lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2005
nr 11/2005

Nareszcie?

W poniedziałek 24 października wielu ludzi witało się słowami "witamy w IV Rzeczypospolitej". Miliony Polaków zmęczonych rzeczywistością PRL-bis, ale nie na tyle zniechęconych, aby (jak to się po młodzieżowemu mówi) wszystko olać, zagłosowały na uczciwego człowieka, w którym pokładają nadzieję, że wyciągnie Ojczyznę z postkomunistycznego trzęsawiska. Nie pomogły sondaże, które przez wiele tygodni wskazywały na kogo trzeba głosować. Nie pomogły media, które były tak "obiektywne", że chyba jedynie młodzież i osobniki o inteligencji (że tak się wyrażę) postlobotomicznej owego "obiektywizmu" (czytaj: protuskizmu) nie zauważyły. Jedynie postponowane przez Różowoczerwony Salon i będące w mniejszości media o. Rydzyka poparły obecnego prezydenta elekta (tudzież kilka prawicowych tygodników). No i wygrał, a w serca milionów Polaków wstąpiła nadzieja, że wreszcie możemy mieć normalne państwo. Otóż to, najpierw trzeba uzdrowić Polskę i uczynić ją państwem sprawiedliwego prawa. Trzeba wyciąć gangrenę różnorakich patologii, które od wielu lat zżerają kraj nad Wisłą. Wolny rynek może działać jedynie w zdrowym państwie, a nie w krainie kolesi powiązanych układami sięgającymi szczytów władzy. A tak właśnie wyglądał polski "liberalizm". Sprzedaż zakładów państwowych kolesiom za ułamek ceny, doprowadzanie tych zakładów do bankructwa, wielomiesięczne wstrzymywanie pensji pracownikom, ulgi podatkowe dla inwestorów zagranicznych przy jednoczesnym dławieniu podatkami przedsiębiorców rodzimych, samowola powiązanych z układami urzędników, którzy niszczyli uczciwych ludzi - a to polski "liberalizm" właśnie. Trzeba z nim skończyć. Miejmy nadzieję, że nowo wybrani władcy Polski posiadają dość determinacji, aby to uczynić. Łatwo nie będzie. Rządzący Układ jest śmiertelnie zagrożony, będzie czekał na każde potknięcie. Niejedno potknięcie sam sprowokuje. Zlewaczone media już lamentują, w sukurs śpieszy im lewactwo zachodnie. Niemcy nie są zadowoleni, bo Polska doczekała się władców, którzy twardo zamierzają bronić jej interesów. Rosja też nie jest szczęśliwa. Era prezydenta płytkiego uśmiechu i pustych słów dobiega końca. Nadchodzi era prawdziwego Prezydenta Polski.

ks. Marek Czech