lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
GRUDZIEŃ 2005
nr 12/2005

Egipcjanie z krwi i kości (I)

Egipcjanie, bez różnicy na wyznanie, czy orientacje polityczne, uważają się za spadkobierców cywilizacji faraonów. Jednak jeśli cokolwiek po niej pozostało, obok zabytków archeologicznych oczywiście, można odnaleźć u Koptów. Już sam język używany przez nich w liturgii niewiele różni się od mowy, jaką posługiwali się starożytni mieszkańcy Egiptu, chociaż pod wpływem kultury helleńskiej hieroglify zastąpił alfabet grecki. To samo można powiedzieć o muzyce liturgicznej.

Wielu badaczy utrzymuje, że również struktura ortodoksyjnego Kościoła koptyjskiego naśladuje administrację państwa faraonów. Może to przypadek lecz przypomina ona egipskie piramidy.

Na czele 7 milionów Koptów ortodoksyjnych stoi obecnie papież Szenuda III. "Papież" od greckiego słowa "papas", znaczy po prostu ojciec. Początkowo nazywano tak większość hierarchów, zaś od VI wieku tylko biskupa Rzymu. Ponieważ Egipcjanie zerwali jedność z resztą chrześcijaństwa jeszcze na Soborze Chalcedońskim (451), tytuł ostał się do naszych czasów.

Szenuda III nie dysponuje jak jego poprzednicy w pierwszych wiekach własną policją, czy olbrzymimi zasobami zboża, posiada jednak wyjątkowy autorytet i kanoniczne prerogatywy. Nie mają one sobie równych w innych Kościołach wschodnich, gdzie potężny synod biskupów potrafi bez problemu narzucić głowie Kościoła swoją wolę. Nawiasem mówiąc ta szczególna pozycja koptyjskiego papieża okazała się już nieraz opatrznościowa dla zachowania wewnętrznej jedności.

Przykładem tego mogą być wydarzenia z maja-czerwca 1981 r. kiedy podczas krwawych zamieszek w kairskiej dzielnicy Zawizah al-Hamra zginęło 25 chrześcijan i 10 muzułmanów. Prezydent Egiptu Anwar el-Sadat aresztował wówczas islamskich fundamentalistów, usuwając jednocześnie z urzędu Szenudę III. Synod uznał tę decyzję tylko pro bono pacis. W rzeczywistości duchowieństwo nadal wymieniało imię papieża w liturgii, a wyznaczona przez władze komisja do zarządzania Kościołem konsultowała z nim wszystkie decyzje.

Katedra Szenudy w kairskiej dzielnicy Abbasiya przyciąga każdego dnia sporo ludzi. Turyści przychodzą tu głównie z ciekawości, chociaż okazała świątynia, nawiązującą swoją formą do architektury koptyjskich klasztorów, zasługuje niewątpliwie na uwagę. Miejscowi chrześcijanie zainteresowani są bardziej relikwiami św. Marka, pierwszego ewangelizatora Egiptu, który został zamęczony w Aleksandrii około 65r. Szenuda III jest 117 następcą Ewangelisty.

W ortodoksyjnym Kościele koptyjskim nie ma konklawe. Zgromadzenie złożone z 622 elektorów (85 biskupów, archimandryci, niższe duchowieństwo i świeccy) wybiera trzech z pięciu kandydatów rekomendowanych przez specjalną komisję przygotowawczą. Następnie mały chłopiec losuje kartkę z nazwiskiem kandydata, który obejmuje najwyższą władzę w Kościele. Kiedy Szenuda III został wyniesiony na katedrę św. Marka, posiadał już doświadczenie pracy naukowej, życia zakonnego oraz pracy w synodzie biskupów. Podczas trwającego 34 lata pontyfikatu dokonał gruntownej odnowy swojego Kościoła, powołując do życia nowe struktury duszpasterskie, instytucje edukacyjne oraz socjalne, dzięki czemu Koptowie zaczęli być widoczni w życiu publicznym.

Zaledwie o 10 minut drogi samochodem, mieszka zwierzchnik katolickiego Kościoła koptyjskiego kardynał Stephanos II Ghattas. Jego rezydencja przypomina nasze jednopiętrowe domki z prowincji, chociaż w środku nie brakuje niczego. Najważniejszą po kaplicy częścią domu, jest na Bliskim Wschodzie przestronny salon z ustawionymi pod ścianami fotelami, które cieszą oczy swym szlachetnym kształtem oraz bogatymi inkrustacjami z masy perłowej. Tu właśnie przyjmuje się gości, oferując im kawę, słodycze i najróżniejsze rodzaje prażonych orzechów. Wszystko przypomina trochę salę tronową, ale przecież chodzi o to, żeby przybysz miał świadomość z kim rozmawia. Patriarcha Stephanos jest jednak bardzo skromny, do tego niezwykle zaradny jak na 85 rok życia. Nie ma nawet osobistego sekretarza, więc sam prowadzi całe biuro; nierzadko zastępuje nawet księży na parafiach.

Trudno jest określić datę powstania katolickiego Kościoła koptyjskiego. Jeszcze patriarcha Jan XI podpisał 4 lutego 1442 r. dokument unijny uchwalony na Soborze Florenckim. Z tamtej unii nic jednak nie wyszło, chociaż za sprawą franciszkanów systematycznie rosła liczba nawróconych na katolicyzm ortodoksów. W 1741 r. papież Benedykt XIV powierzył ich pod opiekę rezydującego w Kairze biskupa Atanazego, który wcześniej zdecydował się złożyć rzymskie wyznanie wiary. Patriarchat katolicki ustanowiony został w 1895 r. i liczy obecnie około 200 tysięcy wiernych. Choć według naszych europejskich kryteriów niewielki, posiada dobrze zorganizowane struktury duszpasterskie w ramach siedmiu istniejących eparchii (diecezji). Samych tylko szkół katolickich jest 164. Z racji na wysoki poziom nauczania, cieszą się one dużą popularnością. Nic więc dziwnego, że egipskie elity, nie wyłączając samego prezydenta Mubaraka, kształcą tu swoje dzieci.

Świątynie Koptów katolickich i ortodoksyjnych są do siebie bardzo podobne. Ta sama liturgia, język, wspólni święci i zawieszone na ikonastasie strusie jaja. Według starożytnych wierzeń, strusie nie wysiadują ich jak inne ptaki, lecz do momentu wylęgu spoglądają na nie z miłością, raz samiec, raz samica. Jeśli któreś ulegnie chociaż na chwilę roztargnieniu, jajo się marnuje. Umieszcza się je więc w kościele, aby przypominało o potrzebie skupienia na modlitwie.

Wspólna jest także głęboka pobożność maryjna. Objawienia Matki Bożej w kairskich dzielnicach Zaitum (1968) i Shurba (1986), oraz w mieście Assiut (2001) przyciągały miesiącami wiernych różnych wyznań. To samo można powiedzieć o kairskim sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, gdzie powoli zaczyna brakować miejsca na wota za doznane łaski. Każdego dnia przychodzi tu tak wielu ludzi, że rezydujący przy kościele chaldejski biskup Sarraf musiał "pożyczyć" od patriarchy koptyjskiego kilku kapłanów.

Pomimo tej zewnętrznej zbieżności, katoliccy Koptowie nie cieszą się u swoich ortodoksyjnych braci wielkim poważaniem. Wciąż postrzegani są jako ci, którzy zdradzili własny Kościół. Tymczasem oni naprawdę wierzą, że Biskup Rzymu jest zastępcą Chrystusa na ziemi, gwarantem prawdziwej doktryny i że właśnie w jedności z nim posiadają pełnię środków potrzebnych do zbawienia.

To programowe ignorowanie katolickich Koptów, jest tym bardziej bolesne, że Szenuda III utrzymywał bliskie kontakty z Janem Pawłem II. Dwaj papieże spotkali się w Kairze podczas pamiętnej pielgrzymki w Roku Wielkiego Jubileuszu 2000. Jednocześnie od lat rozwija się pomyślnie wzajemny dialog teologiczny.

Patriarchat koptyjski nie przyjął uchwalonej na Soborze Chalcedońskim formuły o Boskiej i ludzkiej naturze Chrystusa, zjednoczonych bez zmieszania się i zmiany w jednej osobie Boskiej. Egipcjanie wyznawali w gruncie rzeczy tę samą wiarę, tyle że greckie słowo "fisis" (naura), było przez nich rozumiane nieco inaczej. Obawiając się powrotu do błędów potępionych 80 lat wcześniej na Soborze Efeskim (nauka o istnieniu w Chrystusie osoby ludzkiej połączonej z Osobą Syna Bożego), pozostali wierni formule przeforsowanej w 431 r. przez św. Cyryla Aleksandryjskiego. Problem był więc, przynajmniej początkowo, bardziej językowy niż doktrynalny.

10 maja 1973 r. papieże Paweł VI i Szenuda III podpisali w Rzymie wspólną deklarację dogmatyczną, w której problemy te zostały wyjaśnione. Chociaż Synod koptyjskiego Kościoła ortodoksyjnego nie ratyfikował jej do dnia dzisiejszego, dialog doktrynalny na płaszczyźnie międzynarodowej robi systematyczne postępy. Trzeba więc mieć nadzieję, że kiedyś zaowocuje on zbliżeniem pomiędzy dwoma koptyjskim patriarchatami. Kościoły te muszą przecież stawiać czoła tym samym problemom, a przecież w jedności siła. c.d.n.

K. N.