lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
SIERPIEŃ 2005
nr 8/2005

Święta Monika

Przyszła na świat około roku 332 w mieście Tagasta w Numidii, w północnej Afryce (dzisiejsze Souk Ahras w Algierii) w rzymskiej, chrześcijańskiej rodzinie. Jak wspomina jej syn św. Augustyn, wiele zawdzięczała w swoim wychowaniu nie tyle matce, ile staruszce służącej, bardzo surowej, ale rozsądnie wymagającej. Święta Monika od lat dziecięcych odznaczała się głęboką religijnością i pobożnością. Była oczytana w Piśmie Świętym, znała też filozofię i potrafiła na tematy filozoficzne dyskutować ze swoim synem św. Augustynem, o czym on wspomina w dziełach: O życiu szczęśliwym i O porządku. Młodo wydano ją za mąż za rzymskiego urzędnika Patrycjusza, poganina. Nie miała z nim łatwego życia, ponieważ był on człowiekiem "z usposobienia ogromnie łagodnym", jednakże często wybuchał gniewem. Święty Augustyn wspominał w Wyznaniach, że "wiele niewiast (koleżanek Moniki), które miały mężów o wiele łagodniejszych, nosiło często ślady uderzeń nawet i na twarzach, znaczonych piętnem poniżenia (?). Nie spotkało to nigdy Moniki. Przemawiała ona do męża 'mową' dobrych czynów, taktem, spokojem, życzliwością i miłością. Nigdy nie widziano ich kłócących się. Swoim postępowaniem i autentyczną wiarą sprawiła, że jej mąż Patrycjusz na krótko przed śmiercią nawrócił się i przyjął chrzest" (371).

Święta Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów: Nawigiusza i Augustyna oraz córkę, której imienia nie znamy (niektórzy przypuszczają, że nosiła imię: Perpetua). Po śmierci męża (miała wówczas 39 lat) mogła całkowicie zająć się losem swoich dzieci. Najwięcej jednak przeżyła cierpień i niepokoju z powodu swojego ukochanego syna Augustyna. Był to szesnastoletni okres gorliwej modlitwy i ofiarowanych Bogu cierpień. Augustyn zaczął naśladować ojca, żył swobodnie; związał się w wolnym związku, chociaż sam wykształcony, z prostą dziewczyną, bardzo mu oddaną i miał z nią syna Adeodata. Na domiar złego należał także do sekty manichejskiej. Święta Monika towarzyszyła swojemu synowi w sposób bardzo dyskretny, nie narzucający się. Pojechała za nim do Kartaginy, następnie odnalazła go po jego potajemnym wyjeździe w Rzymie, udała się z nim także do Mediolanu, gdzie biskupem był słynny mówca św. Ambroży. W rozmowie z pewnym biskupem zapłakana św. Monika wyznała przyczynę swoich cierpień. Tenże biskup jej odpowiedział, że syn tylu łez nie zginie, lecz powróci do Boga. Bóg wysłuchał św. Monikę, a jej syn Augustyn wraz ze swoim synem Adeodatem przyjęli chrzest z rąk św. Ambrożego w Mediolanie, na Wielkanoc roku 387.

Misja św. Moniki została spełniona. Pragnęła ona spocząć po śmierci obok swojego męża Patrycjusza, gdzie nawet miała już przygotowany dla siebie grób. Stało się jednak inaczej. W powrotnej drodze do Afryki wraz z synami: Nawigiuszem i Augustynem oraz wnukiem Adeodatem zatrzymała się w oczekiwaniu na statek w Ostii niedaleko Rzymu. Tam odbyła podniosłą rozmowę ze swoim ukochanym synem. Powiedziała między innymi: "Mój synu, co do mnie, to żadna rzecz nie cieszy mnie na tym świecie. Co tu jeszcze czynię i po co jestem, nie wiem. Niczego już nie spodziewam się na tym świecie. To jedno zatrzymywało mnie dotąd, że chciałam, zanim umrę, widzieć cię chrześcijaninem, katolikiem. Bóg szczodrzej mnie obdarował, bo zobaczyłam, że wzgardziwszy powabami świata, stałeś się Jego sługą. Na cóż więc jestem potrzebna tutaj" - Wyznania (Liturgia Godzin, t. IV, s. 1118). Rzeczywiście w kilka dni po przybyciu do Ostii św. Monika zachorowała na febrę i zmarła w obecności synów i wnuka w roku 387, w wieku 57 lat. Przed śmiercią prosiła, aby pamiętali o niej w modlitwie przed Pańskimi ołtarzami. Ciało św. Moniki złożono w Ostii, gdzie spoczywało do roku 1430 w kościele św. Aureli, po czym przeniesiono je do kościoła św. Augustyna w Rzymie, gdzie znajduje się do dzisiaj w osobnej kaplicy w pięknym sarkofagu z brązu, oprawionym w zielony marmur (W. Zaleski).

Święta Monika jest patronką kobiet i matek oraz chrześcijańskich stowarzyszeń niewiast. W sztuce ukazuje się ją jako dostojną panią (matronę) w woalce, płaczącą i modlącą się lub czytającą księgę (Pismo Święte), niekiedy z różańcem w dłoniach (trzeba wspomnieć, że w czasach św. Moniki nie znano jeszcze modlitwy różańcowej). Można też ją zobaczyć na śmiertelnym łożu w otoczeniu synów albo w rozmowie ze św. Augustynem.

Liturgiczny obchód ku czci św. Moniki (tylko jest jedna święta o imieniu Monika) przypada w przeddzień wspomnienia św. Augustyna, tzn. 27 sierpnia i ma charakter wspomnienia obowiązkowego.

W kolekcie mszalnej prośmy Boga za wstawiennictwem naszej Patronki i jej syna św. Augustyna: "Boże, pocieszycielu zasmuconych, Ty miłosiernie przyjąłeś matczyne łzy świętej Moniki i udzieliłeś łaski nawrócenia jej synowi Augustynowi, daj nam za wstawiennictwem ich obojga opłakiwać nasze grzechy i znaleźć Twoje przebaczenie".

ks. Stanisław Hołodok