątkowego rodziny, ale od wieku dziecka i aktualnych wydatków rodzinnych.

Regularne wypłacane kieszonkowe może mieć wiele zalet. Po pierwsze dziecko wie, że każdego miesiąca będzie miało pewną kwotę pieniędzy. Pozwala mu to na swobodne decydowanie, na co je wyda. Gdy myśli o zakupie czegoś droższego niż otrzymana kwota, to zacznie oszczędzać. Może przecież samo wyliczyć, że za trzy miesiące będzie mogło kupić upragnioną rzecz. Daje to szansę nauczenia się liczenia pieniędzy. W zależności od wysokości kieszonkowego, rodzice mogą ustalić, co należy do wydatków dziecka. Na przykład składki szkolne i pomoce opłacają rodzice, natomiast kino i smakołyki - sam uczeń. Przy zakupach kosztowniejszych, typu komputer, czy rower można zaproponować układ: dziecko zbiera pewną część, rodzice dokładają resztę.

Tak więc najważniejszą zaletą jest to, że dziecko uczy się pieniędzmi gospodarować. Wtedy chętniej zgłosi się do pracy w czasie wakacji, żeby dołożyć do swojej kasy, będzie bardziej szanowało pieniądze i fakt, że rodzice muszą na nie zapracować, nauczy się oszczędzania, gospodarowania i samodyscypliny.

Inną zaletą kieszonkowego jest uniknięcie przez rodziców ciągłego "jęczenia" o pieniądze i ciągłych dyskusji "dać czy nie", a przynajmniej znaczące ograniczenie tego zjawiska.

Dodatkową zaletą posiadania własnych funduszy jest szacunek dla rzeczy przez siebie kupionych. Jeśli dziecko wie, że po to, aby kupić sobie wymarzony plecak, musiało zbierać przez całe miesiące, rezygnując z kupowania lodów i słodyczy, to będzie go bardziej szanowało. Tylko bowiem to, co kosztuje, stanowi w życiu człowieka wartość.

Można też mobilizować dzieci do pewnej ofiarności: z własnych pieniędzy mogą na przykład dawać określoną przez siebie sumę pieniędzy na składkę podczas niedzielnej Mszy Świętej. W przypadku jakiejś akcji pomocy biednym, można dziecko zachęcić do przekazania jakiejś sumy z własnych zasobów. Uczymy je w ten sposób ofiarności i oderwania od rzeczy materialnych, myślenia o innych, dzielenia się z innymi. Takim wydatkiem może być kupienie przez dziecko drobnego upominku rodzicom lub rodzeństwu za własne pieniądze.

Wspomniana wyżej forma korzystania z pieniędzy nie przeszkadza w obdarowaniu dziecka pieniędzmi okazyjnie: na urodziny, imieniny czy też w nagrodę. Tu jednak potrzeba wielkiej roztropności ze strony rodziców. Nawet, gdy przekazane dziecku pieniądze nie pochodzą od nich samych, a od dziadków czy wujka, to zadaniem rodziców jest czuwanie, aby były roztropnie spożytkowane. Nie oznacza to wcale, że rodzice mają decydować za dziecko, lecz delikatnie czuwać, czy pieniądze nie idą na coś szkodliwego jak na przykład papierosy, czy inne używki.

Pieniądze mogą stanowić ekwiwalent prezentu w sytuacji, gdy dziecko o to prosi i samo chce zadecydować o ich wydaniu. Może np. dołożyć otrzymaną kwotę do swoich oszczędności, aby potem kupić coś pożądanego.

Wynagrodzenie pieniężne w nagrodę za wykonanie czegoś pożytecznego ma też swoje uwarunkowania. Nie należy nagradzać samego wyniku, lecz bardziej włożony trud. Także prace domowe nie powinny być opłacane. Wprowadzić by to mogło interesowność i przekonanie, że za wszystko należy oczekiwać zapłaty. Dziecko powinno uczyć się troski o dobro rodziny i nie oczekiwać pieniędzy za umyte naczynia, czy wyniesione śmieci. Rodzice ponoszą wielką odpowiedzialność za to, czy dziecko będzie umiejętnie korzystało z pieniędzy używając ich dla dobra własnego i innych.

ks. Adam Skreczko