lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
WRZESIEŃ 2005
nr 9/2005

"Lepsi" od Pana Boga

Wiek XX to okres realizacji chorobliwych pomysłów, wyrosłych z ideologii oświecenia. Ich wspólnym celem było oczywiście doskonalenie świata i człowieka. Wszystko - rzecz jasna - w imię szczęścia tego ostatniego. Człowiek, któremu odbierano wiarę w życie wieczne miał rozkoszować się rajem na ziemi. Raj ów opierać się miał na równości, wolności (zwłaszcza od pasa w dół), braterstwie, tolerancji, pluralizmie, demokracji no i wszelakich prawach człowieka. Wszystko to najdoskonalej realizuje się w ramach jedynie słusznego ustroju, czyli socjalizmu. My doświadczyliśmy socjalizmu sowieckiego, czyli prymitywnego, prostackiego. O pluralizmie tam nie było mowy, a demokracja posiadała przydomek "socjalistyczna". Niszczenie inicjatywy i własności prywatnej, tłamszenie ludzkich indywidualności, ordynarne zakłamanie w życiu publicznym, brutalna przemoc władzy - to cechy socjalizmu sowieckiego. Ideowi pobratymcy z Zachodu nie byli tacy głupi. Wiedzieli, że wykańczanie inicjatywy prywatnej i totalne upaństwowienie środków produkcji to przysłowiowe zarzynanie kury znoszącej złote jajka. Po co niszczyć, skoro można wykorzystywać? Można obłożyć monstrualnymi podatkami i za wyrwane pieniądze realizować ideologiczne pomysły, budując doskonałe społeczeństwo socjalistyczne. A w tym społeczeństwie - wiadomo- wolność, równość i braterstwo. Szczególnym rodzajem "braci" (no i "sióstr"), którymi trzeba było się zająć, okazali się ludzie o ciemnych kolorach skóry. Przybywali oni gromadnie z tzw. Trzeciego Świata, a wrażliwi lewacy - za pieniądze podatników - fundowali im raj na ziemi. Kolorowi przybysze dostawali mieszkania i zasiłki, za które mogli sobie niezgorzej żyć. Za wszystko płacili ciężko pracujący Niemcy, Francuzi, Belgowie, Anglicy czy Duńczycy. Jeśli ktoś zaprotestował przeciwko temu skandalowi, zaraz ogłaszano go ksenofobem, rasistą i faszystą. Wydawać by się mogło, że szczęśliwi kolorowi powinni być za owe dobrodziejstwa ogromnie wdzięczni.

Tymczasem okazuje się, że oni "inaczej kochają" swoich durnych dobrodziejów. Kolorowe dzielnice to enklawy przestępczości. Biali ludzie wolą się tam nie zapuszczać. W różnych miastach europejskich dochodziło do zajść i regularnych bijatyk z policją. No i "newsy" z ostatnich tygodni - maniacy rozrywający się w Londynie wychowali się "na angielskiej piersi"(!!!). Pięknie. Kiedy rząd brytyjski planuje radykalne działania odzywają się... protesty. Tak to niewątpliwie "potworne pogwałcenie praw człowieka", jeżeli za granicę wyrzuci się imama, który w swoim meczecie mówi, że wszystkim "giaurom" trzeba zrobić "kęsim". Zgodnie z lewackimi dogmatami takiego typa trzeba by pewnie wesprzeć finansowo w ramach wspomagania działalności kulturalnej w demokratycznym społeczeństwie obywatelskim.

Z pewnością to nie terroryzm jest gangreną Zachodu.

ks. Marek Czech