lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
PAŹDZIERNIK 2004
nr 1/2004

Karanie dziecka

Problem kar i nagród w wychowaniu wywołuje wiele dyskusji, wątpliwości i sporów wśród rodziców i wychowawców. Każdy ma tu swoje własne doświadczenia i przekonania. W niektórych kręgach naszego społeczeństwa na ogół większe znaczenie przypisuje się karom niż nagrodom, istnieje przeświadczenie, że wybryki i przestępstwa młodzieży spowodowane są brakiem rygoru i kar. Zwykle też dużo łatwiej zastosować karę niż pomyśleć jak nieagresywnie i konstruktywnie rozmawiać z dzieckiem. Pedagodzy za wartościowszą dla kształtowania osobowości uznają nagrodę, a kary proponują ograniczyć, zastąpić je porządkiem i konsekwencją w wymaganiach.

W rozmowach ojców, matek (czasem w jednym małżeństwie) zauważyć można poważne różnice zdań na temat karania. W niektórych rodzinach panuje surowa atmosfera wychowawcza, dzieci są często karane, a rzadko chwalone. W innych - odwrotnie, dzieci się chwali, a rzadko karze. Zwolennicy kar podkreślają ich wartość wychowawczą, przeciwnicy uznają za przeżytek, przyczynę lęków, nerwic, kłamstwa lub agresywności dzieci.

Kara jest odczuwana jako przykrość, niespełnienie oczekiwań, wstyd. Należy pamiętać, że kara może przeciwdziałać złym zachowaniom, zniechęcić do złego, ale nie utrwala, nie podtrzymuje postępowania dobrego. Często stosowana, niesprawiedliwa lub zbyt ostra może wywoływać niezamierzone skutki, np. niechęć do karzącego, co bardzo utrudnia pracę wychowawczą z dzieckiem.

Karę trzeba dostosowywać do wieku i rozwoju dziecka, do rodzaju przewinienia oraz jego wrażliwości. Bardzo wrażliwemu dziecku wystarczy upomnienie, zmartwienie matki, ostrzejsze zwrócenie uwagi, rozmowa i wytłumaczenie, na czym polega niewłaściwość postępowania. Dziecko 3-letnie, które nie rozumie, dlaczego nie należy włączać urządzeń elektrycznych, wyjmować szklanych rzeczy z kredensu, niszczyć czegoś itp. można ukarać zwykłym klapsem ze słownym uzupełnieniem, że tego robić nie wolno. W stosunku do dziecka w wieku szkolnym lepiej nie stosować kar fizycznych, a zawstydzić je; jeśli strofować, to zawsze z uzasadnieniem, motywacją i perswazją.

Formy karania mogą być różne, np. wyrażanie dezaprobaty, odmówienie dziecku czegoś, do czego było przyzwyczajone, wyrażenie swego zmartwienia. Wybierając rodzaj kary pamiętajmy, że należy unikać kar niesprawiedliwych, niezrozumiałych dla dziecka lub kar, które mogą dziecku zaszkodzić.

Błędem jest stosowanie surowych kar za przewinienia błahe, które były popełniane z niewiedzy, przez nieuwagę (niechcący), nie można karać za to, że dziecko nie może się czegoś nauczyć, chociaż bardzo nad tym pracuje, bardzo się stara, a brak mu zdolności lub siły dla zwiększenia rezultatów swej pracy.

Kara, nawet mała, może skutkować, gdy dziecko będzie przekonane, że jest ona sprawiedliwa i gdy osoba karząca ma autorytet. Jeśli dziecko ma pozytywny stosunek do rodziców, gdy ich kocha i ceni, wówczas zwykła wymówka z ich strony, smutek na twarzy matki powoduje zmiany w zachowaniu. W przypadku, gdy jest to osoba mało znacząca, obojętna, tę samą wymówkę potraktuje jako zwykłe zrzędzenie.

W wychowaniu rodzinnym nie ma środków uniwersalnych, tak jak nie ma dzieci identycznych, dlatego stosowanie kar, choć czasem niezbędne i potrzebne, wymaga dużej umiejętności i kultury pedagogicznej, połączonej z uczuciem miłości do dziecka i pragnieniem jego dobra. Każdą decyzję w tej sprawie trzeba dostosować do indywidualnych cech dziecka, do sytuacji, do rodzaju zachowania, do celu, który chcemy osiągnąć.

Często stosowane są wobec dziecka kary niepedagogiczne: pogróżki, oziębłość, wyśmiewanie, poniżanie, ciągłe wytykanie wykroczeń. Zbyt silne kary cielesne przyczyniają się do rozerwania więzi rodzinnej, wywołują żal do rodziców, wzbudzają w dziecku gniew, nienawiść, chęć zemsty, depresję, wstyd, rozpacz lub poczucie małej wartości, a także bardzo często pozostawiają urazy psychiczne. Dziecko unika kary, ponieważ towarzyszy tej sytuacji przykry stan emocjonalny. Dlatego stosuje bardzo często wykręty, kłamstwa, ucieczkę, ukrywanie się, wypieranie się winy, zrzucanie jej na kogoś innego. Lęk dziecka, brak poczucia bezpieczeństwa nie sprzyjają dobrej atmosferze w domu i efektom wychowawczym.

Aby mądrze i roztropnie karać, trzeba najpierw zacząć więcej wymagać od siebie. Wiele niezasłużonych kar wymierzane jest w przypływie złego humoru rodzica. Gniew jest złym doradcą. Decyzja podjęta pod wpływem emocji może być błędna i szkodliwa. Wychowanie jest sztuką wielkiej, mądrej i wyrozumiałej miłości do dziecka, której trzeba uczyć się na długo przedtem zanim zacznie się być rodzicem.

ks. Adam Skreczko